Stumptown tom 2 – recenzja komiksu

Kultura masowa wykręca realia pracy konkretnych zawodów. Lekarze z małych wiosek radzą sobie z epokowymi przypadkami, trudnymi do rozwikłania dla międzynarodowego konsylium. Policjanci z niewiele większych miasteczek zajmują się sprawami występującymi w wielkich ośrodkach i to w porze niepokojów społecznych wszelkiej maści. Prywatni detektywi ocierają się o śmierć średnio trzy razy w tygodniu i zawsze doprowadzają sprawy do końca. Zjawisko to wcale nie pojawia się wyłącznie w komiksach, rzekomo słynących z przerysowanej fabuły, dominuje też w filmach. W Stumptown tom 2 dostajemy sensacyjną opowieść detektywistyczną, lecz bez skłonności do bycia czymś wielkim czy nawiązań do klasyki. Trochę szarej pracy śledczej, ale nie do końca…

Strona komiksu Stumptown tom 2

Dex dorabia się własnego biura. I tu pojawia się kłopot, bo klienci nie walą drzwiami i oknami, a wizja błyskotliwej kariery zaczyna się coraz bardziej oddalać. Światło nadziei pojawia się gdy kobieta łapie sprawę zaginięcia gitary słynnej artystki. Ów bezcenny instrument jest tylko początkiem jej problemów, a kradzież odgrzebuje wątki, które detektyw najchętniej ponownie by zagrzebała. Wchodzenie w drogę policji, niebezpieczne indywidua i wręcz chorobliwa skłonność do narażania się sprawiają, że Dex, choć działa raczej lokalnie, nie może narzekać na nudę.

Stumptown to komiksowy kryminał, ale nie spodziewajcie się czegoś w stylu Sin City czy 100 naboi. Dex to twarda zawodniczka, lecz w zupełnie innym tego słowa znaczeniu, niż taki Marv czy agent Graves. W jej działaniach pojawiają się wątki trzymające się klimatu noir, ale w mniej klasycznym wydaniu. Dominuje tu pewna naleciałość amerykańskiej prowincji, bo choć Portland to największe miasto stanu Oregon, to nie olśniewa światłami i drapaczami chmur. Świetnie zresztą pasują do tego buntownicze natury zarówno pani detektyw, jak i jej klientki. Posępne monologi, ciągła ulewa i powiewające na wietrze prochowce jakoś nie odnalazłyby miejsca w wizji Rucki, co tylko potwierdza, że twórca ten odnajduje się w gatunku i nie tworzy sztampowo.

Strona komiksu Stumptown tom 2

Bywa tak, że to, co jest silną stroną danego dzieła, jest też jego słabością. Z całą sympatią do Dex Parios i jej przygód, muszę stwierdzić, że nie jest ona w stanie pociągnąć serii tak skutecznie, jak w poprzednim tomie. Jest to kolejny rozdział, ukazujący następny etap w jej życiu, ale przy realizmie i miejskim brudku Portland dałoby się ukręcić nieco więcej, niż tylko skinheadzi i zaginiona gitara. Co prawda w tle majaczy szansa na udział znanego już antagonisty, ale przydałoby się więcej dynamiki, zamiast ustawicznego podkreślania jaką to silną osobą jest protagonistka. Scenarzyście udało się coś takiego uzyskać w przypadku Renee Montoyi w Gotham Central i zastanawiam się co poszło nie tak w tym przypadku.

Strona komiksu Stumptown tom 2

Drugi tom Stumptown cierpi więc na wiele dolegliwości sequeli. Historia tu zawarta nie porywa jak poprzednio, a wyłączne kontynuowanie sprawdzonych schematów, bez rozwijania świata, skutkuje niechcianym wyhamowaniem. Co nie zmienia faktu, że jeśli ktoś preferuje dobry sensacyjny kryminał i nie ma ochoty na noirowe monologi czy wielotomową epopeję, to album ten jest dla niego. Niezmiennie dobrą robotę wykonuje Matthew Southworth, czujący, że Miasto Pniaków to metropolia mniej efektowna niż Nowy Jork czy Los Angeles, choć posiadająca swoje indywidualne cechy. Mucha Comics w nadchodzącym półroczu wyda jeszcze jeden, póki co ostatni album z tej serii i choć bardziej oczekuje tytułów z cyklu Criminal, to Stumptown również mogłoby ukazywać się dalej. No, może tylko z większym progresem.


Okładka komiksu Stumptown tom 2

Tytuł oryginalny: Stumptown – The Babe Case in the Velvet Case
Scenariusz: Greg Rucka
Rysunki: Matthew Southworth
Tłumaczenie: Arek Wróblewski
Wydawca: Mucha Comics 2020
Liczba stron: 144
Ocena: 65/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?