Overcooked 2: Rozgotowani – recenzja sequela niemalże idealnego!

Jeszcze rok temu nie spodziewałbym się, że jedną z najbardziej oczekiwanych przeze mnie premier będzie sequel gry o uroczych kucharzach i ich kulinarnych zmaganiach. A jednak, na Overcooked 2 czekałem z utęsknieniem i ani przez moment nie wątpiłem w to, że ekipa Team17 dostarczy wadliwy produkt.

Bo, hej, to przecież Team17. Pomijam już fakt, że pierwszy Overcooked okazał się niesamowitym hitem – mówimy tu o twórcach Wormsów, serii gier, która niszczy przyjaźnie, związki oraz rodziny już od 23 lat. Mając te czynniki na uwadze, druga część przygód naszych kucharzy w Cebulowym Królestwie (Polska po wojnie atomowej?), była skazana na sukces. I sukces mamy.

Zobacz również: The Mooseman – recenzja gry, a zarazem dzieła sztuki

Jeśli ktoś jakimś cudem nie miał jeszcze przyjemności z zapoznaniem się z oryginalnym Overcooked z 2016 roku, to stracił naprawdę sporo. Dwójka nie wprowadza w rozgrywkę żadnej rewolucji, a wykorzystuje to, za co pokochaliśmy oryginał, dodając jedynie kilka ulepszeń. Gra stawia przed nami jedno, jedyne zadanie – gotowanie. Na kolorowych, zwariowanych planszach, będącymi jednocześnie naszą kuchnią, przyjdzie nam pichcić najróżniejsze potrawy – od naleśników, poprzez sushi, na hamburgerach i pizzy kończąc. Oczywiście, ogromne znaczenie ma czas wydania potrawy, bowiem naszym celem jest zdobycie trzech gwiazdek.

Teoretycznie, w Overcooked 2 można grać w pojedynkę, ale jak zasmakujecie tej radości płynącej z trybu kooperacyjnego, to do singla nigdy nie wrócicie. No, radość może akurat nie zawsze idealnie wpasowuje się w rozgrywkę multiplayer, bo gdy wasz znajomy, partner czy członek rodziny, pod wpływem presji i emocji zmieni się w Gordona Ramsaya, można przeżyć Hell’s Kitchen na żywo. Wciąż, fun, jaki płynie z dzielenia się obowiązkami tudzież synchronizacją z poczynaniami znajomych, jest autentycznie bezcenny. Team17 – brawo.

Zobacz również: Graliśmy w Marvel’s Spider-Man! Wrażenia z rozgrywki i wywiad z głównym scenarzystą gry!

Najważniejszym usprawnieniem względem poprzedniczki jest pojawienie się trybu online. Rzecz jasna, nie zastąpi to grupowych posiedzeń na kanapie, lecz na pewno stanowi miły dodatek i alternatywę, gdy mamy ochotę trochę wirtualnie pogotować, a wszyscy znajomi wyjechali. Tryb fabularny kończy się niestety dość szybko, a dla weteranów Overcooked, zdobycie trzech gwiazdek na każdym z poziomów nie powinno stanowić większego wyzwania. Twórcy zapowiedzieli już dodatek w postaci New Game+, co oznacza pojawienie się czwartej gwiazdki i coś czuję, że próby jej zdobycia doprowadzą niejednego gracza do osiwienia. Pozostają jeszcze tryby versus oraz arcade, w których to odpowiednio rywalizujemy ze sobą lub współpracujemy na pojedynczych poziomach z kampanii fabularnej.

Jeszcze nieco ponad rok temu narzekałem na brak gier, które pozwoliłyby zebrać przed PlayStation 4 grupę znajomych. Overcooked 2 stanowi świetne rozbudowanie biblioteki imprezowych gier na japońską konsolę, a przede wszystkim bardzo udaną kontynuację swojej poprzedniczki. Jak najbardziej polecam.

Grę do recenzji w wersji na PS4 dostarczył polski wydawca, Cenega.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?