Wielki Mur – recenzja amerykańsko-chińskiego widowiska!

W obronie ludzkości

Co sześćdziesiąt lat dumni wojownicy Cesarstwa Chińskiego stają na jednym z najokazalszych cudów świata gotowi stawić czoła zbliżającemu się z gór niebezpieczeństwu. Właśnie zbliża się kolejny atak, lecz tuż przed nim u progu wielkiego muru pojawiają się niepozorni cudzoziemcy, którzy przybyli z dalekich stron w pogoni za czarnym proszkiem. Czy ich niezapowiedziana wizyta wpłynie na liczącą już wieki konfrontacje wojsk z krwiożerczymi bestiami? Uratują, a może pogrążą świat w zagładzie? Nowe przedstawienie Yimou Zhanga właśnie się zaczyna, kurtyna pędzi w górę, a światło powolutku gaśnie. Dacie się skusić na seans?  

greatwall0001

Nowy film Yimou Zhanga to przewidywany od początku do końca, pełen zapożyczeń, a także zrealizowany według odpowiedniej formuły obraz, który śledzi się nad wyraz dobrze. Na pozytywny odbiór sensu mają duży wpływ prawdziwe emocje i uczucia, co nieodzownie łączy się z przyzwoitym aktorstwem, a także imponujące efekty specjalne (jednak o tych dwóch aspektach produkcji rozpisze się dopiero w kolejnych akapitach), dzięki czemu możemy przymknąć oko na znaną wszystkim historię czy hollywoodzkie głupoty. Podejrzewam, że emocjonalną więź ze słabo w gruncie rzeczy rozpisanymi bohaterami zawdzięczamy mistrzowskiej ręce Yimou Zhanga. Reżyser potrafi wycisnąć z aktorów siódme poty, a także uszlachetnić choćby najgorsze w dziejach widowisko. W związku z tym muszę przyznać, że postawa obrońców muru faktycznie wzbudza szacunek i podziw, a ich zdolność do poświęceń w podbramkowej sytuacji potrafi chwycić za serce. Widać tutaj nie tylko pasję twórców, lecz również duże zaangażowanie aktorów. Rezultatem tego połączenia jest dość nieobliczalna końcówka, która z pewnością wzruszy nieco wrażliwszych kinomanów.

greatwall0003

Akcja biegnie szybko, tak więc twórcy nie tracą czasu na zbyteczne pogaduszki, próbując na siłę dodać postaciom kolorytu, urealnić przedstawioną fabułę, czy nadać swojemu spektakularnemu widowisku ukrytej głębi… nic z tych rzeczy. Wielki Mur to hollywoodzkie kino rozrywkowe ze wszystkimi przywarami charakterystycznymi dla tego gatunku, jednak o orientalnej duszy i wrażliwości. Zatem przedstawiona przez twórców fabuła pełni w większości funkcję dodatku do zdumiewających sekwencji pełnych akrobatycznych popisów i efektów CGI, które są głównym elementem omawianego filmu. Widzowie otrzymują w konsekwencji prostą opowieść o złodzieju -nawiązującą do przypowieści dotyczącej syna marnotrawnego – zatraconym w świecie bohaterze, potrzebującym w życiu odpowiedniego celu. Oczywiście w trakcie całej tej przygody traktującej o odnajdywaniu siebie samego znajdziecie też kilka szczerych refleksji na temat szacunku, honoru, poświęcenia oraz wytrwałości – a ujmując to nieco ściślej, wszystkich szlachetnych cechach prawdziwego wojownika, a tym okaże się… chyba nawet nie muszę Wam tego nawet mówić, czyż nie?

greatwall0008

Cieszy także brak nadmiernego patosu. Spodziewałem się, iż ta azjatycko-hollywoodzka hybryda będzie pękać od niego w szwach, a tymczasem spora ilość raz bardziej, raz mniej udanych sucharów, za które należy podziękować postaci odgrywanej przez Pedro Pascala, pozwala bez zgrzytania zębami cieszyć się wspaniałą akcją dziejącą na ekranie. Szkoda jednakże, że film został niepotrzebnie ugrzeczniony. Jednakże Yimou Zhang skutecznie wybrnął z sytuacji, mimo iż producenci narzuconymi ograniczeniami zwyczajnie związali mu ręce. Utalentowany wizjoner sprawnie posłużył się symboliką i umiejętnymi cięciami, przez co, chociażby w pewnym stopniu udaje mu się uchwycić dramaturgię prowadzonych na murze potyczek, które, mimo iż nie są krwawe ani brutalne, potrafią szokować.

greatwall0009

Zaprezentowane widzom przez Yimou Zhanga widowisko to tak po prawdzie fantastyczna baśń oparta na chińskim folklorze z elementami dramatu i komedii, czyli hollywoodzki blockbuster pełną gębą. Śledząc historię, należy koniecznie wyłączyć myślenie, scenariuszowych luk i uproszczeń znajdziecie bowiem tutaj aż nazbyt wiele. Przykładami mogą być wyłożona w dwóch zdaniach geneza atakujących mur potworów, sposób komunikowania się między nimi, bądź wzięty znikąd pomysł na ich unicestwienie. Brakuje tutaj fabularnych podstaw, opowieść szyta jest grubymi nićmi i po dłuższym zastanowieniu się pęka w szwach, lecz przecież stanowi jedynie marginalne znaczenie dla obrazu. Najważniejszy jest bowiem wizualny potencjał zawarty w wyjściowym pomyśle, a ten zostaje wykorzystany w stu procentach.

greatwall0010

Wizytówką filmu są naprawdę widowiskowe i wykonane z ogromną pomysłowością sceny akcji, które ogląda się z niewymuszoną przyjemnością. Widać tutaj hollywoodzki rozmach, zaryzykuje nawet stwierdzenie, że batalia azjatyckich wojowników zdolnych do poświecenia życia w obronie ludzkości i spełnienia swojego żołnierskiego obowiązku dorównuje potyczce o Helmowy Jar znanej z Władcy Pierścienia. Strzały świszczą nad uszami, przeraźliwe odgłosy dochodzą zewsząd, a liczne wybuchy rażą oczy jaskrawymi rozbłyskami – bitwa o zachowanie naturalnego porządku świata właśnie się zaczyna. Muszę przyznać, że fortyfikacje obronne muru są naprawdę oryginalne, chociaż niekiedy nieprzemyślane (czemu wojownicy, narażając swoje życie, skakali w dół jednego z siedmiu cudów świata, wystawiając się na pazury niebezpiecznych bestii), a co za tym idzie, zrobione tylko po to, aby dodać filmowi jeszcze większej widowiskowości. Pomijając jednak brak racjonalności niektórych metod zagłady potworów, to sceny z ich udziałem ogląda się z zapartym tchem. Jest kilka fragmentów, w których widać charakterystyczny styl Yimou Zhanga, czego przykładem jest walka spowitych nieprzeniknioną mgłą na środku pobojowiska wojowników odpierających niespodziewane ataki bestii. W ogóle sceny z udziałem Matta Damona i Pedro Pascala wydają się najefektowniejsze z całego filmu. Jest więc co podziwiać i na brak dynamiki z pewnością nie można narzekać. Jeśli dodacie do tego dobre udźwiękowienie, stojące na wysokim poziomie kostiumy i zapierającą dech scenografię wspomaganą efektami CGI, to pod względem audiowizualnym nie powinniście czuć rozczarowania. To satysfakcjonująca rozrywka.   

greatwall0015

Film nie zawodzi od strony aktorskiej. Mimo iż produkcja z racji założeń gatunkowych oraz nieprzerwanej akcji zwyczajnie nie pozwala na rozbudowanie biorących udział w widowisku postaci, to filmowcy wcielający się w głównych bohaterów obrazu mieli na tyle charyzmy i zapału, aby tchnąć w archetypicznych protagonistów życie. Zatem nie są oni nam obojętni i po cichu kibicujemy im, aby sukcesywnie podołali swojemu zadaniu i nie musieli przy tym zginąć. Jednakże nie oszukujmy się, to ograne i niewymagające postacie, z którymi poradziliby sobie nawet debiutanci. Matt Damon gra tutaj na tyle, na ile wymaga od niego jego rola, a ta jest na wskroś stereotypowa – kolejny syn marnotrawny szukający sensu w życiu. Na tle głównego bohatera zdecydowanie lepiej prezentuje się Pedro Pascal jako Pero Tovar, czyli wyszczekany, niejednokrotnie zabawny i ironiczny złodziej oraz kłamca. W zasadzie pełni w filmie jedynie rolę błazna, ale jego brak byłby zdecydowanie odczuwalny i wpłynąłby na niekorzyść obrazu. Najlepiej wypadają azjatycki aktorzy, Tian Jing czy Andy Lau, których protagoniści nie są aż mocno ograniczeni przez przyjęte gatunkowe schematy.

greatwall0019

Wielki mur to typowe guilty pleasure – widowisko, które może sprawić sporą frajdę, jeśli tylko wyłączy się myślenie i nastawi na, być może absurdalną w założeniach, jednak niezwykle widowiskową i dynamiczną jatkę. Chyba nikt nie spodziewał się po opisie filmu i pierwszym zwiastun czegoś więcej niż jedynie niezobowiązującej rozrywki, a w tym aspekcie nowe dzieło Yimou Zhanga sprawdza się znakomicie.

Źródło ilustracji wprowadzenia – materiały prasowe

Redaktor

Redaktor prowadzący działu: Z ostatniej chwili. Miłośnik kina akcji lat 80., produkcji młodzieżowych oraz wysokobudżetowych filmów przygodowych, fantasy i science-fiction. Widz szczególnym podziwem darzący oldskulowe animacje, a także pełne magii i wdzięku obrazy Disneya. Poza tym meloman i zwolennik gier komputerowych - fan Tomb Raidera i urody panny Lary Croft - który ukończył Politechnikę Gdańską i z wykształcenia jest specjalistą w dziedzinie szeroko pojętej chemii. Poza tym osoba publikującą na wielu portalach, którymi są: Filmweb.pl, Altao.pl i CdAction.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?