• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
patticakes zwiastun

Najnowszy film John Lee Hancocka ma w sobie z coś odrestaurowanej reklamy telewizyjnej z połowy ubiegłego stulecia. Wraz ze swoją generyczną muzyczką wygląda i brzmi jak nakładka do gry The Sims pod tytułem Twoje wyśnione lata 50. To wyrwana strona z historii amerykańskiej popkultury, kolorowa i nie mogąca zrobić widzowi krzywdy swoją historiozoficznością. Ruchomy obraz Edwarda Hoopera. Słodycz na rolkach. Truskawkowy szejk. I są to atuty McImperium, bo pod tym wszystkim historia powstania największej franczyzy restauracyjnej na świecie podszyta jest jednak ironią.

Zobacz również: Moonlight - recenzja filmu nagrodzonego Złotym Globem!

McImperium 1Fot. Materiały prasowe

Tytuł, jaki wybrany został przez polskiego dystrybutora, do najgorszych nie należy, jednak oryginalny, The Founder, przygotowałby widza do ironicznego odbioru już od pierwszej sceny. Domokrążca Roy Kroc żadnym założycielem McDonald’s nie był, a jedynie (aż?) doprowadził do rozszerzenia działalności. Mamy więc w tym filmie przedstawioną historię innowatora oraz opornych braci, którzy niby to chcą, aby ich nazwisko stało się symbolem Ameryki, a jednak coś ich blokuje przed poddaniem się fali, na którą chce ich wrzucić Kroc. Reżyser tylko w niektórych fragmentach surowo go ocenia, nawet wtedy, gdy odsuwa braci od interesu, bowiem pytanie a co było, gdyby jednak biznes został w rękach założycieli znajduje odpowiedź: niewiele. Zrozumienie dla motywacji postaci granej przez Michaela Keatona jest tak duże, że gdy jest już po wszystkim, można zadać sobie pytanie: chwila, chwila, kiedy to się właściwie stało? Jest to więc opowieść o człowieku, który choć ukradł markę oraz system błyskawicznej dystrybucji posiłków w restauracjach, to o wiele bardziej rozumiał agresywny kapitalizm niż Dick i Maurice McDonaldowie. W pewnym momencie reżyser jednak nie może się oprzeć przyklejeniu głównemu bohaterowi złowieszczych wąsów, co czyni postać kawałkiem niezłego skurczybyka. Pomaga w tym zapewne płytkie przedstawienie stojących po przeciwnej stronie braci, którzy rzadko mają okazję do pogłębienia swojego stanowiska w oczach widza. Za mało o nich wiemy. Jeden choruje na serce, drugi jest bardziej kreatywny, obaj są betonowi. Co z ich bliskimi? Co ich napędza? Za mało w tym niuansów, aby odczarować tę część zapomnianej historii. Recepcja postaci Kroca na szczęście będzie opierała się głównie na własnych poglądach oraz doświadczeniach. Dla jednych to historia wpuszczenia diabła do swojego domu, który pod soczystymi słowami skrywa chęć ogołocenia domowników z oszczędności, a dla innych – opowieść o amerykańskim śnie i szansach zbyt dużych, aby z nich nie skorzystać.

Zobacz również: Pod Ostrzałem #18 - Assassin's Creed

McImperium 2Fot. Materiały prasowe

Michael Keaton jest w swojej roli bardzo dobry, ale potwierdza jednak, że jego emploi nie jest szerokie. Za dużo w tej postaci wcześniejszych ról, ale wina tkwi w tym, że postać Raya jest bardzo podobna do tych z Birdmana czy Robocopa. Skonfliktowany wewnętrznie człowiek, szukający obsesyjnie potwierdzenia swojej wartości, nadekspresywny i nieco wybuchowy. Nie zapadają w pamięć również Nick Offerman oraz John Caroll Lynch, którzy grają Nicka Offermana oraz Johna Carolla Lyncha, a chyba mniej braci McDonald’s. Naprawdę godny zapamiętania jest jednak drugi plan: Laura Dern w roli neurotycznej żony Kroca oraz Linda Cardellini jako jego przeurocza przyszła kochanka. Obie są piękne i najbardziej przyziemne.

Zobacz również: Hans Zimmer powróci do gatunku superhero? Kompozytor pozostawia otwartą furtkę!

McImperium 3Fot. Materiały prasowe

Mimo wszystko złowieszcze (może nie tak jak w Social Network Finchera, ale wciąż) jest opowiadanie o powojennym kapitalizmie za pomocą takich środków stylistycznych: kolorowych, wesołych, momentami ciepłych i uroczych. Lee Hancock udowodnił już swoim kinem, że umie rysować słodkie epoki, a tak duża dawka cynizmu to wciąż w jego rękach nowe narzędzie. W pewnym momencie, jeśli intelekt odpowiednio przerabia nam to, co dzieje się na ekranie, pozostaje jednak uczucie bezsilności wobec procesów, którym poddani zostali bracia McDonald. I w tym tkwi moc tego obrazu: to elegancki gość, który jednak zostawia błoto na dywanie i kilka pytań, które trudno wytelepać z głowy.

 

Wiesz, co z tym zrobić


Kuba Koisz

Kuba Koisz

Stały współpracownik

O mnie:

Skończył polonistykę i kulturoznawstwo. Pisze więc, a to o komiksach, a to o filmach i książkach, uczy mówienia, uczy pisania... Mógłby całymi dniami biegać za piłką lub opowiadać przyjaciołom o filmach, które go ostatnio podjarały. Zapewne choć raz w życiu polecił Ci "Big Lebowskiego", komedie Franka Capry lub "Avengers". Jeśli byłaś kobietą i uznał, że sympatyczną, bredził Ci o "Przed wschodem słońca". Jeśli Cię nie polubił, kazał Ci obejrzeć "Salę samobójców" lub "Efekt motyla". Lubi boks i kino bokserskie.


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.

Skomentuj jako pierwszy

Ilość ocen w tym artykule to : 0
Typ w bazie danych :
Wartość odebrana :

OCENA RECENZENTA

73/100

  • Pocztówkowa, ironiczna epoka
  • Bardzo dobry drugi plan
  • Michael Keaton, choć nie kameleon, to wciąż magnetyczny
  • Płytko zarysowane postacie braci McDonald’s
  • Muzyka, choć rozumiemy jej cel, mogłaby uderzyć choć raz w złowieszcze nuty


PRODUKCJĘ POLECA:

100%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.