• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Jeszcze trochę i ekranowy Spider-Man będzie miał więcej twarzy, niż Mroczny Rycerz. W kolejnym, już osadzonym w uniwersum Marvela, filmie o jego przygodach, młodnieje, nabiera młodzieżowych rysów Toma Hollanda, brata się z Tonym Starkiem, ale także daje sobie nieco luzu w życiu osobistym. Punktem wyjścia bowiem nie jest powtarzana już widzowi kilkakrotnie geneza, ale wydarzenia kończące Kapitana Amerykę: Wojnę bohaterów.

Zobacz również: Gru, Dru i Minionki – recenzja filmu, który NIE jest o Minionkach

Spider Man Homecoming recenzja 1Fot. Materiały prasowe

Mijają dwa miesiące, od kiedy Iron Man zwerbował Petera Parkera do tymczasowej drużyny, mającej na celu schwytanie Kapitana Amerykę. Tę chwilową wycieczkę z częścią ekipy Avengers chłopak traktuje jako pierwszy krok w kierunku poważniejszego bohaterstwa. Marzenia swoje, a rzeczywistość swoje. Peter, choć wciąż jest w posiadaniu kostiumu, wraca do szarej codzienności licealisty, mieszkania z osamotnioną ciocią, drobnych szkolnych miłostek i zbliżającej się wielkimi krokami studniówki. Nie jest jednak bezpieczny, bowiem miastu oraz przyjaciołom zaczyna zagrażać projektant nielegalnej broni, Adrian Toomes. Mężczyzna ma zatargi z Tonym Starkiem, więc skoro nie trzęsie się przed samym Iron Manem, nie miałby również oporów zdeptać małego pajączka, jeśli ten stanąłby na jego drodze.

Zobacz również: Kim jest Vulture? Historia superzłoczyńcy #30

Spider Man Homecoming recenzja 4Fot. Materiały prasowe

Jest to świetnie zaimplementowana w świat Marvela opowiastka - punktem wyjścia są wydarzenia przedstawione jeszcze w Avengers, a co chwilę pojawiają się żarty odnoszące się do wydarzeń znanych widzowi. Nie da się ukryć - ten Spider-Man egzystuje we wspólnym świecie bohaterów i czasami za często stara się to manifestować. Wydaje mi się, że od tego segmentu w scenariuszu byli odpowiedni ludzie. Czuć, że nad tekstem dłubało kilku twórców - pierwszy miał zarysować szkielet fabularny, drugi dbać o koherencję ze światem przedstawionym, trzeci wygładzał wątki licealne, a czwarty podawał kawę. Ilość głośno warczących wątków trzymana jest jednak w ryzach przez reżysera, który chociaż lubi sobie pożartować i ocierać o infantylność - głównie sprowadza Pajączka na ziemię, wkłada go w świat teen-dramy, bogaty w szczegóły drugiego planu, skoncentrowany na emocjach i motywacjach. Jon Watts wykonał niezłą robotę w utrzymaniu lekkości innych produkcji Marvela, a także w odpowiedzeniu na pytanie, czego jeszcze o Spider-Manie nie wiemy. Klucz do sukcesu odlał z dwóch konwencji - kina superbohaterskiego oraz młodzieżowej komedii o dorastaniu.

Zobacz również: Wojna o planetę małp - recenzja kulminacji serii o małpokalipsie

Spider Man Homecoming recenzja 3Fot. Materiały prasowe

W tym trzymaniu na wodzy infantylności pomocna mu była spora obsada. Tom Holland to najlepsze wcielenie Człowieka Pająka - zabawny, młodzieżowy, podobnie jak sam aktor rozentuzjazmowany swoją nową funkcją i z serduchem na właściwym miejscu. Nie rozczarowują również starzy wyjadacze, czyli Michael Keaton i Robert Downey Jr. Obaj ciągną drugi plan tym samym magnesem, który uczynił z nich ikony kina. Choć wyraźnie lepiej bawi się tutaj Keaton jako złowieszczy Sęp, postać Iron Mana jest naturalną konsekwencją przebytej w poprzednich filmach drogi. W obsadzie również Marisa Tomei jako młodsza niż zazwyczaj ciocia May, ale zdecydowanie jest jej za mało. Warto też wspomnieć o Zendai. Nastolatka jest w roli trzecioplanowej, za to kradnącej każdą scenę, w której się pojawiła.

Zobacz również: Kim jest Tinkerer? Historia superzłoczyńcy #31

Spider Man Homecoming recenzja 5Fot. Materiały prasowe

To dobre, pełne kolorów kino superbohaterskie, zrobione od linijki, trochę przydługie, lecz traktujące widza z szacunkiem. Niewiele tutaj minusów oprócz pozostawienia wrażenia, że powtarzana jest nam ta sama historia wpisana w nieco inny niż zazwyczaj kontekst. Mógłby ten nowy Pajączek być ładniejszy, kłaść większy nacisk na choreografię walki, mniej żartować, a w scenach akcji niedoskonałości graficzne przestać maskować chaosem. Mógłby być czymś więcej, ale rezygnuje z tej ambicji, bo woli rolę dobrego, przyjaznego, sąsiedzkiego Spider-Mana. Też w porządku.

 

Wiesz, co z tym zrobić


Kuba Koisz

Kuba Koisz

Stały współpracownik

O mnie:

Skończył polonistykę i kulturoznawstwo. Pisze więc, a to o komiksach, a to o filmach i książkach, uczy mówienia, uczy pisania... Mógłby całymi dniami biegać za piłką lub opowiadać przyjaciołom o filmach, które go ostatnio podjarały. Zapewne choć raz w życiu polecił Ci "Big Lebowskiego", komedie Franka Capry lub "Avengers". Jeśli byłaś kobietą i uznał, że sympatyczną, bredził Ci o "Przed wschodem słońca". Jeśli Cię nie polubił, kazał Ci obejrzeć "Salę samobójców" lub "Efekt motyla". Lubi boks i kino bokserskie.


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Ludzie w konwersacji:
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.
Ilość ocen w tym artykule to : 0
Typ w bazie danych :
Wartość odebrana :

OCENA RECENZENTA

70/100

  • Tom Holland i cały przyjacielski drugi plan
  • Michael Keaton, nie tyle gra aktorska, co interpretacja postaci
  • Wątki licealne, młodzieżowe i nawiązania do lat 80.
  • Muzyka
  • Czasami czuć, że scenariusz zszywano grubymi nićmi
  • „Bezpieczeństwo” i poczucie, że to już było


PRODUKCJĘ POLECA:

80%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.