Crash Bandicoot N.Sane Trilogy – recenzja wielkiego debiutu Crasha na konsoli Xbox One

Stało się. Pewna epoka dobiegła końca. Trzy pierwsze części swoistej maskotki PlayStation wylądowały na komputery osobiste, Nintendo Switch oraz Xboxa One w odświeżonej wersji. Fani Sony i zwariowanego jamraja nie powinni być jednak zawiedzeni z powodu utraty ekskluzywnego tytułu. Dobra sprzedaż może przełożyć się na zapowiedź nowych przygód Crasha i spółki.

Crash Bandicoot przeszedł długą i ciężką drogę, by odzyskać dawną chwałę i blask. Wystarczy powiedzieć, iż ostatnie gry z jego udziałem na duże platformy przed zeszłorocznym remakiem, pojawiły się w 2009 roku, a dodatkowo nie zostały zbyt ciepło przyjęte przez grono fanów. Crash porzucający zbieranie owoców wumpa i dosiadający zmutowanych tytanów? Proszę was… Ciężko słowami opisać moją (i prawdopodobnie kilku milionów innych graczy) euforię, spowodowaną zapowiedzią na targach E3 trzech pierwszych odsłon Crasha w całkowicie odświeżonej wersji. Teraz, po dwóch latach od tego wydarzenia, do gry mogą dobrać się fani innych platform i – jak pokazują pierwsze wyniki – Activision strzeliło w dziesiątkę robiąc z Bandicoota produkcję multiplatformową.

Zobacz również: Crash Bandicoot – historia serii

Trudno mi uwierzyć, by jakikolwiek gracz nie wiedział o co w tej serii chodziło, dlatego nawet nie zamierzam się w to zagłębiać. Crash Bandicoot N. Sane Trilogy w wersji na Xboxa One to ten sam Crash, którego pokochali fani Sony – zarówno w latach 90′ jak i w wersji z zeszłego roku. Remake tych platformówek jest najzwyczajniej w świecie przeniesiony z wersji na PS4 na konsolę Microsoftu, a więc dostajemy dokładnie to samo, czym zachwycali się gracze Sony 12 miesięcy temu. Całkowicie odświeżona, piękna szata graficzna przywodzi na myśl najlepsze animacje od Disneya czy Dreamworks. Modele postaci naprawdę cieszą oko i zaskakują swoimi detalami – futerko Crasha i mimika Cortexa to małe mistrzostwo świata. Największą zmianę przeszły jednak plansze leveli. Kolorowe, pełne życia, różnorodne i z tematem muzycznym – tak, oprawa audiowizualna to bez wątpienia najmocniejsza i najbardziej czarująca strona gry.

Nowością względem oryginałów jest pojawienie się Time TrialCrash Bandicoot oraz Crash Bandicoot 2: Cortex Strikes Back. Jak sama nazwa wskazuje, są to wyzwania czasowe, gdzie musimy przejść poziomy gry w jak najszybszym czasie. Znacząco wydłuża to czas rozgrywki jak i samą żywotność gry, bo przyznajmy – w każdym z nas tkwi żądza wymaksowania, zrobienia czegoś na sto procent (a czasami nawet i więcej!) i jestem przekonany, że Ci bardziej ambitni gracze spędzą długie godziny w drodze do zdobycia wszystkich reliktów. A nie będzie to zadanie łatwe…

Zobacz również: LEGO Iniemamocni – recenzja świetnej kanapowej kooperacji

crash bandicoot

Fot. materiały promocyjne

Ciężko powiedzieć czy Vicarious Vision zrobiło to celowo, czy mój refleks nie jest już tak dobry jak w latach młodzieńczych, ale pierwsze dwie odsłony Crasha umieją doprowadzić do szewskiej pasji. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, iż nie są to najprostsze gry, ale moja samoocena po kilku poziomach w odświeżonym Crash Bandicoot upadła dość boleśnie. Swoje dołożyła nieznacznie zmieniona mechanika – jak wiadomo, twórcy remake’u nie mieli kodu źródłowego oryginalnych gier i tworzyli wszystko od podstaw. Stąd też bardzo niewygodne sterowanie motorówką Coco (która, swoją drogą, również jest grywalną postacią – miły dodatek względem wersji na PSX-a) czy toporne ujeżdżanie tygryska Pury.

Najwięcej kontrowersji wzbudza jednak fizyka skoku – stanowiąca niegdyś pewne ułatwienie, obecnie utrudnia grę przez dwa aspekty – szybszy upływ czasu między wybiciem się, a lądowaniem oraz towarzyszący tej fizyce „realizm”. Chodzi o to, że Crash ześlizguje się z ostrych krawędzi, gdy w oryginale mógł po nich skakać bez strachu o upadek. Wiele osób na to psioczy, ale mówiąc szczerze, nie robi mi to wielkiej różnicy. Kupuję to w takiej formie, jaka jest, nie narzekając na małe niuanse i różnice pomiędzy wersją odświeżoną, a oryginałami, lecz ciesząc się, iż mogę raz jeszcze przeżyć przygody Crasha, tym razem na nowszej generacji konsol i prawie 20 lat później.

Zobacz również: The Awesome Adventures of Captain Spirit – recenzja gry dzięki której znowu będziemy dziećmi

crash bandicoot

Fot. crashmania.net

Najnowsza (i paradoksalnie najstarsza) odsłona Crasha to dla wiernych graczy Xboxa najpewniej pierwsze spotkanie z kultową serią. I choć chciałbym napisać, że młodsza część tej społeczności zakocha się w Crashu tak jak ja za młodzieńczych lat, to wciąż ciężko mi uwierzyć, aby poziom trudności tych gier ich nie zniechęcił. N. Sane Trilogy to jednak doskonała rozrywka na długie wieczory, a stosunek ceny do jakości (trzy gry za około 150 złotych!) jest absolutnie kosmiczny i niespotykany w dzisiejszych czasach. Crash Bandicoot zalicza udany debiut na Xbox One i jedyne co nam pozostaje to czekać na zapowiedź kolejnych przygód tego szalonego jamraja!

Gra była recenzowana na platformie Xbox One dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora – firmy Cenega. Crash Bandicoot N.Sane Trilogy zakupicie na muve.pl

Ilustracja wprowadzenia: Materiały prasowe

Redaktor

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?

Dbamy o Państwa prywatność.

Państwa dane są u nas bezpieczne, a szczegółowe informacje w zakresie bezpieczeństwa danych osobowych w Movies Room mogą Państwo w każdej chwili uzyskać na stronie Dane Osobowe.

Administratorem danych jest Movies Room Tomasz Rewers z siedzibą w Tarnowskich Górach, ul. Radosna 23, 42-600. Państwa dane będą przetwarzane w zarejestrowania Państwa w portalu (art. 6 ust. 1 lit b) RODO), prowadzenia badań statystycznych w celu usprawnienia działania portalu (art. 6 ust. 1 lit f) RODO) a także kontaktu na życzenie osoby, w tym wysyłania treści informacyjnych oraz o charakterze handlowym, wyłącznie za Państwa zgodą (art. 6 ust. 1 lit a) RODO).

Dane osobowe będą przetwarzane do usunięcia przez Państwa konta na naszym portalu. Odbiorcą Państwa danych będą pracownicy administratora odpowiedzialni za kontakt oraz podmioty zewnętrzne świadczące dla nas usługi takie jak outsourcing usług księgowych oraz IT. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do udzielenia informacji. Przysługuje Państwu prawo dostępu do swoich danych i do ich sprostowania, ograniczenia przetwarzania danych osobowych lub do ich usunięcia oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych. W przypadku naruszenia zasad przetwarzania danych, Wykonawcy przysługuje prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Zrozumiałem/-am