Advertisement



The Sims 4: Uniwersytet – recenzja studenckiego dodatku

Pora naostrzyć ołówki, spakować plecaki i… wziąć studencki kredyt! Razem z dodatkiem The Sims 4: Uniwersytet do świata simów zawitało wyższe wykształcenie, studenckie imprezy, a przede wszystkim całkiem nowy etap w życiu wirtualnych podopiecznych. 

Uniwersytet to ósmy duży dodatek do The Sims 4 oraz trzydziesty pierwszy spośród wszystkich dostępnych rozszerzeń gry. Jak nietrudno zgadnąć, rozszerza ścieżkę edukacji simów i pozwala im wybrać się na studia w miasteczku Birtchester. Już sama nazwa nowej okolicy wskazuje jakim stylem kierowali się twórcy.

Wyższe uczelnie zaprezentowano po raz pierwszy w The Sims 2. Nastoletni simowie mogli wtedy u progu dorosłości zdecydować się na kontynuowanie nauki, zamiast wyruszać na burzliwe wody rynku pracy. Wtedy do dyspozycji mieliśmy aż trzy różne uczelnie i szereg kierunków pozwalających na otrzymanie lepszej pracy z wyższą pensją. Podobnie rzecz wyglądała w The Sims 3, tam jednak na college składała się tylko jedna okolica. W The Sims 4, z kolei, zaproponowano nam dwie rywalizujące ze sobą uczelnie: nowoczesne Foxbury wyspecjalizowane w ścisłych kierunkach oraz tradycyjne i humanistyczne Britchester. 

Studentem może zostać każdy sim od wieku młodego dorosłego. Wystarczy za pomocą skrzynki pocztowej lub komputera zapisać się na rekrutację. Za ich pośrednictwem można również ubiegać się o przyznanie stypendiów, które znacznie obniżą czesne, mogące solidnie dać po kieszeni. Jeżeli sim posiada wysoko rozwinięte umiejętności ma w zasięgu nie tylko lepsze stypendium, ale także prestiżowe kierunki. Zapisując się na studia możemy wybrać od jednego do czterech kursów, jednak, aby ukończyć kierunek niezbędne jest zdobycie pozytywnej oceny z minimum dwunastu kursów. Ponadto jeden semestr kursów trwa zaledwie tydzień, zatem nie ma zbyt wiele czasu na podciąganie ocen. 

Zobacz również: Czy warto zagrać w Star Wars Jedi: Upadły zakon? Recenzja gry!

The Sims 4: Uniwersytet

Zapisując się na studia będziemy też mogli zdecydować, gdzie w ich trakcie chcemy zamieszkać – w domu, domu studenckim czy akademiku? Z każdą opcją wiążą się oczywiście inne koszty oraz wygoda. Simom mieszkającym w akademiku dużo trudniej będzie zaspokoić swoje podstawowe potrzeby, czy to z powodu niewygodnych łóżek czy hałaśliwych współlokatorów, jednocześnie jest to opcja najkorzystniejsza finansowo. Ponadto dom studencki oraz akademik możemy do meblować jedynie w niewielkim zakresie.  

Nowy dodatek to oczywiście także nowy zestaw mebelków. A wśród nich znajdziemy zarówno solidne meble godne kilkusetletnich uniwerków, jak i tanie, proste opcje idealne na studencki budżet. Wszystkie jednak do momentu skończenia studiów zdążą się solidnie opatrzeć, ponieważ mieszkając w akademiku lub domu studenckim jedyne co możemy nabyć do dywan, plakat lub roślinka.

Zobacz również: Plants vs. Zombies: Battle for Neighborville – recenzja gry. Ogrodowa wojna w kolejnej odsłonie!

The Sims 4: Uniwersytet

The Sims 4: Uniwersytet to dodatek tyleż wspaniały co… cyniczny. Z jednej strony oferuje pełnoetatowe studenckie życie, pełne szalonych imprez, a z drugiej chwyta za gardło kapitalistyczną ręką, domagając się spłaty kredytu studenckiego (opcja dla tych, których nie stać na czesne). Życie w akademiku bywa też nieco depresyjne, szczególnie, kiedy niektórzy współlokatorzy chowają się w toalecie lub pod kołdrą, aby wypłakać lub jedzą dawno zepsute posiłki. Prawdziwe kłopoty dopadają nas jednak dopiero po studiach. Jeżeli nie dość przykładaliśmy się do nauki, a simoleony trwoniliśmy na imprezach, szybko okaże się, że jedyne na co nas stać to rozpadająca się dziura na wynajem, a mimo dyplomu, nasze perspektywy zatrudnienia nie są wcale takie tęczowe.

Zobacz również: Need for Speed Heat – recenzja najlepszej odsłony wyścigówki EA od lat!

The Sims 4: Uniwersytet

Największym minusem dodatku jest brak głębi. Chociaż gra daje nam poczuć, jak ciężkie i nieszczęśliwe bywa życie studenta, trudno się w nie wczuć, kiedy semestr trwa zaledwie tydzień, a cała nauka odbywa się gdzieś bokiem. Twórcy starali się to połatać dodając hałas w postaci bajerów takich, jak studenckie stowarzyszenia czy robotyka (chociaż możliwość grania robotem to oddzielna szalona gałąź), ale chyba wolałabym je w formie oddzielnego mini-dodatku, a tu móc bardziej wgłębić się w studenckie życie. 

Ostatecznie Uniwersytet to solidny dodatek, na który czekało wielu simomaniaków. Możliwości zabawy są duże, a okolica Britchester naprawdę ciekawa. Do tego, niezależnie od tego, jak bardzo lubimy wgłębić się w życie simsów, dodatek zapewnia od kilku do nawet kilkunastu godzin solidnej, dodatkowej rozgrywki.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Dziennikarka

Z wykształcenia antropolożka kulturowa. Z pasji graczka, filmożerczyni i mól książkowy.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?