Jump Force – recenzja. Uczta dla fanów anime o mordobiciu, i tylko dla nich!

Każdy, kto miał styczność z anime takimi jak Dragon Ball, One Piece czy Bleach, na pewno choć raz zastanawiał się, czy Goku pokonałby Ichigo albo czy Luffy dałby radę Vegecie, co nie? Dzięki Jump Force możemy zobaczyć tych bohaterów na jednej arenie i sprawdzić nasze spekulacje w praktyce. Jednak czy same postacie wystarczą do dobrej zabawy? Zapraszam do recenzji.

Jump Force to projekt, który powstał z okazji 50-lecia magazynu Weekly Shonen Jump, a to właśnie tam w formie mangowej były wydawane – lub nadal są – znane tytuły, jak Dragon Ball, Naruto, Hunter x Hunter, Bleach, One Piece i wiele innych dobrze rozpoznawalnych marek. Właśnie przy okazji tej okrągłej rocznicy, postanowiono przygotować dla fanów mangi i anime prawdziwą ucztę. Bo jak inaczej nazwać grę, gdzie w jednym miejsc spotyka się aż 40 postaci ze znanych tytułów mang? Zobaczyć po jednej stronie Luffy’go, Zoro oraz Sanjiego, a po drugiej Goku, Vegetę oraz Piccolo – czego chcieć więcej? No może przydałaby się jakaś ciekawa historia.

Tutaj niestety twórcy dużo się nie napracowali. W Jump Force dostajemy banalną historię, gdzie światy z magazynu Jump łączą się z naszym światem. Efektem tego jest pojawienie się na Ziemi złoczyńcy z mangowych historii, którym towarzyszą tajemniczy Zatruwacze. Przeciwstawić musza im się bohaterowie, którzy tworzą organizację Jump Force. Wraz z postępem fabuły zdobywały więc nowych sojuszników, angażując ich do naszej ekipy, a także oczywiście obijamy złych gości. I to praktycznie tyle, gdzieś tam przewija się tylko jeszcze nas boss, z którym też się później mierzymy. Do prostej historii dołącza jeszcze bardzo sztampowe prowadzenie kampanii, gdzie na porządku dziennym są misje kopiuj-wklej typu pierzemy kontrolowanego przez zatruwaczy bohatera, a ten z wdzięczności do nas dołącza. Ciekawsze momenty można tutaj policzyć na palcach jednej ręki.

Zobacz również: Kingdom Hearts III – recenzja pięknego zwieńczenia niekończącej się opowieści!

Trudno wytłumaczyć też, że w 2019 roku niektóre scenki nie mają dubbingu. Nie dość, że wprowadzenia do misji są do siebie bardzo podobne, to jeszcze twórcom nie chciało się poświęcić trochę funduszy na podłożenie głosów. Tak więc dostajemy ścianę tekstu i niemych bohaterów. A szkoda, bo momenty kluczowe w fabule, które są w pełni zdubbingowane, potrafią być naprawdę klimatyczne i przypominają te znane z anime. Niestety, cała reszta całkowicie psuje immersję.

Jump Force

Fot. Screen z gry Jump Force

Najważniejszym elementem w bijatykach jest oczywiście walka. Ta w głównych założeniach jest tutaj bardzo prosta. Mamy uderzenie, kopnięcie, łapanie, blok oraz szarżę, czyli zbliżanie się do przeciwnika, którą możemy użyć także do ucieczki przed ciosem. Najbardziej skuteczne jest tu mashowanie uderzenia, dzięki czemu wykonuje się seria z wyrzuceniem w powietrze i efektownym okładaniem. Najwięcej korzystamy jednak z ataków specjalnych, które prezentują się bardzo efektownie i są wiernie odwzorowane z serii anime. Mamy tu między innymi Genki-damę wykonywaną przez Goku, Takemikazuchi no kami Sasuke czy Gear Fourth Luffy’ego.

Zobacz również: Ace Combat 7: Skies Unknow – recenzja gry

Możemy ich użyć po wcześniejszym naładowaniu paska energii. Ten napełnia się jednak szybko, więc w praktyce bardzo często korzystać z tych nader skutecznych ataków. Prowadzi to niestety do tego, że walka skupia się głównie na atakach specjalnych, a traci trochę na tym tempo, gdyż animacje specjalnych spellów potrafią być naprawdę długie. Mimo wszystko walka w Jump Force potrafi dawać sporo zabawy, zwłaszcza podczas zabawy na jednej kanapie. Zważywszy też na ilość postaci oraz posiadany przez nich arsenał ataków, pojedynki nie nudzą się za szybko. Do tego wszystko to jest bardzo atrakcyjne dla postronnych widzów, bo na ekranie dzieje się naprawdę mnóstwo.

Jump For

Fot. Screen z gry Jump Force

Dość ciekawie twórcy podeszli do tematu paska życia. W innych grach każda postać z drużyny ma swój oddzielny pasek, więc gdy jedna traci całe życie, wkracza druga, a przegrywamy, gdy wszystkim bohaterem paski zdrowia spadną do zera. W Jump Force postanowiono jednak, że postacie będą posiadały jeden wspólny pasek życia. Wiąże się to z tym, że małe znaczenie ma zmieniacie bohaterów, bo i tak poziom naszego życia nie ulegnie zmianie. Do tego walki są krótkie, gdyż seria ataków wystarczy do zbicia całego paska, a wiąże się to oczywiście z przegraną całej drużyny, a nie tylko jednej postaci. Pomysł chyba trochę nietrafiony, gdyż walki trzech na trzech kompletnie tracą tutaj sens.

Zobacz również: Far Cry New Dawn – recenzja gry

W Jumpe Force można mieć zarzuty co do jakości grafiki. Warstwa ta w wielu miejscach dość mocno kuleje. Tak jak same walki i ataki specjalne wyglądają bardzo ładnie, tak już otoczenie i jego destrukcja prezentują się mocno przeciętnie. Teksturom zdecydowanie brakuje szczegółów, przez co potrafi to razić to po oczach. Słabo wyglądają także postacie, które choć zostały odwzorowane dość starannie, to poza tym nie mają kompletnie nic do zaprezentowania. Twórcy chyba zapomnieli wyposażyć je w jakiekolwiek animacje, więc w wielu kacscenkach przypominają bardziej plastikowe figurki niż postacie z gry – wygląda to okropnie i momentami dość niepokojąco.

Jump Force

Fot. Screen z gry Jump Force

Co do aktywności pobocznych, to jest tu dość standardowo i mocno przypomina Dragon Ball: Xenoverse. Znajdziemy tu misje opcjonalne, gdzie po prostu musimy pokonać jakąś trójkę bohaterów. Czasami tylko mamy jakieś dodatkowe zalecenia, by wykonać misję w 100 procentach. Brakuje tu większych urozmaiceń, gdyż wykonywanie kolejnych takich samych misji w celu podekspienia szybko robi się monotonne. W grze klasycznie możemy też pojedynkować się offline na jednej konsoli, czy też mierzyć się graczami online.

Zobacz również: Będzie grane! – czyli growe premiery marca

Na pochwałę gra zasługuje za to za polską lokalizację. Produkcji od japońskich twórców pojawia się u nas coraz więcej, jednak rzadko kiedy możemy się cieszyć polską wersją językową. Trudno to wytłumaczyć, gdyż wiele gier znacznie lepiej sprzedałoby się na polskim rynku. posiadając przynajmniej napisy. Niestety, angielska wersja często odstrasza młodszych graczy – a taki na przykład Kingdom Hearts III z polskim dubbingiem byłby czymś pięknym.

Jump Force w założeniu prezentowało się bardzo ciekawie. Dostaliśmy 40 znanych postaci, które trafiają do jednego świata i mogą się nawzajem okładać. Całkiem dobrze wyszło odwzorowanie bohaterów oraz ich uniwersalnych ataków, a sama walka potrafi dać sporo zabawy, gdyż prezentuje się bardzo efektownie. Niestety, zabrakło tutaj pomysłu na ciekawszą fabułę w kampanii, a także dopracowania samych misji. Przeciętnie gra prezentuje się również pod względem grafiki, która odstaje od dzisiejszych standardów. Jumpe Force jest więc przeznaczone dla fanów anime/mangi, którzy doskonale odnajdą się wśród bohaterów upchanych w grze, i niestety, tylko dla nich. Trudno jest mi bowiem wyobrazić sobie, by tytuł potrafił zatrzymać przy sobie osoby niezaznajomione z tematem. A szkoda, bo był tu potencjał na dużo więcej.

Grę w wersji na PS4 udostępnił polski wydawca, firma Cenega.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Zawodowy kanapowiec, którego siłą trzeba powstrzymywać przed obejrzeniem kolejnego odcinka serialu. Wieloletni fan kina azjatyckiego - żaden łamiący prawa fizyki chiński wojownik czy wytatuowany japoński gangster nie jest mu straszny. Podczas wypadu do kina ze znajomymi nie pogardzi również dobrym filmem superbohaterskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?