The Elder Scrolls Online: Elsweyr – recenzja gry. Baśń 1001 kociej nocy

Elsweyr, czyli nowy dodatek do The Elder Scrolls Online, zaprasza nas do nowego, pustynnego regionu, będącego jednocześnie ojczyzną kotowatych Khajiitów. Jednak to nie wszystko, co twórcy przygotowali.

Nowy dodatek to przede wszystkim trzeci po Morrowind i Summerset, obszar startowy dla graczy. Oprócz własnej kampanii oferuje także mrowie zadań pobocznych i sekretów. Twórcy obiecują, że zabawy starczy nam na minimum 30 godzin. Ponadto rozszerzenie odblokowuje szóstą klasę – Nekromantę, a na terenach regionu stale można polować na smoki. Wydaje się zatem, że Elsweyr to całkiem satysfakcjonujące rozszerzenie zarówno dla zatwardziałych wyjadaczy The Elder Scrolls Online, jak i dla tych, którzy swoją przygodę w Tamriel dopiero chcieliby rozpocząć.

Zobacz również: Warhammer: Chaosbane – recenzja gry. Przyjemny hack’n’slash.

 

Na główną kampanię, czyli historię zmagań z samozwańczą królową Euraxią, której brat, mag Abnur Tharn przypadkiem uwolnił smoki, a te rozlały się po krainie, paląc i niszcząc wszystko na swojej drodze. Oprócz tego będziemy mogli się również zagłębić w sieć lokalnych intryg i historii. I chociaż większość z nich i tak ostatecznie okazuje się misją w stylu: idź do A i zabij B lub przynieś C, to trzeba przyznać, że zostały świetnie napisane i po drodze poznajemy kawałki naprawdę ciekawych historii.

Wszystkie dialogi w grze zostały opatrzone także podkładem głosowym. Możemy posłuchać nie tylko fenomenalnego Johna Cleese, pojawiającego się ponownie w roli sir Cadwella, ale także Christophera Coreya Smitha, jako Razum-dara (obecnie przebywającego na wakacjach u rodziny) oraz Alferda Molinę użyczającego głosu Abnurowi Tharnowi. Wszystkich dialogów świetnie się słucha i gwarantuję, że po odwiedzinach w Elsweyr przez przynajmniej kilka następnych dni będziecie przemawiać z tutejszym akcentem.

Nie zabraknie też atrakcji na samej mapie. Jak już wspomniałam, pojawiły się smoki, funkcjonujące mniej więcej, jako mobilne bossy. Są specjalnie oznaczone, jednak zanim przystąpicie do heroicznego ataku, warto poczekać, aż zbierze się większa grupa graczy. W pojedynkę lub nawet w kilka osób są dość trudne, jeżeli nawet nie niemożliwe do ubicia. Podejrzewam jednak, że jeszcze przez pewien czas będą funkcjonować jako lokalna farma, więc chętni do wspólnej bitki zawsze się znajdą.

Zobacz również: Layers of Fear 2 – recenzja. Przerażające manekiny na jeszcze bardziej przerażającym statku

Pojawił się też nowy tzw. public dungeon, czyli lochy, do których eksploracji nie potrzebujemy drużyny. Jednak ostatni boss został zaprojektowany z myślą o drużynie, dlatego tutaj też warto na kogoś poczekać. Zwiedzając Elsweyr, natkniemy się też na kilka tzw. delve – rodzaju lochów, które swobodnie możemy penetrować w pojedynkę, a także nowy Trial, czyli coś dla zaawansowanych graczy i jedna z najbardziej satysfakcjonujących części endgame.

Zobacz również: Blood & Truth – recenzja. Shooter VR na jaki czekaliśmy!

Muszę jednak przyznać, że tereny ojczyzny Khajiitów są dość monotonne, a pustynne widoki mogą być trudne w trakcie obecnych upałów (chyba że ktoś lubi taką dodatkową imersję). Widać jednak, że twórcy starali się je możliwe jak najbardziej urozmaicić, możemy się więc natknąć na takie perełki na Stitches, czyli miasteczko rozłożone na połączonych klifami mostach. Ciekawie przemierza się również farmy trzciny cukrowej. Elsweyr jest jednak dość trudne do nawigowania i potrzeba naprawdę przebiec się kilkukrotnie po całej mapie, aby móc ją poznać. Często zdarzało się, że chociaż na mapie smok wydawał się wylądować niedaleko mnie, w istocie był po drugiej stronie rozległej góry, którą musiałam okrążać, żeby dorwać gada. Niemniej uczenie się terenu miało swój urok i przyjemnie podbijało uczucie przygody.

Nowa klasa Nekromanty jest za to bardzo przyjemnie zbalansowana i sprawdzi się w każdej z typowych dla The Elder Scrolls Online ról. Świetnie sprawdzi się zarówno jako DPS, czyli zadający główne obrażenia, tank, czyli ściągający na siebie ciosy przeciwników, jak i healer, czyli leczący drużynę. Każdy znajdzie dla siebie coś miłego. Posiada także jeden z potężniejszych ultimate (ostatecznych umiejętności), pozwalający zamienić się na 20 sekund w kościanego kolosa, który ma podwojone punkty życia oraz zadaje całkiem potężne ciosy.

Kupując Elsweyr, zdecydowanie nie kupujecie Khajiita w worku. To tak samo świetne rozszerzenie, jak i solidny początek przygód w Tamriel. Co więcej, to tak samo przyjemna rozrywka w grupie, co w pojedynkę. Nie musicie się więc martwić, że wkraczając w MMO, będziecie musieli polegać na innych graczach, równie dobrze będziecie się bawić sami.

Grę do recenzji w wersji na PC udostępnił polski dystrybutor, firma Cenega.

Z wykształcenia antropolożka kulturowa. Z pasji graczka, filmożerczyni i mól książkowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?