the old guard background Advertisement

Garfield Kart: Furious Racing – recenzja gry. Mieliśmy Sonica i Crasha, to czas na Garfielda.

Woooooooooow, ale dostaliśmy zaskakująco dobre wyścigi od Sonica! Ojaaaaa, a ten remake Crash Team Racing ma tyle nowej zawartości! A teraz jeszcze nadciąga ścigałka z Garfieldem! Najlepszy rok dla fanów gokartów ever!!!!

Zaraz, zaraz…

Ścigałka z…

Garfieldem…?

Kiedy ostatnio wyszła jakakolwiek dobra gra, której głównym bohaterem był Garfield?! Kiedy ostatnio wyszło cokolwiek dobrego z tym rudym, spasionym kotem?!

Odpowiedź brzmi: bardzo, bardzo dawno. A Garfield Kart Furious Racing tego nie zmieni z jednego, prostego powodu – to tytuł rodem z PlayStation 2. Na pierwszy rzut oka, wszystko wydaje się ok. W końcu, gra się uruchamia i działa płynnie… A to już i tak więcej niż w (paradoksalnie świetnym) Blacksad. No ale właśnie, jeśli ktoś miał styczność z wymienionymi wcześniej wyścigami z niebieskim jeżem i jamrajem w rolach głównych, zobaczy główny problem Garfielda. Ta gra jest niesamowicie uboga pod dosłownie każdym względem.

Zobacz również: Garfield: Tłusty koci trójpak tom 1 – recenzja komiksu

Co charakteryzuje Garfielda poza miłością do lasagni? Sarkastyczne komentarze, rzecz jasna. Nie uświadczymy ich na torze wyścigowym, bo jedyne dźwięki wydawane przez nasze postacie (jedynie ósemka do wyboru) to bliżej niezidentyfikowane odgłosy mamrotania. Plansze, po których przyjdzie nam się ścigać pozbawione są życia i emocji. Power-upy są kiepsko zbalansowane i bezsensowne. Nie wspominając o drewnianym modelu jazdy… System personalizacji postaci można uznać za niewielki plus tej produkcji. Wciąż, jak się popatrzy na inne gry z gatunku, Garfield Kart Furious Racing przywodzi na myśl produkcję sprzed dwóch generacji. I chociaż na Steamie gra zbiera piekielnie dobre recenzje (polecam poczytać komentarze, można się uśmiać), tak raczej, RACZEJ nie zagrozi Death StrandingResident Evil 2 czy Sekiro w walce o tytuł najlepszej gry 2019 roku.

Jeśli szukacie dobrego prezentu na Mikołajki albo pod choinkę i tak się akurat złożyło, że wasz dzieciak wprost uwielbia wyścigówki – nie kupujcie mu Garfielda. O wiele lepiej zrobicie, jeśli zainwestujecie pieniądze w znakomite Crash Team Racing Nitro Fueled lub Team Sonic Racing. Garfield Kart Furious Racing to bardzo uboga wyścigówka zrobiona po kosztach w myśl a bo może się akurat sprzeda. No cóż – raczej nie.

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?