Jurassic World Alive – recenzja mobilnego polowania na dinozaury

Ten miesiąc bez wątpienia upłynie nam w towarzystwie monstrualnych dinozaurów. Gigantyczne jaszczurki z morderczymi kłami opanują wielki ekran oraz wszystkie sprzęty do grania. Już wkrótce w kinach będziemy mogli zobaczyć film Jurrasic World: Upadłe Królestwo, po którym wrócimy do domu, by zbudować własny park z dinozaurami w grze Jurassic World: Evolution. A już teraz możemy cieszyć się mobilnym łapaniem prehistorycznych gadów w grze Jurassic World Alive. Produkcja studia Ludia zadebiutowała 24 maja na urządzeniach mobilnych z systemami Android i iOS. Jak radzi sobie mobilne łapanie dinozaurów dowiecie się z poniższej recenzji.

Fabuła:

Historia przedstawiona w Jurassic World Alive jest równie prosta, co nieistotna. W grze wcielamy się w agenta Dinosaur Protection Group, którego celem jest uratowanie dinozaurów przed ponowną zagładą. Przerośnięte jaszczurki uciekły z wyspy Isla Nublar i osiedliły się w naszym sąsiedztwie. Oczywiście taka sytuacja jest nie do zaakceptowania. Dlatego musimy pozyskać DNA dinozaurów, które pozwoli znaleźć sposób na ponowne przesiedlenie nieproszonych gości na ich wyspę, nim chroniący swojego terytorium człowiek je po prostu zabije.

Zobacz również: Harry Potter: Hogwarts Mystery – recenzja gry zmieniającej telefon w magiczną różdżkę!

Mechanika rozgrywki:

Naszym głównym zadaniem w grze jest pozyskiwanie DNA rozsianych po realnym świecie dinozaurów. Aby to osiągnąć musimy wypatrzyć nieproszonych sąsiadów i za pomocą specjalnego drona pobrać od nich próbki. Urządzenie tylko przez krótki czas może latać nad dinozaurem. Mamy więc ograniczony czas na pobranie DNA. Cały proces zdobywania próbek ogranicza się do celowania w konkretne punkty na ciele dinozaura. Robimy to przesuwając palcem po specjalnym joysticku znajdującym się na wyświetlaczu. W chwili puszczenia palca następuje wystrzelenie Darta i (jeśli trafimy w wyznaczony punkt) pobranie DNA.

Jurassic World Alive

Fot. Screen z gry Jurassic World Alive

Zobacz również: Recenzja Salonu Gier w Far Cry 5

Jeśli uzbieramy konkretną ilość punktów DNA danego gatunku dinozaura, to możemy go wytworzyć. Pozyskiwane później próbki posłużą nam do ulepszania naszych stworków, dzięki czemu zwiększamy ich statystyki. Po osiągnięciu pewnego poziomu danego dinozaura, możemy także pokusić się o skrzyżowanie go z innym gatunkiem i stworzenie potężnej hybrydy.

Jurassic World Alive

Fot. Screen z gry Jurassic World Alive

Zobacz również: Ys VIII: Lacrimosa of Dana – recenzja wakacji na przeklętej wyspie!

Pozyskane w ten sposób dinozaury możemy później wystawiać na specjalnych arenach, na których możemy walczyć z innymi graczami. Jest to chyba największa atrakcja tej gry. Gracze największego konkurenta, czyli Pokemon GO, od debiutu gry na rynku (czyli prawie dwóch lat) czekają na możliwość walk między sobą. Tymczasem Jurassic World Alive oferuje taką możliwość od samego początku.

Jurassic World Alive

Fot. Screen z gry Jurassic World Alive

Zobacz również: Northgard – Recenzja nowego RTSa od Shiro Games!

W starciach gra losuje każdemu z graczy po 4 dinozaury (z wcześniej wytypowanej przez gracza ósemki). Wybrane stworzenia walczą między sobą do czasu, aż któryś z graczy zdobędzie 3 zwycięstwa. W pojedynkach bardzo istotna jest znajomość specjalnych umiejętności, które posiada nasza drużyna. Każdy z pokemonów (Wróć! – Dinozaurów!) posiada zestaw swoich specjalny skilli (jak np. pierwszeństwo w ataku, tarczę, potrójny atak), które mogą dać graczowi kolosalną przewagę w walce. Zwyciężając walki otrzymujemy coinsy, itemy oraz specjalne punkty prestiżu. Uzbieranie konkretnej ich ilości odblokowuje kolejne areny, na których walczymy z lepszymi graczami i za które otrzymujemy atrakcyjniejsze nagrody.

Płatności w grze:

Jurassic World Alive jest grą darmową. Jednak jak każda tego typu produkcja nie jest pozbawiona mikropłatności. Dzięki nim niecierpliwi gracze mogą wykupić dodatkowe coinsy (niezbędne do ewoluowani dinozaurów), Darty czy inkubatory, w których oprócz itemów znajdziemy pewne ilości pożądanego DNA rzadszych stworzeń.

Dodatkowo gracze mają możliwość wykupienia za 41,99 zł statusu VIP na miesiąc, dzięki któremu otrzymają dodatkowy inkubator, większy o 1/3 zasięg drona (zwiększa się możliwość łapania dinozaurów oddalonych od gracza do 200 metrów, ze standardowych 150) oraz wydłuża się o 33% czas jego działania.

Jurassic World Alive

Fot. Screen z gry Jurassic World Alive

Zobacz również: Frantics – recenzja gry

Jednak w Jurassic World Alive płatności nie są wymagane i można bardzo fajnie bawić się, bez wydawania realnych pieniędzy. Wystarczającą ilość itemów otrzymamy z tzw. Drop Zones (czyli odpowiedników Poke-Stopów) oraz inkubatorów. Do dyspozycji gracza jest jeden standardowy na nielimitowaną ilość użyć oraz drugi, jednorazowy, którego dostajemy za wygranie walki na arenie. Dodatkowe itemy możemy otrzymać oglądając reklamy innych gier, które zobaczymy w Drop Zones (co daje dodatkowego spina) lub realizując specjalne zadania w innych grach (np. osiągnięcie któregoś poziomu, zagranie x-razy w konkretny tytuł, itd.).

Jurassic World Alive

Fot. Screen z gry Jurassic World Alive

Zobacz również: Darkest Dungeon Ancestral Edition – recenzja frustrującej gry, którą i tak będziesz chciał ukończyć!

Przez ostatni tydzień grania nie zdarzyło się tak, abym musiał odpuścić pobieranie próbek DNA jakiegoś dinozaura z powodu braku strzykawek. Opcja płatności w grze więc występuje, ale nie jest tak uciążliwa i niezbędna jak choćby w recenzowanym niedawno  Harry Potter: Hogwarts Mystery. Wprawdzie mikrotransakcje pozwalają szybciej się rozwijać i zyskać pewną przewagę na arenach, ale nie są obowiązkowe.

Podsumowanie:

Jurassic World Alive jest bardzo ciekawą propozycją. Zapewne nie powtórzy sukcesu jaki osiągnęła najsłynniejsza gra z technologią AR, czyli Pokemon GO, jednak może stanowić dla niego ciekawą alternatywę. Pierwszy trailer gry sugerował, że możemy spodziewać się kolejnego klona popularnych pokemonów. Jednak okazało się, że ekipa studia Ludia odwaliła solidną robotę i zrobiła naprawdę dobrą grę. Świadczyć o tym może choćby wprowadzony w dniu premiery system walk między graczami, którego Niantic nie potrafi dodać do swojej produkcji od prawie dwóch lat.

Jurassic World Alive

Fot. Screen z gry Jurassic World Alive

Zobacz również: Metal Gear Survive – recenzja świetnego survivala, który… nie jest Metal Gearem

Udostępniony na starcie zasób 100 dinozaurów jest wystarczający. W grze jest co robić i kogo łapać. Możliwość ewoluowania i krzyżowania stworzeń także zajmuje sporo czasu. Pozostaje tylko wierzyć, że gra nie zostanie porzucona miesiąc po premierze filmu i że nadal będzie wspierana. Jeśli studio (zgodnie z zapowiedzią) systematycznie będzie poszerzać dostępny do złapania zasób stworzeń, to nie będziemy na co narzekać.

Można przyczepić się do długiego czasu uruchamia się aplikacji (naprawdę trwa to wieki) i uciążliwego doczytywania się mapy z Drop Zones i stworzeniami, które odczujemy po przełączeniu się między zakładkami. Trochę smuci dość mała ilość dinozaurów dostępnych do „ostrzykawkowania” w naszej okolicy. Choć widzimy stworzenia rozsiane naprawdę daleko, to w zasięgu drona (czyli standardowych 150 metrów od naszej postaci) zazwyczaj są jedynie 2-3 stworzenia. Po ich „złapaniu” pozostaje nam jedynie zabawa na arenach i oczekiwanie na pojawienie się kolejnych celów. Dodatkowo bardzo zdziwił mnie brak w grze questów. System zadań został bardzo dobrze przyjęty przez graczy Pokemon GO i stale generuje wielkie zainteresowanie produkcją Niantica.

Jurassic World Alive

Fot. Screen z gry Jurassic World Alive

Zobacz również: A Way Out – recenzja gry ze świeżym podejściem do kooperacji

Jednak mimo tych kilku mankamentów, Jurassic World Alive jest bardzo ciekawą produkcją. Wielu graczy już jest zmęczonych pokemonami i powoli zaczyna rozglądać się za jakąś atrakcyjną alternatywą. Jeśli szukacie odskoczni od męczących pokemonów (lub po prostu chcecie zapolować na monstrualnego gada) to produkcja studia Ludia będzie dobrym wyborem.

Gra była recenzowana na platformie Android 

Ilustracja wprowadzenia: Materiały prasowe

Dziennikarz

Na pełny etat bronię Galaktyki strzelając z blastera, latając X-Wingiem i wymachując mieczem świetlnym.
Później pozwalam odpocząć nadgarstkom od pada relaksując się przy lekturze ulubionych komiksów i oglądaniu filmów.
A o moje zdrowie i kondycję dbają troskliwe Pokemony, które codziennie wyciągają mnie z domu na długie spacery.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?