Advertisement
Advertisement

Billie Eilish: Świat lekko zamglony – recenzja filmu. Czy ktoś na sali ma chusteczki?

Młoda, utalentowana, piękna. Niewielu artystów w tak krótkim czasie staje się popularnym. Niewielu artystów w tak krótkim czasie zdobywa aż tyle nagród! Pięć nagród Grammy jednego roku? Nikt poza Billie Eilish tego nie dokonał. Nie ma się co dziwić, że tak szybko otrzymała swój film dokumentalny, który jest na takim samym poziomie, jak jej muzyka.

Jak usłyszałem pierwszy raz Billie, to nie wiedziałem co powiedzieć. Nie jestem fanem mainstreamowego popu, bo to wszystko wydaje mi się sztuczne. Owszem lubię Lanę Del Rey czy Melanię Martinez, ale jak słyszę Arianę Grande czy inną Charlie XCX, to mam ochotę wyrzucić odbiornik przez okno. Billie ma to co wyżej wspomniana Del Rey czy Martinez. Jest autentyczna, pisze własne teksty i ma niesamowity talent. To wszystko nie jest sztuczne i właśnie ten film to potwierdza. Ta młoda dziewczyna pokazuje nam, że jest zwykłą nastolatką, która tak jak inni ma problemy. Pokazuje nam swój świat, swoje relacje z bliskimi i właśnie swoje problemy. Film już troszeczkę wisiał na AppleTV, ale dopiero teraz byłem gotowy, by się go podjąć.

Z dokumentu możemy dowiedzieć się, że Eilish pochodzi z muzycznej rodziny. Każdy z jej członków umie grać na jakimś instrumencie, dlatego muzyka towarzyszyła dziewczynie praktycznie od samych narodzin. Niesamowita forma tego filmu przedstawia nam to, jaka ta rodzina jest ciepła i kochana. Wspiera dziewczynę od samego początku do samego końca. My tutaj nie widzimy milionerki, nie widzimy gwiazdy, my w tym filmie widzimy zwykłą nastolatkę, która chciała zacząć śpiewać. Zresztą sama mówi, że – To, że mamy miliony, nie znaczy, że jesteśmy milionerami. Wszystko to zaczęło się od pierwszego hitu ocean eyes, który już wtedy sprawił, że o dziewczynie było głośno.

Jak już mówiłem, w filmie jest odczuwalna więź rodzinna. Kluczowym momentem, kiedy możemy ją zobaczyć jest ten, gdy nagrywa płytę w swoim pokoju z bratem Finneasem. Ludzie się śmieją, że wielu młodych chce teraz robić muzykę, a właśnie Świat lekko zamglony to dowód, że każdy może ją robić, a wszystko tak naprawdę jest do wyćwiczenia. Emocjonalność filmu sięga zenitu, gdy Billie przedstawia nam swoją relacje z chłopakiem. Widać, jak bardzo jej na nim zależy i ile emocji wkłada w tę relację.

Billie Eilish

Kadr z filmu Billie Eilish: Świat lekko zamglony

Zobacz również: Ariana Grande: Excuse me, I love U – recenzja nowego dokumentu muzycznego Netflixa

Dokumenty o artystach mają to do siebie, że wrzucają fragmenty koncertów. W przypadku Świata lekko zamglonego jest ten problem, że Billie ma mało piosenek w porównaniu do kultowych artystów jak Black Sabbath, AC/DC czy Michael Jackson. Gdy słuchałem po raz setny xanny, miałem już troszeczkę dość. Nie zmienia to faktu, że gdy przedstawiono nam fragment z Coachella Festival i wleciało bad guy, to po raz pierwszy od roku czułem, że chcę na koncert! Ta dziewczyna ma tak niesamowitą charyzmę, że tworząc muzykę, poruszyłaby nawet kamienny posąg. To właśnie ona nadaje temu filmowi takiej energii, że aż chce się go oglądać.

Ciekawie również pokazano nam problem, z jakim młoda artystka się boryka, gdyż cierpi ona na zespół Tourette’a. Nie powiem, zszokowało mnie to. Nie zagłębiałem się w jej życie i szczerze? Zrobiło mi się jej szkoda podczas tego seansu. Podoba mi się bardzo to, że mimo sławy i pieniędzy w tak młodym wieku sodówka nie uderzyła jej do głowy. Jest to wrażliwa, zwykła nastolatka, tak samo jak jej słuchacze. Naprawdę wzruszyłem się, gdy oglądałem ten film, bo czułem się, jakbym oglądał relację mojej przyjaciółki z wyjazdu, a nie dokument o gwieździe pop.

Billie Eilish

Kadr z filmu Billie Eilish: Świat lekko zamglony

Billie Eilish to wspaniała artystka, która chce dla swoich fanów jak najlepiej. Woli odwołać koncert, aniżeli ich zawieść. Lubię takie podejście. Dziewczyna twierdzi, że pieniądze jej nie zmieniły i nie są najważniejsze, ale dzięki nim może pomóc rodzinie. I wiecie co? Ten film to serio udowadnia. Dawno nie widziałem tyle ciepła, emocji czy dobrych relacji międzyludzkich. Nie jest to film o uzależnieniach, wybuchowych imprezach hotelowych czy seksie z groupies. Ten film przedstawia nam nastolatkę, która chce śpiewać, robi to i jej to wychodzi. To jest po prostu piękne. Wzrusza do łez.


Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Dziennikarz

Geek, student, audiofil. Zbieram komiksy i płyty winylowe. Poza filmami, kocham także muzykę. Wierny fan X-Men, Scarlett Johansson, Elizabeth Olsen czy Anyii Taylor-Joy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

WTF pisze:

G*wnorecenzja „JEJ CHŁOPAK, KTÓRY IRYTUJE” Co to w ogóle ma znaczyć??? Pisał to chyba jakiś dzieciak z podstawówki, nieprofesjonalne i debilna recenzja

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?