Aquarius – recenzja brazylijskiego dramatu z genialną rolą Sonii Bragi

Młodsze pokolenie pewnie nie pamięta już takich filmów jak Pocałunek kobiety pająka czy Żółtodziób, które w latach 80. rozsławiły brazylijską aktorkę Sonię Bragę na cały świat. Znana (i wielbiona) do tej pory tylko lokalnie, grywająca w operach mydlanych i lekkich komedyjkach aktorka przeskoczyła na wyższy poziom sławy. Dobrze, być może nie były to produkcje zbyt ambitne, ale dla pracującej przed kamerą od wieku piętnastu lat kobiety, były to zasłużone pięć minut. Braga, której status w Brazylii porównać można z tym, jakim cieszą się Katarzyna Figura lub Krystyna Janda w Polsce, z biegiem czasu została przez Hollywood zapomniana. Grywa w ojczyźnie, wybiera role osób bardziej statecznych, w lepszych produkcjach. Aquarius bez wątpienia jest jednym z najważniejszych filmów w karierze i być może obudzi na nowo gorączkę na tą aktorkę.

aquarius 01

Przemiany społeczne i ekonomiczne w Brazylii na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat są tłem dziejącego się w Recife filmu. Aquarius to budynek, powstały w latach 40. ubiegłego stulecia, położony nad przepiękną plażą i w nim znajduje się mieszkanie, które od zawsze należało do rodziny Clary. Wiąże się z nim historia całego rodu, który poznajemy w latach 80. podczas imprezy urodzinowej cioci Julii. Młoda Clara (Barbara Colen), z krótkimi włosami, skończyła właśnie chemioterapię, pokonując raka piersi. W tych pierwszych scenach doświadczymy pewnego rodzaju wspólnoty, rodzinnej i społecznej, rozciągającej się na trzy pokolenia, która gdzieś zaniknie podczas reszty opowieści, rozgrywającej się współcześnie. Twórcy kapitalnie oddają imprezową, momentami frywolną brazylijską duszę, a podczas wieczoru papierosowy dym i alkohol mieszają się z rytmiczną, latynoską muzyką. Tak pewnie wyglądałby sceny z Wesela, gdyby Smarzowski zamiast w polskiej, groteskowej rzeczywistości pomieszkał trochę w Ameryce Południowej.

Zobacz również: Podarować życie – recenzja francuskiego dramatu o dawcach organów

Kilkanaście lat później wszystko się zmieniło. Bohaterka (grana już przez Sonię Bragę) mieszka sama, jej dzieci opuściły gniazdo rodzinne, jedynie gosposia dotrzymuje jej czasem towarzystwa. Otoczona swoimi ulubionymi przedmiotami, płytami winylowymi, kasetami, przechodzącymi z pokolenia na pokolenie meblami. A w jej bloku firma deweloperska wykupuje wszystkie mieszkania, chcąc zamienić budynek w kolejny biurowiec lub wysokodochodowy hotel. Clara jest ostatnią mieszkającą tam osobą, która nie godzi się na sprzedaż swojego lokum.

aquarius 02

Trzon opowieści Aquariusa nie jest może zbyt odkrywczy i oryginalny, a sposób realizacji nie wnosi też nic przełomowego do języka filmu. Są sprytnie stosowane retrospekcje (bardzo krótkie urywki wspomnień), praca kamery co jakiś czas wyłowi drobne szczegóły z szerszego planu, a tłem jest kapitalna muzyka (przeboje Queen, klasyczne kompozycje Bacha, piosenki brazylijskie). Ale cała uwaga skupiona jest na głównej postaci. Braga stworzyła magnetyzującą rolę – krytyczki muzycznej po sześćdziesiątce, która ma trudną do okiełznania charyzmę, manifestującą się w każdym spojrzeniu, ruchach i gestach, spokojnej artykulacji słów oraz w wyglądzie. Jej długie, błyszczące, czarne włosy dodają jej ciału niesamowitej energii. Clara nie obawia się konfrontacji z deweloperami, spokojnie odrzucając oferty firmy. Przyjdzie jej także toczyć dyskusje z rodziną, która namawia kobietę, by dla świętego spokoju zgodziła się na sprzedaż. Mimo swojego wieku Clara jest po prostu piękna i seksowna, tajemnicza i nieprzewidywalna, dzika i pulsująca energią, niezależna i wyzwolona. Ekscentryczna i momentami irytująca, jest chodzącym oryginałem, unikalną osobowością nie tylko na swoje czasy. Jeżeli dla czegoś warto obejrzeć ten film, to właśnie dla tej roli, która powinna wynagrodzić prawie dwu i pół godzinny seans w kinie.

aquarius 03

Tematycznie reżyser Kleber Mendonça Filho powiela te same wątki, co w swoim debiucie Sąsiedzkie dźwięki. Jest coraz bardziej alienujące się społeczeństwo, zapaść komunalnych przestrzeni jako ostoi spokoju i bezpieczeństwa, konflikty między „nowym” i „starym”, spory rodzinne ciągnące się latami oraz podzielone na klasy społeczeństwo. Aquarius na pewno działa jako piekielnie aktualny komentarz do obecnej sytuacji społeczno-politycznej w Brazylii i pewnie docenią go widzowie znający bliżej te realia. Reszcie kinomanów zostaje i tak niemało: Sonia Braga jako ostatnia sprawiedliwa, ostoja namacalnego, analogowego życia, dumna i pewna siebie. Symbol pewnego świata, który powoli odchodzi w przeszłość. 

Ilustracja wprowadzenia i plakat: materiały prasowe / Aurora Films

Redaktor

Dziennikarz filmowy i kulturalny, miłośnik kina i festiwali filmowych, obecnie mieszka w Londynie. Autor bloga "Film jak sen".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?