Advertisement



Layers of Fear 2 – recenzja. Przerażające manekiny na jeszcze bardziej przerażającym statku

Po sukcesie zarówno komercyjnym, jak i finansowym pierwszej odsłony Layers of Fear, polskie studio Bloober Team szybko zabrało się za produkcję kontynuacji. Jak wyszło? Czy Layers of Fear 2 jest równie dobre, a może nawet lepsze niż część pierwsza? No cóż, z tym bywa różnie, ale więcej dowiecie się w tej recenzji.

Zobacz również: Team Sonic Racing – recenzja. Piekielnie dobry wyścig!

Akcja gry rozgrywa się na pokładzie transatlantyckiego liniowca, który służy jako plan zdjęciowy nowego filmu. Głównym bohaterem jest aktor, pracujący właśnie przy owym filmie na prośbę tajemniczego, enigmatycznego reżysera. Fabuła produkcji na pierwszy rzut oka nie ma większego sensu, a w zasadzie przez całą rozgrywkę mamy wrażenie uczestniczenia w śnie, czymś zupełnie abstrakcyjnym. Jednak gdy zaczniemy się w opowieść zagłębiać, poprzez znajdźki i ukryte wskazówki to wszystko zaczyna nabierać kształtu i wyłania się z tego naprawdę interesująca historia, dotycząca głównie przeszłości protagonisty. Co prawda, pełne doświadczenie fabuły jest ciężkie i często wymaga szperania w każdym kącie przemierzanej lokacji, jednak warto, a może w tym też pomóc opcja ponownego przechodzenia aktów po pierwszym skończeniu gry.

Jednak największym plusem Layers of Fear 2 jest to, czego najbardziej byśmy po horrorze oczekiwali, czyli straszenie. Twórcy świetnie budują w grze napięcie, tworząc atmosferę ciągłego niepokoju. Sposoby na wystraszenie gracza są często naprawdę pomysłowe, a nie jeden jupmscare okazywał się na tyle niespodziewany i przerażający, że musiałem na kilka chwil odłożyć pada.

fot. mat. prasowe

Zobacz również: Selma and the Wisp – recenzja polskiej platformówki w mrocznym klimacie!

Z kolei najpoważniejszym mankamentem produkcji jest sama rozgrywka. Jest to standardowy symulator chodzenia, sama mechanika staja się nudna i powtarzalna już po pierwszych minutach gry. Nie ma tu jakiegoś elementu, który mógłby przyciągnąć na dłużej, zainteresować, przez cały czas w zasadzie chodzimy, biegamy, kucamy i podnosimy przedmioty. Jest to w dużej mierze powtórka z części pierwszej, która nadrabiała biedną rozgrywkę przerażającym, pokręconym i oryginalnym klimatem, a tu, po raz kolejny nie robi to już wrażenia. Najgorsze z tego wszystkiego są chyba sekwencje ucieczkowe, bywające uciążliwe, frustrujące i kompletnie zbędne. Widać brak pomysłu twórców na urozmaicenie tytułu, a szkoda bo znacznie poprawiło by to odbiór gry.

fot. mat. prasowe

Zobacz również: Rage 2 – recenzja. Beztroskie strzelanie w kolorowym postapo!

Warto pochylić się również nad oprawą audio-wizualną. Grafika co prawda nie zachwyca, jednak jak na grę ze średniej półki budżetowej, spisuje się nieźle. Za to elementem zrobionym absolutnie fenomenalnie jest ścieżka dźwiękowa. Mało która gra ma tak dobrze odzwierciedlającą i równocześnie nasilającą już ciężki klimat muzykę, jak Layers of Fear 2. Jest to jeden z istotniejszych elementów budujących strach oraz napięcie i nie raz włosy mogą stanąć dęba przez same utwory.

Leży natomiast optymalizacja gry. Na PlayStation 4 spadki płynności są częste, zauważalne i najzwyczajniej w świecie irytujące. Dziwi to szczególnie biorąc pod uwagę korytarzową konstrukcję lokacji i niezbyt szczegółową oprawę wizualną. Na minus także krótki czas gry, można ją ukończyć w ok. 3/4 godziny.

fot. mat. prasowe

Zobacz również: Mortal Kombat 11 – recenzja prawdopodobnie najlepszej gry serii

Podsumowując Layers of Fear 2 to produkcja bardzo przeciętna, powtórka z rozrywki po części pierwszej, co za drugim razem nie robi takiego wrażenia. Działa jako horror, ma całkiem niezłą historię, psuje to jednak nużąca rozgrywka, bez pomysłu na siebie. Szkoda, bo biorąc abstrakcyjną stylistykę jedynki i doprawiając ją o nowe pomysły mogło wyjść coś naprawdę godnego uwagi, a tak dostaliśmy zwykły horror na kilka godzin.

Recenzja oparta o wersję na PlayStation 4.

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe

Dziennikarz

Miłośnik wysoko budżetowego kina, gier, anime, seriali, a także maniak Gwiezdnych Wojen. Na Fb do znalezienia na stronie Popkulturysta 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?