Zagubieni – recenzja najnowszego filmu Petra Zelenki

Zdesperowany dziennikarz, gadająca papuga, polityczny skandal. Brzmi jak czeski film? Powinno, bo mowa o Zagubionych Petra Zelenki – szalonej, nieprzewidywalnej, absurdalnej komedii. Jednej z najzabawniejszych, może nawet najzabawniejszej, tego roku.

Dziennikarzowi Pavelowi (Martin Myšička) nie wiedzie się najlepiej. Jego małżeństwo przechodzi kryzys, kariera wisi na włosku. Wtedy z pomocą przychodzi mu, równie doświadczony przez los, przyjaciel, oraz, dosyć niespodziewanie… gadająca papuga. I to gadająca nie byle co! Ptak należał bowiem do Édouarda Daladiera, francuskiego premiera obecnego na konferencji monachijskiej w 1938 roku. Od tego, które z zasłyszanych za kulisami słów powtórzy, tym razem na zorganizowanej w Czechach konferencji prasowej, zależą dalsze losy dyplomacji. Jak się domyślacie, bycie – zwłaszcza skrzydlatym – świadkiem historii nie należy do zadań łatwych. Równie trudno się dziwić, że porwanie wspomnianej już papugi przez, również już wspomnianego, mężczyznę, wywoła prawdziwą sensację. 

Rys fabularny wydaje się dość absurdalny, prawda? Tymczasem to dopiero początek opowiadanej przez Zelenkę historii. Reżyserowi nie tylko udaje się zaskoczyć widza, ale przede wszystkim wciągnąć go w grę, która rządzi się własnymi, niepojętymi z racjonalnego punktu widzenia, zasadami. Wcale nie trzeba ich znać, żeby świetnie się bawić. Wręcz przeciwnie. Niejednokrotnie w przeciągu dwóch godzin trwania filmu najdzie Was refleksja, że kolejne epizody z życia bohaterów przypominają komiczne realizacje praw Murphy’ego. Wbrew pozorom częściej, niż współczucie wobec nich, będziecie odczuwać po prostu… niepohamowaną wesołość. Bo zasadniczą zaletą Zagubionych jest coś z pozoru oczywistego: to nie tylko zabawna, to wręcz prześmieszna komedia. 

Komizm sytuacyjny, świetnie rozpisane dialogi i gagi, przedstawienie kulis produkcji filmowej z przymrużeniem oka – to kolejne mocne strony komedii. Nie sposób zapomnieć także o zwrocie akcji, następującym kilkanaście minut po rozpoczęciu seansu i wprawiającym w ruch machinę irracjonalnych sytuacji, komplikacji oraz zawirowań. Im bardziej dajecie się zaskoczyć, im częściej łapiecie się za głowę lub kręcicie nią z niedowierzaniem, parskając pod nosem lub zaśmiewając się w głos, tym bardziej ulegacie urokowi tego cyrku na kółkach. Prawdziwa przygoda zaczyna się bowiem dopiero w momencie, gdy zostajemy złapani w zastawioną przez twórcę pułapkę, dlatego zdradzanie szczegółów dotyczących fabuły odbierałoby frajdę obserwowania, jak na ekranie odkrywane są kolejne karty. Uwierzcie, w tej talii kryje się całe mnóstwo asów. 

Nie bez powodu film nagrodzono Czeskimi lwami właśnie za Najlepszy scenariusz i Najlepszy montaż – zabiegi charakterystyczne dla paradokumentu, które Zelenka wykorzystał już w Roku diabła, stosuje również w tym przypadku. Dzięki komentarzom bohaterów, ilustrującym ekranowe wydarzenia, ich humorystyczna (lub dramatyczna) wymowa nabiera podwójnej mocy, a narracja staje się tym bardziej wciągająca, im więcej w niej niedorzeczności. Aktorsko Myšička i Marcial Di Fonzo Bo (swoją drogą przypominający Christopha Waltza, co znacznie wzmaga rozbawienie) bezdyskusyjnie zajmują podium, jednak postaci, które skradną Wasze serce i rozbawią do łez, nie brakuje. Tak na marginesie: jeśli myślicie, że przyjaźń człowieka z papugą stoi niżej w hierarchii, niż przyjaźń człowieka z psem czy kotem, po seansie nie będziecie już tego tacy pewni!

https://www.youtube.com/watch?v=VLQu1f8wQU0

Choć, jak mówił Zelenka podczas tegorocznego MFF Nowe Horyzonty, Zagubieni nie są pochwałą czeskiego dystansu historycznego, lecz opowieścią o tym, że nasi sąsiedzi mają go momentami zbyt wiele, z perspektywy widza na ten nadmiar nie można narzekać. Przeciwnie, w dobie nadprodukcji głupkowatych, wtórnych, niejednokrotnie żenująco słabych (pod wieloma względami, jeśli nie pod każdym), tytułów, które z komedią niewiele mają wspólnego, najnowszy film twórcy Opowieści o zwyczajnym szaleństwie z całą pewnością jest długo wyczekiwanym powiewem świeżości. Nawet, jeśli nie przemówi do masowego odbiorcy, do wielu serc z pewnością trafi; tacy szczęśliwcy opuszczą salę kinową oczarowani, odprężeni, ubawieni i usatysfakcjonowani: bo świetnie spędzili czas, nie wynudzili się, nie musieli wstydzić się za twórców i nie żałowali wydanych na bilet pieniędzy. Biorąc pod uwagę niesprzyjającą, jesienną aurę, życzę Wam, żebyście – jeżeli już postanowicie pójść do kina – znaleźli się w tej drugiej grupie. 😉 

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe 

Dziennikarz

Studentka czwartego roku Tekstów Kultury UJ.
Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Warning: Use of undefined constant php - assumed 'php' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/klient.dhosting.pl/moviesroom/moviesroom.dkonto.pl/public_html/wp-content/themes/moviesroom/single.php on line 209

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?