Marvel’s Avengers – recenzja gry, na którą czekali wszyscy fani Marvela!

Gry superbohaterskie w ostatnich latach kojarzyly się przede wszystkim z serią Arkham oraz exem Sony Marvel’s Spider-Man. Były też jednak mniej komercyjne perełki jak DeadpoolSpider-Man: Shattered Dimensions, Telltale’s Guardians of the Galaxy czy egranizacja filmu X-Men Origins: Wolverine. Do tego panteonu najlepszych gier o superbohaterach, możemy zaliczyć także recenzowanych tu Marvel’s Avengers.

Jak duża część graczy, tak i ja byłem dość sceptycznie nastawiony do Marvel’s Avengers. Trailery i gameplaye zwiastowały sporą ilość walki, która – choć wyglądała efektownie – nie budziła we mnie większych emocji. Sam wątek fabularny zaś wydawał się być niezbyt interesujący. No ale tak to jest, jak ocenia się grę, nie dzierżąc myszki czy pada w dłoni. Gdy to Ty masakrujesz wrogów Hulkiem czy wzbijasz się w powietrze jako Iron Man, towarzyszą Ci niepowtarzalne uczucia i emocje. I gdy to Ty zaczynasz kampanię fabularną, wcielając się w młodą Kamalę Khan, czujesz się tak jak ona. Jak małe dziecko, którego marzenia właśnie się spełniają. Tak, Marvel’s Avengers to dla mnie jak dotychczas druga najmilsza niespodzianka tego roku, zaraz po genialnym Doom Eternal.

Zobacz również: Jak dobrze znasz bohaterów Marvela? Sprawdź swoją wiedzę przed premierą Marvel’s Avengers!

Fabuła Marvel’s Avengers zaczyna się w Dniu A. Avengersi – Iron Man, Kapitan Ameryka, Thor, Czarna Wdowa oraz Hulk – świętują otwarcie swojej drugiej kwatery, tym razem umieszczonej w San Francisco. Z tej okazji urządzają specjalny event. My zaś wcielamy się w młodziutką Kamalę Khan, która uczestniczy w przygotowanym dla fanów wydarzeniu. Jak można przewidzieć, nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem. Atak terrorystyczny kończy się katastrofalnie w skutkach, za co w dużej mierze zostają obwinieni sami Avengersi. Od tamtych wydarzeń mija pięć długich lat. Świat, jaki znaliśmy, zmienił się nie do poznania. Superbohaterowie usunęli się w cień, a organizacja AIM poluje na tak zwanych Inhumans, ludzi, którzy podczas Dnia A obdarzeni zostali supermocami. Kamala Khan – teraz już nieco bardziej wyrośnięta – uważa jednak, że ludzkość potrzebuje swych herosów. Rusza więc na poszukiwania członków Avengers, by ponownie ich zjednoczyć.

Zobacz również: Avengers w komiksach, filmach i grach

Zrobienie głównej bohaterki z Kamali Khan, znanej także jako Ms. Marvel, było ryzykowną decyzją. Jak mówią – no risk, no champagne. Khan w roli protagonistki sprawdza się niemalże idealnie! To bardzo sympatyczna i gadatliwa (no, czasami zbyt gadatliwa i to chyba mój jedyny zarzut względem niej) dziewczyna, która jest (psycho)fanką tytułowych mścicieli. Łatwo więc się z nią utożsamić już od pierwszych chwil w grze. Myślę, że jej poziom fanboyowej ekstazy, gdy po raz pierwszy spotyka Kapitana Amerykę, czy kiedy próbuje dźwignąć młot Thora, świetnie oddaje odczucia gracza. Oczywiście, z biegiem czasu na swej drodze będziemy spotykać kolejnych bohaterów. Każdy z nich będzie miał swoje pięć minut, a więc nie ma mowy o jakimś niedosycie czy pokpieniu ich na rzecz Ms. Marvel. Sama historia opowiedziana w grze jest bardzo bezpieczna. To swoisty origin story Ms. Marvel, a jednocześnie opowieść o upadku superbohaterów i ich ponownym powstaniu. Nie znajdziemy tu raczej nic odkrywczego i zaskakującego. Nawet kiedy scenariusz stara się nas wziąć z zaskoczenia, gracz już wcześniej powinien (a przynajmniej mógł) się domyślić, do czego zmierza dany wątek. Nie znaczy to jednak, że nie śledzi się tego z zaciekawieniem.

Choć dość oklepana, historia zrealizowana została bardzo, bardzo dobrze. Z miejsca zostałem wciągnięty w tę opowieść i śledziłem ją z wielkim zainteresowaniem, czerpiąc przy tym masę radochy. O to w końcu chodzi – by czerpać z gry radochę, czyż nie? Jest tu (niestety) też kilka głupich momentów, które zostały zwyczajnie kiepsko wyreżyserowane. Rażą po oczach swoją naiwnością, głupkowatością, ale na szczęście nie ma ich zbyt wiele w grze. Przejście kampanii zajmie nam między 10 a 15 godzin, co myślę, że jest naprawdę dobrym wynikiem. Czas ten będzie w głównej mierze zależał od nas samych – czy będziemy lizać ściany, spędzać sporo czasu w menusach postaci i jaki poziom trudności wybierzemy. Tych mamy cztery i – jak to w grach skupionych na potyczkach z wrogami bywa – wyższe poziomy trudności mogą okazać się dla grającego nie lada wyzwaniem.

Zobacz również: Marvel. Avengers: Wszyscy chcą rządzić światem już w sprzedaży! Przeczytaj fragment książki!

Skoro już o walkach mowa, przyjrzyjmy się samej rozgrywce i bohaterom Marvel’s Avengers. Rozgrywka sprowadza się w w znakomitej części do rozwałki. Mamy tu oczywiście momenty odpoczynku, gdzie przyjdzie nam eksplorować półotwarte lokacje. Najwięcej jednak czasu spędzimy na spuszczaniu wpierdzielu kolejnym grupom przeciwników. System walki jest bardzo satysfakcjonujący, choć trzeba przyznać, że największą frajdę będą mieli fani Marvela i kogoś, kogo nie jarają superbohaterowie, może go nie docenić. Docenić powinien za to dużą różnorodność bohaterów. W grze będziemy mogli wcielić się w szóstkę Avengersów. Każdy z nich reprezentuje bardzo odmienny styl rozgrywki. Hulk rozwala wszystko, co mu stanie na drodze dzięki swoim zielonym pięściom. Thor niczym Kratos z God of War, rzuca swym orężem i przywołuje go z powrotem. Czarna Wdowa jest zwinna i lubi używać swoich pistoletów. Iron Man lata i wystrzeliwuje pociski energii. Ms. Marvel umie się rozciągać i powiększać (ma ona również łapy jak Abby z The Last of Us 2, hehe). Moim ulubieńcem bez dwóch zdań jest Kapitan Ameryka. Walka przy użyciu jego tarczy daje sporo radochy, a przede wszystkim satysfakcji. Gracz odczuwa każde uderzenie nią przeciwnika – to naprawdę spory wyczyn!

Bohaterów możemy oczywiście rozwijać. Dla każdego z nich przygotowane oddzielne, bardzo rozbudowane drzewko umiejętności. Wymaksowanie wszystkiego u wszystkich zajmie wam sporo czasu, to nie ulega wątpliwości. Oprócz umiejętności, nasza postać zdobywa również wyposażenie. Pod tym względem, Marvel’s Avengers to gra oparta bardzo mocno na mechanice loot shooterów. Po świecie gry porozrzucane są skrzynki, w których znajdziemy wyposażenie dla naszych bohaterów. Podnosi ono statystyki herosa, często gwarantuje jakieś dodatkowe działania i premie. Możemy je także ulepszać za pomocą zebranych surowców. Niestety, jak to z lootem bywa, po pewnym czasie graczowi  nudzi się przeglądanie i przebieranie w ogromnej ilości ekwipunku. Dlatego wybiera to, co ma największą cyferkę i wsio. W grze znajdziemy także wiele kostiumów dla naszych Mścicieli. Tu, niestety, wchodzi temat mikrotransakcji. Wiele alternatywnych strojów zdobędziemy tylko w jeden sposób – poprzez kupienie ich za prawdziwe pieniądze. Nie jestem fanem tego typu mikrotransakcji, nawet jeśli Square Enix oraz Crystal Dynamics obiecało, że nowe postacie w grze (zapowiedziano już m.in. Ant-Mana oraz Hawkeya) będą darmowe.

Zobacz również: Najlepsze gry 2020 roku – ranking aktualizowany!

Trzeba też spojrzeć prawdzie w oczy. Marvel’s Avengers zostało stworzone z zamysłem bycia grą-usługą. Kampania fabularna to tak naprawdę jedynie dodatek do trybu online, Inicjatywy Avengers, który ma być rozwijany przez wiele lat. Nowe postacie, wyzwania i misje, a to wszystko oblane multiplayerowym sosem nawet dla 4 graczy. Granie w niego w pojedynkę może być dość nużące, dlatego jak najbardziej polecam znalezienie sobie partnera. Kupa zabawy gwarantowana.

Marvel’s Avengers można mówić jako o bardzo miłej, zaskakująco jakościowej niespodziance. To pierwsza naprawdę duża i jednocześnie udana gra o Avengersach w głównej roli. Uczucia towarzyszące wcielaniu się w swych ulubionych bohaterów są nie do opisania, a znajdźki, alternatywne kostiumy i easter eggi to prawdziwa kopalnia dla maniaków komiksów. Produkcja oczywiście nie jest pozbawiona mniejszych lub większych wad – co to, to nie. Są one jednak przysłonięte w skuteczny sposób przez wszystkie plusy, jakie Marvel’s Avengers oferują graczowi. A oferują ich naprawdę sporo. Fani Marvela właśnie na taki tytuł czekali i wprost nie mogę się doczekać tego, co przyniesie przyszłość dla tej gry. Jest moc!

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?