Advertisement
Advertisement

Call of Duty: Modern Warfare – recenzja powrotu serii do szczytowej formy!

Ostatnie lata seria Call of Duty przeszła pod znakiem wszędobylskiej krytyki i zbiorowego sceptycyzmu, zaczynającego się już w momencie prezentacji nowych odsłon serii. Uszczypnięcia ze strony fanów często były mocno uzasadnione, gdyż trzeba przyznać, że kultowa seria zbyt mocno wypłynęła w morze swoich pomysłów i lekko nie wiedziała jak po tym morzu się kierować. Zupełnie inaczej było w przypadku zapowiedzi kontynuacji serii Modern Warfare, gdyż od samego początku dużo wskazywało, że będzie to udana gra, która w końcu w pełni zadowoli graczy. Czy tak właśnie jest?

Zobacz również: Death Stranding – finałowy zwiastun wizjonerskiej gry Kojimy. Jest też polska wersja językowa

Mógłbym to w sumie już teraz powiedzieć i sprawa załatwiona – bo Call of Duty nareszcie, po tylu latach zasługuje na ciepłe słowo z mojej strony, no ale trochę podbuduję wpierw moją pozycję. Zacznijmy od fabuły. Każdy gracz wie, że seria Modern Warfare, to nie przelewki, a wstrząsające momenty, czy też nieoczekiwane zdrady są tutaj na porządku dziennym. Ot, bezpardonowe podejście do życia wojaka, za co fani pokochali te produkcje. Całe szczęście nowa odsłona Call of Duty zdecydowanie trzyma ten poziom. Fabuła wciąga mocno z każdą kolejną misją, tylko po to, aby po chwili rozbić gracza mocno szokującą i emocjonalną sceną, po której trzeba chwilę stanąć i zastanowić się nad egzystencją. W dobie gier, w których twórcy mocno narzucają wszelkie cenzury, lub szerokim łukiem próbują ominąć niektóre wątki, przychodzi nowy CoD i ładuje potężnego kopniaka rzeczywistości. Całości dopełniają świetnie narysowane postacie, z kultowym Kapitanem Pricem na czele. Główni bohaterowie posiadają bardzo solidną otoczkę fabularną, z której można wnioskować o ich kolejnych wyborach, czy też decyzjach. Wszystkie znaczące persony w tejże produkcji, to zdecydowanie ten rodzaj postaci, który zapamiętacie jeszcze na długo po skończeniu gry.

Fot. mat. prasowe

Zobacz również: Red Dead Redemption 2 – niesamowity zwiastun wersji PC

Przejdźmy zatem do samej rozgrywki, bo tutaj nazmieniało się dość dużo i to u samych podstaw! Stało się to wszystko za sprawą tego, że Sledgehammer wraz z Activision postanowiło w najnowszej odsłonie serii zastosować nowy silnik graficzny. Dzięki niemu, zostało zmienione to, za co jedni uwielbiali Call of Duty, a drudzy nim gardzili, a więc fizyka strzału i ogólne zachowanie broni. Trzeba przyznać, że kultowej strzelance zawsze daleko było do wiernego symulatora, gdyż jasno stawiała ona na arcadowe rozwiązania aby nadać rozgrywce więcej tempa i atrakcyjności. W najnowszym Modern Warfare nie jest inaczej i dalej możemy tutaj mówić bardziej o zręcznościowej produkcji, niż wiernemu odtworzeniu, jednak zrobiono tutaj znaczący krok w kierunku realizmu. Strzela się naprawdę mocno satysfakcjonująco, a bronie posiadają niesamowity feeling. To w połączeniu z nową grafiką (a te dwa aspekty można oczywiście zawrzeć jako po prostu nowy silnik graficzny) sprawia, że w końcu mamy poczucie, że gramy w zupełnie nową grę, w coś co, stanowi kolejny etap rozwoju serii. Jest to bardzo ważny aspekt, gdyż muszę przyznać, że od bardzo dawna nie czułem tego w kolejnych odsłonach Call of Duty.

Fot. mat. prasowe

Zobacz również: Marvel’s Avengers – nowy zwiastun daje szersze spojrzenie na grę

Powyższy akapit składa się na bardzo solidnego multiplayera. I tak własnie jest. Rozgrywki są bardzo mięsiste i konkretne, a przy tym mocno wciągające. Nowa mechanika poruszania się i animacji postaci, sprawia, że przemieszczanie się po mapie jest mocno intuicyjne. Wszystko zdaje się hulać tutaj jak należy, oprócz jednego elementu – Wojny Naziemnej. Jest to zupełnie nowy tryb, coś na styl Podboju znanego z serii Battlefield. Gracze muszą walczyć o kontrolę nad punktami rozmieszczonymi na mapie. Pomysł fajny, bo jeszcze pamiętam pierwsze odsłony Call of Duty, w których świetnie bawiłem się właśnie w tego typu trybie, jednak czegoś mi tu brakuje. Może dlatego, że produkcja DICE przyzwyczaiła mnie to epickości i wielkości tego typu trybu, albo może po prostu jest on jeszcze zbyt ubogi. Nie mniej jednak jest to bardzo niewielki minus przy całości produkcji.

Jednym z największych atutów gry jest jednak bez wątpienia warstwa graficzna. Ogromny skok jakości widzimy przede wszystkim grając na komputerze z kartą obsługującą ray tracing. dzięki któremu podczas rozgrywki dostrzec możemy maksymalną ilość detali i piękną grę świateł.  Co to dużo mówić, zobaczcie sami porównanie obrazków poniżej.

Pod koniec trzeba zaznaczyć koniecznie, że całości gry dopełnia świetna warstwa dźwiękowa. Oczywiście wszystko to za sprawą nowego silnika, który wspiera najnowsze technologie dźwiękowe. Ostatnimi czasy Call of Duty mocno cierpiało na takich detalach właśnie jak dźwięki broni, czy odgłosy wybuchów. W Modern Warfare wszystko jakby ręką odjął i znów mamy do czynienia z mocno imersyjnymi odgłosami. Chwała producentom za to!

Podsumować można wszystko słowami, które wypowiadałem już podczas beta testów nowego CoDa: w końcu! W końcu możemy powiedzieć, że najnowsze Call of Duty to zupełnie nowa gra, z solidnym wątkiem fabularnym i świetnym gameplayem. Kultowa seria powraca na dobre tory i oby utrzymała się na nich jak najdłużej, bo ja chcę więcej!

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe

Dziennikarz

Zagorzały fan fantasy, szeroko pojętego gamingu oraz student w jednym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?