Blacksad: Under the Skin – recenzja. Świetna gra/zepsuta gra.

Fajne są te przygodówki dzisiejsze, nie? Znacznie mniej chodzisz, za to więcej gadasz, a do tego możesz decydować co się stanie! Po śmierci Telltale Games fani gatunku nie mogą wybrzydzać. Będąc na głodzie, muszą zadowolić pierwszą lepszą produkcją która wmówi im, że ich wybory w grze mają jakieś znaczenie. Firma Microids tworząc Blacksad pewnie myślała, że gra się świetnie sprzeda, bo już nie ma kto robić tego typu gier. Zapomniała przy tym o dwóch ważnych kwestiach – marketingu oraz teście gry pod kątem technicznym.

Zobacz również: TOP 20 – Najlepsze przygodówki w historii!

Blacksad: Under the Skin to gra na podstawie popularnego komiksu. Akcja jest osadzona w Nowym Jorku lat 50. XX wieku, a całość dopełnia mroczny klimat noir. Wcielamy się w prywatnego detektywa, Johna Blacksada, mającego – a jakże – ciężką do rozwiązania sprawę. Rozgrywka to dobrze znane mechaniki z przygodówek typu The Wolf Among UsLife is Strange czy Man of Medan. Mamy tu jednak znacznie większe skupienie na eksploracji miejscówek – przeszukując lokacje niedokładnie, możemy pominąć ważne tropy, mające wpływ na końcowy wynik śledztwa czy dodatkowe opcje dialogowe. Blacksad nie wprowadza rewolucji, wyłącznie bazując na dobrze znanych zagrywkach i świetnie je ze sobą mieszając. Tylko, że…

To najbardziej ambiwalentna gra w moim życiu. Z jednej strony – doskonały gameplay, świetna historia, interesujący bohaterowie, cały świat przedstawiony idealnie wbija się w moje gusta. Z drugiej zaś nie da się w to grać. A grałem już po dwóch patchach. Blacksad się sypie, crashuje, buguje, zawiesza i wywala do menu konsoli. Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją, bo zazwyczaj – nawet jeśli gra gdzieniegdzie się sypie – właściwie od razu dostajemy łatkę rozwiązującą te problemy. Przypomnijcie sobie Assassin’s Creed Unity. Pamiętacie te wszystkie błędy, jakie zaserwował graczom Ubisfot? No to Microids postanowiło przebić Ubisoft i zostać najlepszą francuską firmą specjalizującą się w zepsutych grach. Jest znacznie, znacznie gorzej. Ale o Blacksad i tak nikt nie napisze czy nie zrobi afery na pół Internetu, bo marketing tej gry w ogóle nie istniał. Ja sam siedzę w branży, jestem psychofanem przygodówek, a o grze dowiedziałem się przez maila niezastąpionej koleżanki pracującej dla polskiego dystrybutora Blacksad. Dramat.

Na chwilę obecną ciężko mi uwierzyć by ktoś z własnej, nieprzymuszonej woli kupił, a co dopiero przechodził Blacksada. Dlatego też z ciężkim sercem muszę wystawić mu tróję. Wydawać taki produkt i wołać za niego kupę hajsu to naprawdę trzeba wstydu nie mieć. Jeśli przyszłość przyniesie kolejne łatki, które wyeliminują liczne problemy gry i stanie się ona grywalna, spokojnie i z czystym sumieniem podniosę ocenę do 80/100. Scenariuszowo Blacksad naprawdę wypada sympatycznie i fani gatunku powinni się w przyszłości z nim zapoznać. Teraz jedyne co pozostaje, to śledzić stronę Microids i czekać upragnionych usprawnień.

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

erni1400 pisze:

W minusach brakuje faktu że polski wydawca tę grę wypuścił bez polskich napisów.

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?