Z Archiwum X – recenzja DVD 10 sezonu serialu!

Rozstając się z Z Archiwum X po dziewięciu sezonach trudno było liczyć na jakiekolwiek nadzieje, że ta kultowa seria, która zrewolucjonizowała telewizję jeszcze kiedykolwiek powróci. Ku naszemu zaskoczeniu zespół Cartera postanowił w 2008 roku przywrócić pamięć o Archiwum X prezentując nam na ekranach kin drugi film kinowy o tytule Chcę wierzyć. Niestety produkcja nie została dobrze przyjęta zarówno przez krytyków jak i widzów. A w szczególności fanów, którzy nie tak wyobrażali sobie powrót naszych ukochanych bohaterów. Musiało minąć jeszcze kilka lat, a Chris Carter i jego drużyna najwyraźniej odrobili zaległe lekcje, albowiem po 14 latach Z Archiwum X powróciło z wielkim impetem do telewizji. Jeszcze żaden powrót klasyku nie zrobił takiego szumu. Jednakże czy było warto?

xf sc7pt28pt1 0003r hires1

Od 1993 roku kiedy to Z Archiwum X pojawiło się na ekranach telewizorów rynek telewizyjny zaczął drastycznie ewaluować. Serial stworzony przez Chrisa Cartera nie tyle co bił rekordy oglądalności, ale również nieustannie pokonywał kolejne bariery telewizyjne, które definiowały produkcje oglądane na srebrnym ekranie. Dzięki temu posunięciu ewolucja telewizji znacznie przyspieszyła, a my obecnie możemy cieszyć się serialami na najwyższym poziomie, które coraz częściej prezentują się znacznie lepiej niż niejedna produkcja kinowa. Jednakże dzisiaj mamy rok 2016 czyli 23 lata po zrewolucjonizowaniu telewizji. Czy dla kultowego Z Archiwum X jest jeszcze miejsce na rynku? Najwidoczniej jest, albowiem niewiele premier telewizyjnych może cieszyć się tak wysoką popularnością jak dzieło Cartera. W czym tkwi ten fenomen? W rewelacyjnie poprowadzonej intrydze, nieziemskim klimacie, rewelacyjnie nakreślonym bohaterom oraz zjawiskom paranormalnym, które nigdy nie wyjdą z mody. Te składniowe części serii sprawiły, że już zawsze będzie się wyróżniać ponad wszystkie inne. Oczywiście w nowym sezonie nie mogło tego wszystkiego zabraknąć. Twórcy powracają z wielkim impetem, niezwykle potężną historią i nowymi pokładami energii. A widać to już po pierwszych kadrach, które ukazują nam z wielkim rozmachem słynną na cały świat katastrofę statku kosmitów w Roswell, od której wszystko się zaczęło. A to dopiero początek. W najnowszym sezonie tak jak to miało miejsce wcześniej ukazane nam zostały wątki mitologiczne (o UFO) oraz tak zwane „luźne epizody”, które koncentrują się stricte na badaniu spraw paranormalnych z ramienia Archiwum X. Choć całość liczy zaledwie sześć epizodów nie oznacza to wcale, że twórcom nie udało się przywrócić blasku tej niezwykłej serii. Zaczynając od wątku mitologicznego opierającego się w głównej mierze na katastrofie w Roswell muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiej bomby fabularnej. To zaskakujące w jak, krótkim czasie Chris Carter kompletnie zniszczył wszystko co do tej pory wiedzieliśmy o rządowym spisku z kosmitami. A wszystko to zostało ukazane nam w niezwykle ciekawym, lekko chaotycznym, ale bardzo obiecującym pierwszym epizodzie, który okazał się być zwiastunem przyszłości całej serii. Twórcy odważnie weszli w nową rzeczywistość w jakiej się znajdujemy i bardzo sprawnie dopasowali całą opowieść do naszych czasów. Sama historia zaś jest niesamowicie intrygująca, zabójczo wciągająca oraz mocno uzależniająca. Twórcy wiedzą co muszą nam pokazać abyśmy z dreszczykiem emocji wyczekiwali każdej kolejnej sceny mającej przynieść nową garść informacji. Jeśli chodzi o ten sezon to są to bardzo duże wiadra informacji. Twórcy bez owijania w bawełnę i zbędnego tracenia czasu wrzucają nas w środek akcji i serwują przyspieszone bicie serca. A wszystko to za sprawą tajemniczej postaci Tada O’ Malley’a, który nawiązuje kontakt z byłymi agentami FBI, aby zasięgnąć informacji na temat porwań przez kosmitów. Z pozoru wszystko wydaje się być niewinną zabawą w „stare dzieje” jednakże szybko okazuje się, że nasi agenci wplątują się w kolejną tajemniczą intrygę, która drastycznie zmienia ich dotychczasowe obcowanie z istotami pozaziemskimi. Odkrycie to okazuje się być tak szokujące, że aż trudno w nie będzie uwierzyć. Czy zdobędziemy się na odwagę, aby stanąć twarzą twarz z tak wywracającą nam światopogląd teorią? W każdym bądź razie jedno jest pewne, że Carter przeszedł samego siebie, albowiem w życiu nie przypuszczałbym, że odważy się na tak śmiałe posunięcie. Jak widać pomysłów mu nie brakuje co dobrze rokuje na przyszłość. Całość oprócz wartkiej akcji, wyjątkowego klimatu i napięcia posiada również całe mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji, które napędzają całą serię. Jednakże nie zapomniano o korzeniach serii dzięki czemu gdzie nie gdzie jesteśmy w stanie wyczuć styl starszych odcinków, który przypomina nam jak ogromne zaplecze posiada cała historia. W opowieści ważne jest również zakończenie, które oczywiście znowu pozostawia nas w niewiedzy oraz wielkich emocjach. Jednakowoż posiada ono również bardzo rozbudowane pole do popisu i doprawdy ciężko nam zgadywać w którym kierunku podąży ta historia. Znając stare zakończenia jestem w stanie śmiało rzec, że określenie „w nieznane” pasuje tutaj najlepiej. Jednakże oprócz wątku mitologicznego twórcy serwują nam sprawy rodem z Archiwum X, które od samego początku były nieodzowną częścią tej serii. W dziesiątym sezonie na sześć odcinków przypadają nam aż cztery „luźne epizody”. Zawsze było ich dużo więcej w stosunku do mitologicznych tak więc tym razem nie zrobiono wyjątku. Jednakże odcinki te znacznie różnią się od tych znanych nam już wcześniej z serialu. Przede wszystkim nie są one całkiem oddzielnymi historiami, które w żaden sposób nie łączą się z głównym wątkiem jak to miało miejsce kiedyś. Teraz w każdym z „luźnych epizodów” mamy nawiązanie do mitologii serii oraz wspomnienie starych bohaterów czy bardzo częste przywoływanie pamięci o Williamie – dziecku Muldera i Scully. Przez te zabiegi konieczne jest sięgnięcie po wszystkie odcinki z nowego sezonu, a nie zaledwie po kilka wybranych jak to można było czynić w przeszłości. Teraz wszystko stanowi jedną całość. Nie ukrywajmy jednak, że te cztery odcinki są ucieleśnieniem tego co w Z Archiwum X najlepsze i najpopularniejsze. A więc dostajemy historie z nadprzyrodzonymi mocami, genetycznymi eksperymentami, badaniu własnych granic świadomości oraz typowo komediową historię, która z dużą dozą rezerwy traktuje cały serial jak i jego tematykę. Jednakże wśród tych wszystkich opowieści znajdą się lepsze jak i gorsze. Niestety, ale twórcom nie udało się osiągnąć złotego środka przez co raz są na wyżynach, a raz w dolinach. Wyżyny zdecydowanie prezentują epizody takie jak: MutacjaPotwór natomiast pośrodku plasuje się Babilon, a na samym dole mamy Z powrotem w domu (gdyby nie wątek Scully ten epizod kompletnie by leżał). Jednakże koniec końców pomimo swoich bolączek sezon pod względem fabularnym prezentuje się całkiem dobrze. Choć brak mu niektórych czynników oryginału całość jest na dobrej drodze.

W serialu pojawiają się kultowe i dobrze znane nam postaci takie jak Fox Mulder, Dana Scully czy Walter Skinner. W przeciwieństwie do Chcę wierzyć ich ponowne pojawienie się na ekranie wywołuje dreszczyk emocji. Nasze postacie są również dużo ciekawiej ukazane pod względem tego czym się na co dzień zajmują. Nasi bohaterowie zdają się nie rozpamiętywać przeszłości i z podniesioną głową idą przed siebie nie zważając na swoje dawne dzieje. Niestety ich nowy znajomy wskrzesza stare wspomnienia i rany przez co na nawo zaczynają zastanawiać się nad tym co wspólnie robili. W serialu pojawia się wiele retrospekcji jak i nawiązań do poprzednich serii co automatycznie sprawia, że ich znajomość jest obowiązkowa. Ukazani zostają nam Mulder i Scully, którzy pomimo różnic nadal coś do siebie czują i nawet nie starają się temu zaprzeczać. Ewidentnie czuć chemię pomiędzy nimi co sprawia, że ich perypetie ogląda się z niebywałą lekkością, a ich duet nadal nie ma sobie równych. Zarówno Mulder jak i Scully zmienili się od ostatniego serialowego i filmowego spotkania jednakże to Dana wydaje się być tą znaczącą postacią. Po pierwsze nie jest już tak humorzasta i nie do zniesienia jak w Chcę wierzyć oraz ewidentnie ukazuje swoje silne i zdecydowane oblicze takie jak kiedyś. Nie rozumiem czemu w drugim filmie tak pokrzywdzono tą postać. Na szczęście nasza Scully wróciła! Co ciekawe twórcy w końcu uczynili z niej prawie „wierzącą” osobę w zjawiska paranormalne i UFO. To jest coś całkiem nowego. Choć z początku jak wiadomo Dana znowu się waha, to jednak szybko zawraca na dobre tory i nie popełnia błędów z przeszłości. Dopiero teraz doszło to do mnie, że jest ona postacią, która po prostu chce zapomnieć o tych wszystkich strasznych przeżyciach dlatego stara się zaprzeczać wszystkiemu póki może, aby zapomnieć. W końcu jednak godzi się z prawdą i pragnie stawić czoła zagrożeniu. Natomiast Mulder to po prostu Mulder. Taki sam jak zawsze. Nic nowego. Na szczęście postać ta ukazana jest w całkiem zgrabnym świetle przez co jeszcze nas nie zmęczyła. Nadal jest niepoprawnym marzycielem i zwolennikiem niemal każdej teorii spiskowej. Niektóre rzeczy widocznie się nie zmieniają. W rolach tytułowych mamy fenomenalną Gillian Anderson oraz bardzo dobrego Davida Duchovnyego. Na ekranie co jakiś czas pojawia się również Mitch Pileggi jako Walter Skinner. Natomiast na ekrany powraca Annabeth Gish jako Monica Reyes oraz uwaga… William B. Davis jako Palacz! Tak wiem to duże zaskoczenie. Na krótko pojawiają się również niezastąpieni Samotni Strzelcy. Swój udział w historii mają również Lauren Ambrose i Robbie Ammel jako takie młodsze wersje Muldera i Scully. Na ekranie prezentują się wręcz komicznie.

Gillian Anderson and David Duchovny in The X Files Season 10 Episode 4

Pod względem technicznym Z Archiwum X prezentuje się na bardzo wysokim poziomie co oczywiście jest w stanie potwierdzić zrobiona z wielkim rozmachem katastrofa w Roswell. Jednakże serial wyróżnia się również pod względem charakteryzacji, kostiumów oraz ciekawych lokacji. Warto również zwrócić uwagę na bardzo dobre zdjęcia i ciekawą muzykę Marka Snowa. Nie należy zapominać również o wyjątkowym klimacie serii, który zawsze był mocną stroną produkcji. Tym razem choć atmosfera miniserii różni się od tej dobrze nam znanej, to jednak nadal potrafi wywołać dreszczyk emocji.

Niestety nie można mieć wszystkiego co idealnie obrazuje sezon dziesiąty. Twórcy ewidentnie mieli pomysł na powrót ze słynnym serialem, ale do pełni sukcesu zabrakło im dwóch rzeczy. Albo tak właściwie jednej, albowiem obydwie zależą od siebie. Pierwszą z nich jest fakt, że Gillian Anderson z powodu napiętego grafiku miała mało czasu na okres zdjęciowy, co ostatecznie spowodowało, że Fox zamówił jedynie sześć odcinków, albowiem był to warunek aktorki odnośnie wystąpienia w produkcji. Szkoda, że sprawy właśnie tak się potoczyły, albowiem jestem przekonany, że gdyby Carterowi dać więcej czasu wątek mitologiczny nie byłyby tak chaotyczny, zakończenie nie sprawiało by u nas tak dużego zakłopotania, a na tym wszystkim zyskałyby również „luźne epizody”. Szkoda, albowiem widać, że czas jest czynnikiem, którego ewidentnie zabrakło. Ale dla prawdziwych fanów serialu nic nie stoi na przeszkodzie by pokochać nową serię tak samo jak starą.

Wydanie DVD wzbogacono między innymi o: niewykorzystane sceny, gagi, materiały dotyczące efektów specjalnych czy przygotowań do wznowienia serialu.

Ilustracja wprowadzania: mat. prasowe

Stały współpracownik

Pasjonat filmów każdego gatunku (oprócz horrorów) z bezgranicznym zamiłowaniem do seriali telewizyjnych i muzyki filmowej. Autor bloga "Silver Screen" na platformie blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?