Persona 5 Royal – recenzja. Czy ta gra może być jeszcze lepsza?

Seria Persona przyzwyczaiła nas, że jakiś czas po kolejnej odsłonie możemy spodziewać się także wersji ekstra, czyli dopakowanej nową zwartością i z pewnymi ulepszeniami. Nie inaczej było i tym razem, gdy trzy lata po premierze Persony 5 otrzymaliśmy Personę 5 Royal. Czy warto kupić rozszerzone wydanie tej świetnie ocenianej gry? Zapraszam do recenzji.

Persona 5 ukazała się w kwietniu 2017 roku zarówno na PS4 jak i na konsolę poprzednie generacji, a dokładniej na PS3. Tym samym stała się jedną z najnowszych produkcji wydanych na starusieńkie Playstation 3. Wspominanie tej konsoli obecnie, gdy powoli przymierzamy się już do premiery PS5, wydaje się być jak powrót do odległej przeszłości. Tymczasem Persona 5 Royal ukazuje się pod koniec obecnej generacji i udaje jej się jeszcze sporo namieszać. Widać, że Atlus lubi końcówki generacji, bo jedną z ostatnich gier na PS2 była właśnie Persona 4. Ciekawe.

Zobacz również: Drug Dealer Simulator – recenzja vademecum handlarza narkotyków

Wróćmy jednak do Persony 5 Royal. Czym więc jest ten twór i co to ma wspólnego z Personą 5? Najłatwiej powiedzieć, że jest to rozbudowana edycja wydanej w 2017 roku Persony 5. Nie mamy więc do czynienia z dodatkiem, a pełnoprawną grą. Co więcej jest to wersja dopakowana o nową zawartość wydłużającą zabawę o blisko 30 godzin oraz wprowadzająca wiele usprawnień względem podstawowego wydania. Jeśli więc nie graliście w podstawową wersję, śmiało sięgajcie po wersję Royal. A jeśli już graliście, to pewnie i tak zainteresujecie się rozbudowaną edycją, bo dla dodatkowej zawartości warto przejść tę historię jeszcze raz.

Główna linia fabularna nie uległa większym zmianom, więc pewnie większość osób kojarzy, z czym mamy do czynienia. Pokrótce przypomnę jednak zarys fabuły. Głównym bohaterem jest tutaj licealista, któremu nadajemy dowolne imię. W wyniku pewnego incydentu zostaje on oskarżony o pobicie, przez co ma problemy z prawem. Aby uniknąć większych konsekwencji, chłopak zostaje przeniesiony do Tokio, gdzie zamieszkuje u znajomego rodziny. Trafia też do nowej szkoły, która przyjmuje go mimo posiadanej kartoteki. Tam od początku napotyka na wrogie przyjęcie ze strony nauczycieli oraz uczniów. Z czasem poznaje pierwszych znajomych, którzy mają podobne problemy co on, czy też łączą ich wspólne cele. Jedną z pierwszych spraw do wyjaśnienia przez paczkę są kontrowersje wokół jednego z nauczycieli.

Persona 5 Royal

Fot. screen z gry Persona 5 Royal

Zobacz również: Miecz zabójcy demonów – Kimetsu no Yaiba tom 1 – recenzja mangi 

Fabuła w Personie to zawsze jedna z najmocniejszych stron, jeśli nie najmocniejsza serii. Tak samo jest i tym razem. Historia poza świetnymi wątkami, których tu nie zdradzę, porusza trudne problemy, zahaczając o molestowanie, samobójstwo, przemoc i wiele, wiele więcej. Kto jednak choć kojarzy Personę, ten wie, że na jednym wymiarze świata tu nie poprzestajemy. W dzień spokojnie przyswajamy wiedzę w szkole oraz spotykamy się ze znajomymi, później jednak przywdziewamy maskę i wkraczamy do Metaverse – alternatywnego świata, który powstał z ludzkich uczuć i żądz. Stajemy się widmowymi złodziejami, Złodziejami Serc. Nazwa pochodzi o skarbu, którego szukamy w Metaverse i dzięki któremu, po odnalezieniu go w Pałacu (stworzonym z pragnień danej postaci), możemy zupełnie odmienić serce osoby połączonej z alternatywnym światem. W rezultacie ktoś całkowicie spaczony może stać się normalną osobą. I właśnie tym się zajmujemy, kradniemy serca. Persona 5 Royal

Ale tak jak wspominałem, jest to robota po godzinach, a w ciągu dnia jesteśmy licealistami, powiedzmy prawie normalnymi – bo to, co spotyka bohaterów, normalnym nazwać trudno. Na szczęście ze wszystkimi problemami nie pozostajemy sami. Szybko poznajemy nowych przyjaciół, którzy towarzyszą nam zarówno w realnym świecie, jak i w tym alternatywnym. Na początku spotykamy Ryujiego, chłopaka czującego się równie wyalienowanym jak my. W Multiverse napotykamy na Morganę, kotopodobną postać, która za kota się nie uważa. Następnie spotykamy Ann mającą na pieńku ze wspomnianym już nauczycielem. Z nowych postaci pojawiających się w Royal nie można nie wspomnieć o Kasumi, ułożonej, czerwonowłosej piękności z pierwszej klasy. Jej wątek najmocniej rozwija się w trzecim semestrze, który jest ekskluzywnym dodatkiem w Royal.

Zobacz również: One Piece: Pirate Warriors 4 – recenzja gry. Piraci Słomkowego Kapelusza wkraczają do Kraju Samurajów!

Bohaterów jest w Personie 5 Royal naprawdę dużo, bo oprócz wspomnianych uczniów możemy nawiązać kontakty miedzy innymi z nauczycielami, lekarzami czy politykami. I tutaj wkracza temat naszych relacji z innymi postaciami, czyli tak zwane social-linki. Z każdych z bohaterów możemy nawiązać jakieś relacje, a to jak nam pójdzie i jak ostatecznie rozwinie się znajomość, zależy od naszego poświęconego na to czasu. Postaci jest dużo, nasz czas jest mocno ograniczony (o czym za chwilę), a za rogiem czai się całe mnóstwo innych aktywności – począwszy od czytania książek, oglądania filmów, ćwiczeń siłowych rozwijających nasze zdolności, po pracę dorywczą, która daje nam niezbędne środki finansowe. Z całej tej licznej gromadki bohaterów musimy więc mądrze wybierać – a o tym czy będziemy więcej czasu spędzać z Kasumi czy z Ann, może zdecydować ich atrakcyjność, charakter, a może też ich przydatność w walce w Metaverse, to już zależy do gracza.

Czas. Brak czasu w Personie 5 doskwiera najbardziej. Rozgrywka wygląda tu bowiem tak, że zabawę zaczynamy w kwietniu, a starcie z głównym bossem czeka nas w okolicach Bożego Narodzenia. Cały ten okres musimy więc dobrze zagospodarować. Może to być czas na zawieranie relacji z bohaterami, co ułatwi nam walkę w Metaverse, czy też na rozwijanie naszego bohatera, bo z kolei bez odpowiednich parametrów będzie on na nic zarówno w Metaverse, jak i kontaktach z innymi osobami w realnym świecie. W między czasie, średnio raz na miesiąc, pojawiają się nowe Pałace do zinfiltrowania, a ich podbicie również trochę czasu nam zajmuje. Pomiędzy tymi eskapadami możemy też spędzić czas, zwiększając nasze doświadczenie, w Mementos. I wszystko to nie zapominając o codziennej rutynie, jak szkoła czy sen. Na wymienione wcześniej czynności mamy więc przez większość czasu tylko popołudnia oraz wieczory. Trudne wybory w Personie 5 to chleb powszedni.

Persona 5 Royal

Fot. screen z gry Persona 5 Royal

Zobacz również: Nioh 2 – recenzja najlepszego souls-like’a niepochodzącego od From Software

Ważnym elementem w Personie 5 Royal jest oczywiście walka. Gdy przenosimy się do alternatywnej rzeczywistości, napotykamy tam także wrogów. Głównie są to cienie, które przybierają różne formy. Walka toczy się turowo. Tutaj znaczenie ma praktycznie wszystko, co robiliśmy w realnym świecie. Czy zwiększaliśmy naszą zwinność, poprawialiśmy relacje z innymi bohaterami, rozwijaliśmy wiedzę i tak dalej. To wszystko ma wpływ na skuteczność naszych ataków, szansę na unik czy też możliwości zdobycia nowej Persony. Główny bohater jako jedyny może bowiem posiadać kilka Person, które zmieniamy w trakcie walki. Każda z nich posiada inne umiejętności. Dodatkowo każda Persona może levelować, a my przy pomocy fuzji możemy z dwóch słabszych Person stworzyć jedną silniejszą. W walce ważne jest też korzystanie z łączonych ataków, doprowadzanie do osłabienia czy wykorzystywanie cech wrogów, co przedłuża naszą turę i znacznie zwiększa szansę na wygraną.

W wersji Royal, przechadzając się po Metaverse, możemy napotkać nowe znajdźki oraz nasiona, które dają bohaterom kolejne umiejętności. Drobnej przebudowie poddany został również rozkład pomieszczeń w Pałacach – teraz są bardziej przejrzyste. W trakcie walk możemy jak wcześniej korzystać z pistoletu, teraz jednak w Royal amunicja odnawia się po każdej walce, co zwiększa jego przydatność. Dodatkowo podczas rozgrywki zdobywamy nowe Persony, które w oryginale nie były dostępne. Na minus dla niektórych graczy maże być odczuwalne obniżenie poziomu trudności. Na poziomie normalnym znacznie sprawniej przechodzi się przez kolejne starcia. Z nowości można wspomnieć też o nowym intrze, które wypada fantastycznie, lekko podrasowanej grafice – na PS4 Pro możemy odpalić w 4K – czy przemodelowanej ścieżce dźwiękowej, gdzie usłyszymy nowe utwory oraz stare w nowej aranżacji. Muzyka wiadomo – jest świetna.

Zobacz również: Fallout 76: Wastelanders – czyli dlaczego warto na nowo zainteresować się F76

Poprawianie Persony 5 to tak jakby do programu Pimp My Ride wystawić prawie nowe Ferrari – niby nie ma to sensu, ale Atlus stwierdził, że jednak można. I wiecie co, nawet udało im się co nieco odpicować. Dostajemy blisko 30 godzin nowej rozgrywki, sporo usprawnień, poprawioną oprawę graficzną i nową ścieżkę dźwiękową. Czy jednak po takim odpicowaniu kupilibyście wspomniane Ferrari Royal, mając już zaledwie trzy letnie Ferrari w garażu? Tutaj już zależy, czy staliście się fanami podstawki i dla dodatkowej zawartości jesteście wstanie zapłacić za grę drugi raz. Jeśli jednak nie graliście jeszcze w Personę 5, to czym prędzej bierzcie się za wersję Royal. Tu już nie ma się nad czym zastanawiać. Gra jest po prostu niepoprawnie świetna.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor współprowadzący działu Gry

Gra więcej niż powinien, od czasu do czasu obejrzy jakiś film, ale częściej sięgnie po serial w domowym zaciszu. Niepoprawny fanatyk wszystkiego co pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Więcej informacji o
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?