Trudno pisze się o komiksie, w którym fabuły jest jak na lekarstwo, a cała zabawa opiera się na czadowych postaciach i ich potyczkach. Mamy do czynienia ze zgrają rodem z najtańszych, pulpowych powieści grozy – Doc Horror cierpi na coś w rodzaju likantropii. Po uporaniu się z narkotykową mafią z fikcyjnego Pacific City (Ojciec Chrzestny style!) skupił się na rozwijaniu technologii otwierającej międzywymiarowy portal do innych światów, w których kryją się różne paskudztwa. Ale że żaden z niego Mister Fantastic….

Evening, córka Horrora, znana też pod pseudonimem Halloween Girl, przemierza świat z plastikową dynią, w której kryją się nawiedzone zabawki, w każdej chwili mogące przemienić się w krwiożercze potwory. Polychromia to widmo zmarłej kobiety władające umiejętnością jasnowidzenia, magią i iluzjami. Firelion, jak możecie się domyślić, to hardkorowa wersją Human Torcha – potrafi sterować płomieniami, ale równie chętnie sięga po broń białą. Rozgwiazda porusza się pod wodą, ale i świetnie posługuje się bronią palną. Podkochuje się w niej Szop, cechujący się zwiększoną siłą i wyostrzonymi, zwierzęcymi zmysłami. Komodo, chłopak-smok, to trochę Lizard, a trochę Killer Croc. Skład Nocturnals zamyka niepowstrzymany Gunwitch, ulubieniec publiczności, częściowo zombie, częściowo strach na wróble z zasznurowanymi ustami, w czapce czarownicy i z miłością do pistoletów.

Jak widzicie, Nocturnals – Omnibus tom 1 nie stoi oryginalnym pomysłem. To raczej spełnienie mokrych snów młodego człowieka, który kiedy dorośnie, chciałby rysować komiksy. Całe życie dążył do tego marzenia, a wchłaniana po drodze pulpowa literatura buzowała mu pod skórą, aż w końcu mógł ją przelać na papier. Z każdej strony komiksu Breretona bije ten młodzieńczy zapał, nawet jeśli fabuła zahacza najczęściej o klasę B, albo i C. Ale nominację do Eisnera zagwarantowało mu nie pióro, ale ołówek - jego unikalny, malarski, duszny i brudny styl. Rzućcie tylko okiem na przykładowe strony, a zrozumiecie, że nie mamy tu do czynienia z byle czym.

Mój największy problem z Nocturnals – Omnibus tom 1 polega na tym, że Dan Brereton wrzuca nas w sam środek akcji z udziałem swoich bohaterów, zanim jeszcze czegokolwiek się o nich dowiemy. Próg wejścia jest dość wysoki, trzeba być uważnym, żeby zrozumieć zależności pomiędzy protagonistami i antagonistami, a styl graficzny, chociaż piękny, nie zawsze pomaga w zrozumieniu chaosu. Nastrojowy, halloweenowo-horrorowy styl porywa i przytłacza, niesie czytelnika, nie zważając na to, czy zdąży on złapać strzępki fabuły czy też nie.

Na Nocturnals – Omnibus tom 1 składa się sześć opowieści, które powstały na przestrzeni kilkunastu lat, kiedy ekipa stawała się bardziej popularna, a twórcy – również ci zaproszeni gościnnie – zaczynali bawić się formą i treścią. W krótszych opowieściach raz pojawia się więcej poetyki, a raz cartoonowego humoru. W pewnym przez karty komiksu przedziera się nawet Usagi! Jednak praktycznie całej lekturze towarzyszy jakiś brak – brak pogłębionych rysów psychologicznych, brak motywacji, brak spójności. Niewymagającym czytelnikom powinien się spodobać, ale jeśli szukacie w komiksie czegoś więcej niż twórczej pasji i ładnych (chociaż strasznych) obrazków, to musicie szukać dalej. Jeśli jednak lubicie pulpę rodem z lat 90. i potraficie przymknąć oko na praktyczny brak scenariusza i generyczność praktycznie wszystkich motywów, to z lektury – podobnie jak ja – będziecie czerpać przyjemność.

Tytuł oryginalny: Nocturnals Omnibus Volume 1
Scenariusz: Dan Brereton
Rysunki: Dan Brereton, Viktor Kalvachev, Ruben Martinez, Ted Naifeh, Stan Sakai, John Heebink, Bruce Timm, Jill Thompson, Eric Jones, Landra Walker, Joyce Chin, Arthur Adams, Kieron Dwyer, Stephen Destaphano, Paul Dini, Jay Stephens, Adam Warren
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Nagle Comics 2023
Liczba stron: 318
Ocena: 70/100
PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.