Diablo III: Eternal Collection Switch – recenzja przenośnej wersji klasyka gatunku hack’n’slash

Ostatnimi dniami marka Diablo wzbudza wiele kontrowersji. Blizzard podczas imprezy BlizzCon postanowił zapowiedzieć nową odsłonę serii. Trzeba przyznać, że firma nie sprostała oczekiwaniom milionów fanów z całego świata, którzy oczekiwali zapowiedzi Diablo IV, a dostali mobilną grę. W całym tym szaleństwie hejtu i nienawiści, wielu osobom mógł umknąć fakt, że 2 listopada na konsole Nintendo Switch premierę miało Diablo III: Ethernal Collection.

Zobacz również: Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści – recenzja. Powrót do świata Wiedźmina w nieco innej odsłonie!

Diablo III – gra, o której w tym momencie można powiedzieć, że wyszła na wszelkie możliwe (współczesne) platformy do grania (przypominam, że wersja mobilna już się tworzy). Pierwotna wersja miała swoją premierę 15 maja 2012 roku, a teraz, sześć lat po tym wydarzeniu, tytuł ten ukazuje się na Switcha. Co ważne, jest wśród posiadaczy tej konsoli wielkim wydarzeniem. Dlaczego wydanie Diablo III: Ethernal Collection na Nintendo Switch jest tak ważne? Na to pytanie odpowiem w tej recenzji.

Ahh…premiera Diablo III, co to był za dzień. Te kolejki w sklepach, bójki po ostatnią kopię gry na półce. I te błędy podczas rozgrywki. To były czasy, kiedy ludzie byli wstanie odkupić grę za nawet trzykrotnie wyższą cenę, byleby tylko zagrać w nią na premierę. Trzeba tutaj jasno przyznać, że Blizzardowi nie udała się premiera Diablo III. Za mała ilość kopii dostarczonych do sklepów, niebotycznie wysoka cena wersji elektronicznej i masa błędów w samej grze przez kilka pierwszych tygodni po premierze. Wszystko to sprawiło, że nowa odsłona kultowego hack’n’slasha była początkowo mocno krytykowana. Dla zagorzałych fanów marki był to dramat.

Diablo III

Zobacz również: TSIOQUE – recenzja przygodówki o królewnie w opałach

Dzisiaj już nikt tak się nie emocjonuje podczas premiery Diablo III na Switcha. Jednak dla fanów sprzętu od Nintendo jest to nie lada gratka. Pokazuje to, że kolejny duży multiplatformowy wydawca zauważa hybrydową konsolkę i próbuje wydawać na nią swoje tytuły. Jest to bardzo ważne, gdyż WiiU cierpiało z powodu braku gier wydawanych przez kogoś innego niż Nintendo.

I tak oto. Po zarysowaniu sobie pokrótce historii Diablo III i gier wydawanych na sprzęty Nintendo możemy omówić, jak w ogóle sprawdza się granie w ten tytuł na najnowszym sprzęcie od Japończyków. I muszę z ręką na sercu przyznać, że rozgrywka jest wyśmienita. To, jak udało się deweloperom ujarzmić Switcha, żeby był w stanie nadążać za tym co dzieje się na ekranie, zasługuje na medal. Niekiedy liczba postaci i elementów podczas sieczki sprawia, że gracz nie jest w stanie dojrzeć szczegółów, a konsola nawet na moment nie przytnie animacji. 

Wyśmienicie dostosowane jest także sterowanie do joy conów. Każda skomplikowana akcja, którą mogliśmy wykonać na klawiaturze i myszce znalazła w nowej wersji swój odpowiedni skrót. Co najlepsze, możliwe jest granie w lokalnym coopie. Każdy gracz dostaje wtedy jednego joy cona i już można wspólnie siekać piekielne pomioty.

Diablo III

Zobacz również: Call of Cthulhu – recenzja przygodówki osadzonej w świecie H.P. Lovecrafta

Na wzmiankę zasługuje także fakt, że na Switcha dostępna jest pełna polska wersja językowa. Jest to bardzo ważna informacja, gdyż od momentu premiery konsoli niewiele gier dostało chociażby polskie napisy. Jest to więc miły gest ze strony Blizzarda.

Sam tytuł od momentu premiery na komputery osobiste zmienił się nie do poznania. Blizzard wykonał kilka istotnych ruchów w celu poprawienia doświadczenia podczas obcowania z tytułem. Wszystko to procentuje tym, że na Switcha trafia w pełni dopieszczony produkt, który nie posiada wad i błędów, które występowały na początku pobytu Diablo III na rynku. Jedyną wadą jaką można wytknąć wydaniu na konsolę Nintendo, jest fakt iż jest to jedna z najbrzydszych dostępnych w wersji. W trybie przenośnym gramy w jakości HD i tak grając, wszystko wydaje się cacy. Jednak po podłączeniu do telewizora zostaniemy uraczeni obrazami, które nie do końca przystoi pokazywać w 2018 roku. Rozumiem jednak, żeby osiągnąć pełną płynność rozgrywki, trzeba było pójść na pewne kompromisy.

Diablo III

Zobacz również: Pierwsze wrażenia z Fallout 76 B.E.T.A.

Powrót do Tristram po sześciu latach był dla mnie jak powrót do ulubionego miejsca, które odwiedzą się co kilka lat. Niby to samo miejsce, lecz całkowicie inne doświadczenia. To ile przez te wszystkie lata zmieniono w Diablo III może na początku przytłoczyć, jednak teraz jest to wyśmienity tytuł, w który można zagrać w drodze do pracy czy na uczelnię. Śmiało można go polecić starym wyjadaczom serii, którzy nie chcą się rozstać ze swoją ukochaną grą, jak i tym którzy są szczęśliwymi posiadaczami Switcha i szukają ciekawego tytułu do poznania.

Ilustracja wprowadzenia: Mat. prasowe

Miłośnik gier i wszystkiego co związane z tematyką fantasy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?