Strona główna » Recenzje » Recenzje filmów » MFF Nowe Horyzonty: Niespodziewane – recenzja filmu. Wyjaśnię ci kapitalizm, zanim zaparzy się kawa
MFF Nowe Horyzonty: Niespodziewane – recenzja filmu. Wyjaśnię ci kapitalizm, zanim zaparzy się kawa
Hanna Kroczek,
29 lipca 2026
Jeśli kiedykolwiek uczestniczyliście w festiwalu Nowe Horyzonty, to prawdopodobnie nie jest wam obca walka o bilety na pokazy największych tytułów. Zawsze rozchodzą się jak świeże bułeczki, a zasmuceni „przegrani” w tej nierównej walce czatują później na forach i przy kasach festiwalowych. W całym tym szaleństwie czasem trafia się jednak na perełki, których wcześniej się nie dostrzegało. Czasem wybiera się bilet na pokaz, który dobrze się zapowiada, nie wiedząc przy tym za wiele o jego genezie czy twórcy. W ten sposób odkrywa się swoich niespodziewanych faworytów. Moim festiwalowym odkryciem okazało się Niespodziewane.
Nazwisko Ryûsuke Hamaguchiego nie było mi oczywiście obce. W 2021 roku, podczas seansu Drive My Car, przekonałem się, jak niezwykłą umiejętność posiada japoński reżyser. Potrafi przez trzy godziny opowiadać o rodzącej się relacji dwojga ludzi, nie pozwalając widzowi ani przez moment poczuć znużenia. Od tamtej pory jego kino kojarzy mi się przede wszystkim z cierpliwością, uważnością i wiarą w to, że najważniejsze rzeczy dzieją się pomiędzy słowami. Niespodziewane tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu.
fot. kadr z filmu Niespodziewane
Tym razem Hamaguchi zabiera nas do Paryża. Trafiamy do domu opieki funkcjonującego zgodnie z filozofią Humanitude. To podejście przypomina, że nawet najbardziej schorowani seniorzy zasługują przede wszystkim na to, by być traktowani jak ludzie, a nie kolejne nazwiska odhaczone w grafiku dyżurów. To właśnie tam krzyżują się losy bohaterów, choć impulsem do całej historii staje się pozornie przypadkowe spotkanie głównej bohaterki z energicznym chłopakiem w spektrum autyzmu. Ten niepozorny moment prowadzi ją do chorej na raka reżyserki teatralnej, z którą stopniowo nawiązuje wyjątkową więź.
Nieprzypadkowo tak ważnym elementem filmu staje się Humanitude. To nie tylko model opieki nad osobami starszymi, ale przede wszystkim filozofia oparta na szacunku, uważności i dostrzeganiu w drugim człowieku jego godności. Hamaguchi rozszerza tę ideę na wszystkich swoich bohaterów. Każdy z nich potrzebuje przecież tego samego – by ktoś naprawdę go zobaczył i wysłuchał. W świecie pełnym pośpiechu i powierzchownych relacji brzmi to zaskakująco świeżo.
Obserwowanie rodzącej się między bohaterkami relacji jest jedną z największych przyjemności, jakie oferuje film. Hamaguchi nie pogania historii. Opowiada ją ciszą, uśmiechami i ledwie zauważalnymi skinieniami głowy. Im lepiej poznajemy kobiety, tym wyraźniej dostrzegamy, jak wiele je łączy. Studia w Japonii i Paryżu, podróże, ideały czy sposób postrzegania świata zaczynają układać się w spójną całość. Jakby od zawsze istniała między nimi niewidzialna nić, która krok po kroku prowadziła je ku sobie.
fot. kadr z filmu Niespodziewane
Każda rozmowa, każde spojrzenie i każdy gest przykuwają uwagę widza, spychając fabułę na dalszy plan. Dzięki spokojnemu tempu możemy obserwować proces budowania wzajemnego zaufania niemal w czasie rzeczywistym. Sto dziewięćdziesiąt sześć minut seansu przestaje być wyzwaniem, a zaczyna przypominać czas potrzebny do zbudowania prawdziwej relacji. Hamaguchi nie skraca tego procesu ani go nie przyspiesza. Pozwala mu wybrzmieć w pełni, dzięki czemu zaczynamy dostrzegać drobiazgi, które w codziennym pośpiechu zwykle nam umykają. W tej uważności Niespodziewane przypomina Perfect Days Wima Wendersa – film przekonujący, że największe emocje kryją się nie w spektakularnych wydarzeniach, lecz w zwyczajnych chwilach.
Niespodziewane nie jest jednak jedynie historią o przyjaźni. To także uważna obserwacja świata, który coraz wyraźniej pęka pod ciężarem własnych sprzeczności. Hamaguchi dotyka problemu starzejącego się społeczeństwa, niedoboru pracowników opieki, ich niskich wynagrodzeń, konsumpcjonizmu czy postępującej degradacji środowiska. Żaden z tych tematów nie dominuje opowieści. Wręcz przeciwnie – wszystkie pojawiają się stopniowo, w rozmowach i pozornie nieistotnych sytuacjach, dzięki czemu nigdy nie sprawiają wrażenia dopisanych na siłę. Reżyser ufa widzowi, pozostawiając mu przestrzeń do samodzielnego wyciągania wniosków
fot. kadr z filmu Niespodziewane
Szczególnie zapadła mi w pamięć scena rozmowy o konsumpcjonizmie i jego wpływie na współczesny świat. Bohaterki siedzą w świetlicy, a jedna z nich mówi: „Chcę ci coś opowiedzieć. Mam czas, aż zaparzy się kawa”. W kilku prostych słowach Hamaguchi zamyka to, co w jego kinie najcenniejsze. Nie potrzeba wielkich deklaracji ani dramatycznych wydarzeń, by poruszyć najważniejsze tematy. Wystarczy kilka minut, kubek gorącej kawy i druga osoba, która naprawdę chce słuchać.
Po raz kolejny japoński reżyser przypomina, że najpiękniejsze momenty codzienności umykają nam w nieustannym pośpiechu. Relacje, podobnie jak wymagające rośliny, nie znoszą ani zaniedbania, ani nadmiernej troski. Potrzebują czasu, cierpliwości i uważności. Trzeba nauczyć się je pielęgnować, by mogły rozkwitnąć. Z tą refleksją pozostawia nas Niespodziewane: być może największym luksusem współczesnego świata nie jest czas zaoszczędzony, lecz czas świadomie podarowany drugiemu człowiekowi.
Absolwentka dziennikarstwa, studentka kulturoznawstwa. Miłośniczka szeroko pojętej popkultury. Fanka filmów Marvela, krwawych horrorów i Szekspira. Członkini Zespołu Edukatorów Filmowych oraz KinoSzkoły. Uwielbia festiwale filmowe i targi książki oraz pracę z dziećmi
Dobrze się to czyta – lekko, a jednak treściwie.To jeden z tych materiałów, które mimo prostoty wciągają. Nieprzegadane, a konkretne – tego szukam. Lubię, gdy autor pisze tak, jakby mówił do jednej konkretnej osoby.
W wieku 72 lat odszedł Jan Frycz. Duża popularność w ostatnich latach przysporzyła mu rola Dario w serialu Ślepnąc od świateł. Jan Frycz należał do grona najbardziej cenionych i charakterystycznych polskich aktorów swojego pokolenia.
Dobrze się to czyta – lekko, a jednak treściwie.To jeden z tych materiałów, które mimo prostoty wciągają. Nieprzegadane, a konkretne – tego szukam. Lubię, gdy autor pisze tak, jakby mówił do jednej konkretnej osoby.