Advertisement

Pokemon Let’s Go – recenzja wyjątkowo nostalgicznego powrotu do dzieciństwa

Nostalgiczne powroty nie zawsze są łatwe. Deweloperzy nie rzadko stają na rzęsach, aby pozwolić graczom przenieść się do beztroskich czasów dzieciństwa, dzięki odświeżonej wersji gry. Często jednak czas okazuje się nieprzejednany i mimo najlepszych starań i chęci nie udaje się wskrzesić kultowego tytułu. Jak zatem ma się sprawa z Nintendo i Pokemonami?

Pokemon Let’s go to odświeżona wersja Pokemon Yellow, hitu na konsolę GameBoy, która podbijała dziecięce serca moich rówieśników. I chociaż przedstawiony tam region Kanto, złożony był tylko z kilku pikseli, wielu znało go lepiej niż własne miasto czy dzielnicę. „Żółte” Pokemony pozwalały także wcielić się w bohatera kultowego serialu, który wraz ze swoim wyjątkowym (i uroczym) Pikachu wędrował, aby stać się najlepszym trenerem tych wyjątkowych stworków.

Zobacz również: TOP 10 – Najlepsze gry na Nintendo Switch!

pokemon

Fot. screen z gry Pokemon Let’s Go

Nową wersję gry rozdzielono na dwie wersje: Pikachu oraz Eevee. Różnią się one właściwie jedynie startowym pokemonem, niemniej oba są przeurocze, a wprowadzone funkcje opieki dostarczają nie lada rozrywki. Możemy się z nimi bawić, karmić i je przebierać, a czasami same będą chciały naszej chwilowej uwagi. Poza tym pomogą nam w odnajdywaniu na mapie rzadkich i niewidocznych przedmiotów. I chociaż jest to tylko poboczna, dodatkowa funkcja, przyjemnie pogłębia grę.

Reszta jest w zasadzie taka sama, jak w starej wersji gry. Nawet budynki umieszczono w identycznym rozkładzie. A my podróżujemy z naszym Pikachu/Eevee na głowie, mierząc się z kolejnymi przeciwnikami oraz zdobywając nowe pokemony. Zasadniczą różnicą jest to, że w nowej wersji rozdzielono walkę i łapanie stworków. Teraz, aby złapać pokemona, podobnie jak w Pokemon Go, musimy trafić w niego pokeballem, zamiast walczyć, co przy możliwościach konsoli Switch prowadzi czasami do prześmiesznych scen. Na przykład, kiedy próbując złapać ruchliwego Zubata, musicie aż wstać i kręcić się wokół własnej osi, aby wycelować. Tak było, potwierdzam.

Zobacz również: PlayStation Classic – testujemy retro konsolę od Sony!

Co więcej, teraz pokemony nie chowają się w trawie, możemy zobaczyć je kręcące się po mapie i zamiast po raz tysięczny walczyć z wyskakującym znienacka Ratata, po prostu go ominąć i skierować się do bardziej interesującego nas pokemona.

pokemon let's go

Fot. screen z gry Pokemon: Let’s Go

Walki nie przeszły rewolucyjnej metamorfozy – wybieramy pokemona z naszego party, wybieramy ruch i atakujemy. Wszystko w idealnie ułożonym turowym porządku. Niestety, dla weteranów starszych odsłon Pokemonów, w szczególności ostatnich gier, walki mogą być zbyt łatwe i nie stanowić większego wyzwania. Nie zmienia to jednak faktu, że nowicjuszom sprawią wiele frajdy i przyjemności. A w końcu głównym celem Pokemon Let’s go było zachęcenie oraz wprowadzenie do świata pokemonów nowych graczy, pierwotnie przyciągniętych mobilnym Pokemon Go. Dla tych, którzy szukają większego wyzwania w potyczkach, zawsze zostają walki z innymi online.

Zobacz również: Diablo III: Eternal Collection Switch – recenzja przenośnej wersji klasyka gatunku

Zdecydowanym ułatwieniem jest również to, że każdego pokemona możemy wysłać do profesora Oaka, w zamian dostając cukierki. Sprawdza się to szczególnie w przypadku duplikatów. Nadal jednak musimy wybrać swoje sześć głównym stworków, które będą zdobywać poziomy i brać udział w walce. Skład takiego party możemy dowolnie i w każdej chwili zmieniać (oczywiście poza samą walką, w której wykorzystujemy tylko wcześniej wybrane pokemony).

Przyjemny jest także tryb kooperacji. Co prawda nie wnosi zbyt wiele do rozgrywki, a w trakcie potyczki, daje trochę niesprawiedliwą przewagę dwóch na jednego. Niemniej możliwość zaangażowania w przygodę drugiej połówki, przyjaciela lub dziecka, a przy tym spędzenia kilku przyjemnych wspólnych chwil to naprawdę przyjemny dodatek.

Zobacz również: TOP 2018 – Najlepsze Gry 2018 Roku! Ranking aktualizowany!

Pokemon Let’s go nie jest kolejną typową odsłoną serii. To wspaniały remake, pozwalający wrócić na chwilę do dzieciństwa, do tego rozbudowany w bardzo pomysłowy sposób. Co więcej, gra świetnie łączy stare elementy z nowymi i prezentuje je nowicjuszom w ładnej, zgrabnej formie. Grafika jest przyjemna dla oczu, a znane ze starej odsłony dźwięki nabrały dodatkowej głębi. Jeżeli wciągnęliście się w Pokemon Go, śmiało możecie sięgnąć także po Pokemon: Let’s Go. To także świetny prezent dla młodszego dziecka. Jednak przede wszystkim kolejna, wspaniała, relaksująca i po prostu urocza gra od Nintendo.

Grę do recenzji udostępnił wydawca, ConQuest Entertainment.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Z wykształcenia antropolożka kulturowa. Z pasji graczka, filmożerczyni i mól książkowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?