Advertisement

Dragon Ball FighterZ- recenzja genialnej bijatyki z uniwersum Smoczych Kul!

Chyba żadna seria anime/mang nie może pochwalić się tak rozbudowaną i różnorodną biblioteką gier, jak Dragon Ball. Od zręcznościówek na NESa oraz Famicoma, przez SNESowe RPGi, tytuły na konsole przenośne, bardzo popularne serie Budokai i Xenoverse, kończąc na omawianym w tej recenzji FighterZ. Wymienione produkcje to zaledwie niewielki procent przygód Goku i spółki wydanych w formie gier wideo, bo w sumie jest ich ponad 90. Czy Dragon Ball FighterZ jest godnym przedstawicielem tak bogatej serii? Moim zdaniem, jak najbardziej, powiem więcej, jest on jedną z najlepszych bijatyk ostatnich lat.

Zobacz również: Darksiders III – recenzja apokaliptycznego hack’n’slasha

Mimo, że nie jestem ogromnym fanem sagi Smoczych Kul, produkcja Bandai Namco urzekła mnie już od pierwszych momentów obcowania z nią. Na początek warto skupić się chyba na najważniejszym aspekcie, czyli systemie walki. I tu należą się twórcom niemałe gratulacja, bo to jak jest on przystępny, czytelny, a równocześnie zjawiskowy i satysfakcjonujący zachwyca. Samouczek uczący podstaw rozgrywki jest bardzo czytelny, krótki, ale pokazujący wszystkie jej najważniejsze zasady, jakie trzeba poznać przed rozpoczęciem zabawy na dobre. Bardzo łatwo się jest nauczyć walki, kombosy wykonujemy poprzez naciśnięcie jednego przycisku, a przy odrobinie wprawy można łączyć je w bardzo widowiskowe kombinacje. Co ciekawe nie musimy uczyć się odpowiednich sekwencji dla każdej postaci, ponieważ niezależnie od wybranego bohatera pod danym klawiszem jest ten sam ruch. Oczywiście różnią się one zasięgiem, obrażeniami i hitboxami, ale zawsze lekki atak będzie lekkim atakiem, a odpowiednie wciśnięcie kombinacji przycisków, zawsze da nam taki sam efekt w postaci, np. ataku specjalnego, czy doskoku.

Oczywiście, dojście do poziomu mistrzowskiego wymaga wielu godzin ćwiczeń, ale sam fakt jak bardzo mechanika jest przystępna, działa na ogromny plus produkcji. Nawet najwięksi laicy gatunku bijatyk mogą czerpać niczym nie skrępowaną przyjemność z obijania kolejnych przeciwników. Sprawa komplikuje się w trybie wieloosobowym, gdzie jak to bywa w tego typu grach, do pokonania bardziej doświadczonych graczy potrzeba o wiele więcej treningu.

fot. screen z gry Dragon Ball FighterZ

Zobacz również: Pokemon Let’s Go – recenzja wyjątkowo nostalgicznego powrotu do dzieciństwa

Teraz parę słów o trybie fabularnym, który niestety, jest chyba największym minusem produkcji. O ile historia, kręcąca się wokół jednego z androidów jest dość niezła, scenariusz trzyma się kupy i nie zanudza, tak kampania ma jeden duży minus. Mianowicie, jest zdecydowanie za długa i w pewnym momencie staje się bardzo monotonna. Normalnie taka długość (ponad 10h) byłaby dużą zaletą, ale przez stosunkowo małą paletę bohaterów, szybko robi się po prostu nudna. O dostępnych postaciach wspomnę jeszcze później, bo ciężko zakwalifikować mi to jako wadę produkcji. Jednak przez ich ograniczoną ilość, po kilku pierwszych godzinach, ci sami przeciwnicy zaczynają się coraz częściej pojawiać, walki robią się powtarzalne, różnią się często tylko poziomem trudności. Gdyby tak skrócić tryb fabularny o połowę, zrezygnować z kilku potyczek, w których i tak zmierzymy się z wcześniej już spotkanymi oponentami, grało by się o wiele ciekawiej.

fot. screen z gry Dragon Ball FighterZ

Zobacz również: Anthem – nowy gameplay przedstawia Twierdze

Wracając jeszcze do już wspomnianych bohaterów, w grze mamy ich dostępnych 24 i mimo, że to trochę mało jak na bijatykę,  jest jedno ale. Ich liczba w niczym nie przeszkadza, ponieważ nadrabiają wszystko swoją różnorodnością. Mamy bohaterów nastawionych na walkę w zwarciu, tych którzy wolą trzymać się na dystans, postacie mieszające te dwa style, posługujące się bronią, czy wzywające na pomoc kompanów. W zasadzie każdy wojownik się różni i ma odmienny styl walki. Do tego są oni bardzo dobrze zbalansowani, każdy może znaleźć dla siebie ulubieńca, odpowiadającego jego preferencjom. Cierpi na tym jedynie zbyt wydłużony tryb fabularny, ale o tym już było.

Słów kilka należy się jeszcze japońskiemu dubbingowy i całej ścieżce dźwiękowej, bo jest ona absolutnie fantastyczna. Bohaterowie oczywiście mają swoje oryginalne głosy, co powinno bardzo ucieszyć fanów Dragon Balla. Na ogromną pochwałę zasługują też efekty dźwiękowe, które robią fenomenalną robotę i świetnie nadają rozgrywce jeszcze większej dynamiki.

fot. screen z gry Dragon Ball FighterZ

Zobacz również: Hitman 2 – recenzja nowej gry z Agentem 47 w roli głównej

Muszę wspomnieć jeszcze o czymś, czego w sumie się nie spodziewałem, a co wyszło naprawdę fantastycznie i jest bardzo dużym plusem produkcji. Chodzi mianowicie o przywiązanie do każdego, nawet najmniejszego szczegółu. Przerywniki filmowe są animowane, tak by stylistycznie były bardzo bliskie anime i to naprawdę działa. Fani odnajdą masę easter eggów, a twórcy postarali się nawet by przygotować specjalne scenki dla niektórych postaci, aktywowane podczas walki. Wojownicy często rzucają do siebie różnymi tekstami i zmieniają się one w zależności od oponenta. To wszystko działa bardzo na plus oraz daje świetne wrażenia podczas obcowania z grą.

Trzeba oczywiście wspomnieć też o obłędnej oprawie wizualnej. Modele postaci, efekty, ataki, cutscenki to wszystko wygląda absolutnie fenomenalnie i jest na czym zawiesić oko. Do tego przy tak pięknej grafice, gra trzyma stabilne 60 klatek na sekundę, które w żadnym momencie walki nie spadały.

fot. screen z gry Dragon Ball FighterZ

Zobacz również: Wiele świetnych tytułów przecenionych na Originie!

Dragon Ball FighterZ to wybitna bijatyka, w której odnajdą się nawet gracze mniej ogarniający uniwersum Smoczych Kul. Gra jest piękna, świetnie udźwiękowiona, z niesamowicie efektownymi walkami i zrobiona z dbałością o każdy szczegół. Bardzo przyjemny oraz łatwy model walki sprawia, że produkcja będzie świetną zabawą, zarówno dla laików, jak i weteranów gatunku. Szkoda tylko sztucznie wydłużonego trybu fabularnego, jednak ten minus tonie w zalewie zalet tytułu. Każdy kto szuka porządnej rozwałki, postaci z ulubionego uniwersum, czy po prostu świetnej zabawy powinien się Dragon Ball FighterZ zainteresować.

Recenzja oparta jest o wersję na PlayStation 4, którą dostarczył Kinguin.net

Źródło: Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe

Dziennikarz

Miłośnik wysoko budżetowego kina, gier, anime, seriali, a także maniak Gwiezdnych Wojen. Na Fb do znalezienia na stronie Popkulturysta 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?