Gigantozaur: Gra – recenzja. Idealny prezent na dzień dziecka?

No więc okazuje się, że stacja Disney Junior ma serial Gigantozaur. Najwidoczniej cieszy się on na tyle dużą popularnością, że ktoś wpadł na pomysł, by zrobić grę na jego podstawie, zapominając przy tym, że czas egranizacji już dawno się skończył. Że ostatnia głośna gra z tego podgatunku wyszła dobrych 10 lat temu. To już nie są czasy Harrego Pottera Władcy Pierścieni od EA. Ale coś ich podkusiło, uparli się i… Gigantozaur: Gra nie… okazał… się… kompletną… KLAPĄ?!

Gigantozaur: Gra okazało się być dla mnie zaskakująco sympatyczną i relaksującą grą. Przywodzi ona trochę na myśl starsze platformówki, gdzie rozgrywka skupia się wokół zbieractwa, tzn. kolekcjonowania różnych monet, śrubek i innych marchewek. W przypadku Gigantozaura są to jajeczka. Do dyspozycji gracza jest czwórka sympatycznych bohaterów, między którymi w trybie solowym możemy się dowolnie przełączać. Bohaterowie różnią się swoimi specjalnymi umiejętnościami, które będą niezbędne do odkrywania nowych rejonów świata przedstawionego. Co ważniejsze, jeśli mamy w domu więcej niż jedno dziecko, albo też jako rodzic czy rodzeństwo chcemy się trochę odstresować zbierając jajka dinozaurów, gra oferuje tryb kooperacji aż do 4 graczy jednocześnie.

Zobacz również: Crash Team Racing Nitro-Fueled – recenzja gry. Powrót Crasha na tory wyścigowe!

Trzon rozgrywki skupia się na eksplorowaniu naszej wyspy i – jak już wspomniałem – kolekcjonowaniu jajek. Gra jest niezwykle łatwa do opanowania, wszakże skupia się właściwie wyłącznie na skakaniu i chodzeniu, z okazjonalnym użyciem swojego ogona do zniszczenia przeszkód. Dużo tu sekcji platformówkowych, gdzie będziemy musieli chociażby skakać z jednej platformy na drugą. Wydaje mi się, że niektóre z nich mogą stanowić w mniejszym lub większym stopniu wyzwanie dla najmłodszych graczy i bez pomocy dorosłego się nie obejdzie. Dodatkowo, w grze znajdziemy także sekcje wyścigowe, których przejście zapewni nam odblokowanie nowego rejonu do zwiedzania. Są one bardzo zgrabnie zrealizowane. Przełamują monotonie, która – zapewniam – pojawi się już po kilkudziesięciu minutach zbieractwa, a przy tym zapewniają sporo dobrej zabawy.

gigantozaur

Pamiętam, jak pracowałem kiedyś w jednym elektromarkecie na dziale gier właśnie. Ileż ja miałem niezadowolonych rodziców, którzy narzekali na brak gier dla najmłodszych. Cóż, trudno się im dziwić. Fajnie więc, że omawiana tu gra poszerza ten niewielki, skromny katalog produkcji. Zbliża się dzień dziecka i jeśli zastanawiacie się, jaką grę moglibyście sprawić waszej latorośli, Gigantozaur to dobry wybór. Chyba, że wasza pociecha ma więcej niż 8-9 lat. Wtedy właściwym wyborem będzie pewnie wychodzące w tym samym okresie Minecraft Dungeons.

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?