Dragons: Dawn of New Riders – powrót do egranizacji

Jeszcze kilka lat temu, w erze PS3 i Xboxa 360, wielką popularnością cieszyły się egranizacje filmów familijnych i animacji. Może to nieco wstydliwe, ale przyznam szczerze, iż uwielbiałem te gry. Mało wymagające, często powtarzalne… i tak bardzo relaksujące! W ostatnich latach zaniechano tworzenia tego typu produkcji. Wygląda jednak na to, że studia próbują raz jeszcze zawojować rynek growymi adaptacjami. Po zeszłorocznym Hotel Transylvania 3: Monsters Overboard przyszło Dragons: Dawn of New Riders.

Wiemy już, iż filmowy finał trylogii o przygodach Szczerbatka i Czkawki okazał się bardzo dobrą produkcją. Towarzysząca jego premierze gra, Dragons: Dawn of New Riders nie powiela filmowej fabuły, lecz opowiada całkiem nową historię. Wcielamy się w Scribblera, chłopaka, który cierpi na zanik pamięci. Budzi się w środku lasu, obok smoczego jaja. Z jaja wykluwa się smok i voila – oto nasi główni bohaterowie historii. Oczywiście, spotkamy też postaci dobrze znane z animacji w rolach NPC-ów.

Zobacz również: Jak wytresować smoka 3 – recenzja zamknięcia trylogii animacji Dreamworks

Całość ma bardzo sympatyczną oprawę graficzną, choć mam nieodparte wrażenie, że twórcom po prostu nie chciało się silić na nic ambitniejszego. Nie uświadczymy tutaj nawet angielskiego dubbingu, bo dialogi są wyłącznie w wersji tekstowej. Rozgrywka natomiast sprawdzi się idealnie dla najmłodszych. Nie jest to najbardziej złożona gra w historii, bo opiera się wyłącznie na walce jednym przyciskiem, rozwalaniu wszystkiego celem zbierania surowców i rozwiązywaniu prostych zagadek logicznych. Tytuł ten będzie więc w sam raz dla młodocianych fanów filmu lub starych wyjadaczy, lubiących od czasu do czasu pograć w coś mniej wymagającego.

Szkoda tylko, że całość kończy się nad wyraz szybko. Bo gdyby nie fakt, iż to gra na bardzo dochodowej licencji, Dragons: Dawn of New Riders spokojnie mogłoby wylądować na telefony. Patrząc wstecz na taką egranizację jak Toy Story 3, która nie dość że dała mi masę frajdy, to starczała na grubo ponad 10 godzin, trochę smutno, że twórcy growych wersji Hotelu Transylwania 3 Jak wytresować smoka 3 nawet nie starali się by dostarczyć dobrą grę. Wiadomo, główny cel egranizacji to zarobić, a się nie narobić, lecz Szczerbatek i Czkawka zasługiwali na coś o wiele lepszego.

Zobacz również: Metro Exodus – recenzja postapokaliptycznej rewelacji

Dragons: dawn of new riders

Fot. materiały prasowe

Dragons: Dawn of New Riders to dobra opcja dla dziecka, które nigdy wcześniej nie grało w gry lub jest fanem Jak wytresować smoka. Ewentualnie dla dużego dziecka (jak ja), mającego słabość do casualowych gierek, stanowiących bardzo przyjemną odskocznię od gier AAA. Na pewno mogło być lepiej, ale efekt finalny jest całkiem ok.

Grę do recenzji w wersji na PS4 udostępnił polski dystrybutor, firma Cenega

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?