Call of Duty: Black Ops 4 – gwarantowana zabawa na setki godzin, ale…

Call of Duty. Marka, która jednym kojarzy się z taśmowo produkowanymi odsłonami serii, a innym ze świetną zabawą związaną z rozgrywką wieloosobową. A dla jeszcze innych z pełną skryptów kampanią singlową. Kampanią, której w Call of Duty: Black Ops 4 nie uświadczycie. Zapraszam Was w podróż po najważniejszych aspektach najnowszego CoDa.

Dla wielu graczy i ogólnie ludzi związanych z branżą elektrycznej rozrywki dużym zaskoczeniem była informacja, że w Black Ops 4 nie będzie kampanii singlowej. Przyznam, że mnie osobiście to w pewien sposób zachęciło. A gdy dodamy to, że dostaliśmy również tryb battle royal, to byłem już na maksa zainteresowany (tak, nie grałem w Fortnite’a). Nie ukrywam, że sam swoją przygodę z CoDami zakończyłem na pierwszej odsłonie Black Ops. Zmęczyła mnie formuła serii, a i dla mnie zawsze jej najlepszymi odsłonami zostaną pierwsze dwie, których akcjach działa się na frontach drugiej wojny światowej. W tym roku zostałem graczem marnotrawnym i postanowiłem sprawdzić się, jak seria wygląda po latach rozłąki.

Zobacz również: TOP 2018 – Najlepsze Gry 2018 Roku! Ranking aktualizowany!

Sztab

Sam początek przygody to cutscenka przedstawiająca, jak zebrana zostaje drużyna specjalistów (tak są nazywani w grze), których możemy wybrać w trybie multi. Do tego przed przystąpieniem do rozgrywki z innymi graczami, mamy możliwość rozegrania swoistego samouczka każdą z dziesięciu postaci. I te samouczki zawierają pewną otoczkę fabularną, która pozwala odkryć historie tych bohaterów. Poszczególne odblokowywane elementy składają się na pewną małą historię, która nie jest porywająca i w niczym nie przypomina tej, do której gracze byli przyzwyczajeni przez lata, ale „coś jest”.

I właśnie to odkrywanie i poznawanie specjalistów w tym trybie jest najlepsze, bo w przyjemny i szybki sposób poznajemy ich plusy i minusy, perki, jak i zapoznajemy się z mapami i trybami gry dostępnymi w trybie wieloosobowym. Trzeba wziąć tylko poprawkę na to, że rozgrywka na bota jest o wiele wolniejsza, niż przeciwko innym graczom. To tempo sprawia, że niektóre z potyczek w samouczku potrafią się lekko dłużyć i weterani serii mogą porzucić ten tryb na pewnym etapie. Dla takiego żółtodzioba, jak ja było to jednak dobre rozpoczęcie przygody przez potyczkami online.

black ops 4

Screnn z Call of Duty: Black Ops 4

Zobacz również: FIFA 19 – recenzja najnowszej piłki nożnej od EA Sports!

Wieloosobowy

W ten sposób płynnie przechodzimy do absolutnej klasyki serii – multiplayera, w którym odnajdzie się każdy, kto zagrał chociaż chwilę w dowolną odsłonę Call of Duty w ostatnich latach. Mamy klasyczne tryby takie, jak deatchmatch, dominacja itd. Chociaż to wszystko jest przykrywką dla festiwalu i rywalizacji na to, kto ma lepszy czas reakcji, refleks i lepiej opanował starcia na krótkim dystansie. Do tego oczywiście mamy wersje hardcore niektórych z trybów, w których HUD mamy ograniczony do minimum i jeszcze mniejszą śmiertelność postaci. I przyznam, że po zapoznaniu się z mapami i mechaniką strzelania, to właśnie w wersje hardcorowe poszczególnych trybów grało mi się najlepiej. Pozwalały one zwiększać swojego skilla i w absolutnie minimalnym stopniu poczuć się, jak żołnierz na polu bitwy.

Oczywiście tryb multi byłby niczym bez rang, odblokowywania broni, dodatków do nich, perków itd. To oczywiście jest Black Ops 4 i tradycyjnie sprawdza się bardzo dobrze. Do wbicia piątej rangi gramy domyślnymi klasami, które poznajemy w samouczku. Jak już jednak zostaniemy wirtualnym kapralem możemy robić swoje klasy, dopasowywać w nich bronie, sprzęty, zmieniać perki i to wszystko by dostosować postać pod własny styl gry i przy tym czerpać maksymalną przyjemność z gry. A przy tym tych klas możemy zrobić kilka i zmieniać je sobie w trakcie rozgrywki. Jednak to wszystko nie zabija oryginalność tych dziesięciu bohaterów, bo poza wyglądem mają one swoje unikalne zdolność, które zawsze będą. Może to być kuloodporna tarcza, hak, którym możemy szybko przenosić się po mapie, czy zapora z automatycznym działkiem.

black ops 4

Screen z Call of Duty: Black Ops 4

Zobacz również: LEGO DC Super-Złoczyńcy – recenzja klockowych przygód Jokera i spółki

Przechodząc do map, na których toczą się potyczki, to nie sposób oprzeć się, że kilka z nich jest naprawdę świetnie zaprojektowanych, jak np. Seaside, ale chociażby Firing Range jest niesamowicie chaotyczna i idealnie oddaje to, co serii zarzuca wielu jej krytyków odnośnie szalonych wymian ognia. Tym niemniej jest ich 14, także każdy na pewno znajdzie kilka, które przypadną do ich gustów.

I chociaż nie ma w tym trybie wielu innowacji, to dla wielu będzie to dobra rozgrzewka przed zanurzeniem się w najnowszej innowacji, jaką wprowadza do serii Call of Duty: Black Ops 4.

Stały współpracownik

Boks, filmy, futbol. To moje trzy pasje. A Marlon Brando, Tom Hardy i Christian Bale to moja trójca święta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AragornCzarodziej napisał(a):

Widać doświadczony redaktor świetna recenzja.

Angelika Borucka napisał(a):

Popularność Fortnite’a wynika z tego, że jest za darmo 😉 i na wszystkich platformach.

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?