• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
zajawka reklama

Moda na adaptowanie Kinga była zawsze. Dawno jednak nie tak obfita, jak przez ostatnie miesiące. Dopiero mieliśmy Mroczną wieżę, w telewizji skończyła się Mgła, cały czas trwa Mr. Mercedes. A teraz wkracza To, jeśli chodzi o twórczość króla horroru, potencjalnie jeden z lepszych materiałów na film. Dostajemy obraz, który oferuje coś więcej niż tylko kilka jumpscare'ów i chwil niepokojącej ciszy. To film o strachu, o jego przezwyciężaniu i relacji z drugim, podstawowym dla człowieka odczuciem. W wysokobudżetowym kinie grozy zdecydowanie najambitniejszy w tym roku.

Zobacz również: mother! - pojawiają się pierwsze recenzje!

Wszystko zaczyna się w 1988 roku, czyli dokładnie 30 lat później niż oryginalne książkowe To. Podobna, bo 31-letnia różnica dzieli pierwsze wydanie powieści od premiery tego filmu. Drugim powodem tej zmiany jest pewnie nostalgia i wszechobecna w popkulturze moda na powroty do lat 80. (tak, Stranger Things, powoli zwracam się w twoją stronę, na pewno nie po raz ostatni w tym tekście). Poza tym historia zaczyna się z grubsza tak samo. Mamy małego Georgiego, który, w scenie znanej z trailera, puszcza sobie papierową łódkę po kałużach. Ta wpada do kanału, no i ... sami wiecie.

fot. Warner Bros.

Wspomniany serial Netflixa pojawi się tu kilkukrotnie. Twórcy filmu bowiem muszą być jego wielkimi fanami, co widać w naprawdę wielu sytuacjach. Niektóre kadry nawet bez zamieniania można byłoby podrzucić do drugiego sezonu hitu z Winoną Ryder i nikt nie zauważyłby różnicy. Rzecz opiera się tu bowiem o grupkę młodych aktorów tworzących Klub Frajerów. Frajerów, składa sie on bowiem z nieco pomiatanej w szkole grupki chłopaków oraz jednej dziewczyny. Jednakże jako że w grupie siła, razem nabierają trochę pewności siebie. Najważniejszy jest tu Bill, brat Georgiego. Wszyscy są charakteryzowani nieco mniej subtelnie niż w netflixowym show, jednak tak jak King przykazał. Najciekawszy jest Richie. Jest on kolejnym pomostem, jaki łączy film ze Stranger Things, bowiem gra go znany także z serialu Finn Wolfhard. Nie wiem jak oni zrobili, że postać dwunasto- czy trzynastoletniego nerda w okularach, który cały czas rzuca sprośne żarty, zagrała, ale zagrała. I to jak!

Zobacz również: Wybieramy najlepszy film wakacji 2017!

Klub Frajerów i interakcje między nimi to największy atut produkcji. Bo, tak jak wspomniałem, to film o strachu. O strachu wszystkich razem i każdego z osobna. Lęki każdego z chłopaków i rudej Beverly są tu jakby oddzielnymi bohaterami, z których każdy dostaje swoją scenę, w której pojawia się tytułowe To. Sceny te działają z osobna, jednak gdy złożyć je w całość, to wstęp sprawia wrażenie nienajlepiej zmontowanego. Trochę trudno się w tym połapać, a pełen obraz uzyskuje się dopiero przy zakończeniu. Wychodzą tu chyba małe niedostatki reżyserskie Muschettiego. W dodatku mam jeszcze zarzut do szkolnych łobuzów. Oczywiście, jeśli mamy pobliską szkołę, to oprawców naszych młodych uczniów też należałoby pokazać. Ci pokazani w filmie przedstawiają dla mnie zbyt patologiczne zachowanie. Ot tak biją po twarzy słabszego i młodszego od siebie i tak samo godzą sympatycznego grubaska nożem. Wiem, po co oni tu są, ale można było subtelniej.

fot. Warner Bros.

Z głównym motywem wiąże się także tytułowe To. To, czyli Pennywise - klaun, który potrafi przybierać wygląd największego lęku swojej ofiary, a którego przezwyciężenie może się udać tylko w działaniu zespołowym. Po seansie filmu nie wiem, co o nim myśleć, ani czym to właściwie jest. I bardzo się z tego powodu cieszę. Bill Skarsgård daję radę, chociaż klaun nie jest postacią, która wymaga wybitnych umiejętności aktorskich. Wybrzmiewa właściwie tylko w scenie dialogu z Georgiem, potem jest już tylko tajemniczym zagrożeniem. A właściwie aż tajemniczym zagrożeniem.

Zobacz również: Twin Peaks - recenzja wielkiego powrotu Davida Lyncha!

Film kosztował parę ładnych milionów dolarów, więc jasnym jest, że twórcy będą chcieli z niego wyciągnąć sporo. Także od tych widzów, którzy idą do kina dla efektownych scen i hektolitrów krwi. Tego też tutaj nie brakuje. To zabija w charakterystyczny, efektownie kiczowaty sposób, który podobno spodobał się samemu Kingowi, jednak poza tym nie brakuje innych krwawych scen. W żadnym z wypadków nie wybijają się jednak na pierwszy plan, przez co zadowolą wszystkich. I fanów gore, i tych, którzy wolą treść od formy.

fot. Warner Bros.

W lata osiemdziesiąte przeniesiono film także po to, żeby jeszcze bardziej zainteresować widzów drugim rozdziałem tej historii. Ta część toczy się już na przełomie roku 1988 i 1989. Wystarczy, że dodacie sobie 27 lat, a już będziecie mieli obraz tego, kiedy osadzony zostanie Chapter II. Miejmy tylko nadzieje, że nie zgubi po drodze swoich ambicji bycia czymś więcej niż kolejnym sztampowym straszakiem. Może wtedy ponownie zachwyci samego Stephena Kinga.

 

Wiesz, co z tym zrobić


Łukasz Kołakowski

Łukasz Kołakowski

Dziennikarz

O mnie:

Z zawodu publicysta. W redakcji Movies Room recenzuje filmy już od 2015 roku. Uwielbia produkcje Pixara, "Wesele" Smarzowskiego i Breaking Bad.


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Ludzie w konwersacji:
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.
  • Ten komentarz jest nie opublikowany
    michasobota · 2 miesięcy temu
    Moim zdaniem dobrze ,że łobuzy są "patologiczne", jest to zgodne z książkowym pierwowzorem. Odsyłam do książki.
    • Ten komentarz jest nie opublikowany
      Łukasz Kołakowski · 2 miesięcy temu
      No i okej, byłoby spoko, gdyby miało jakieś tło w filmie. Nie każde łobuzy są na tyle patologią, że wyciągają nóż do młodego grubaska bo tak. A jeśli już tak jest, to trzeba dać jakieś wyjaśnienie skąd się to u nich wzięło. Nie w książce, w filmie, bo to film oglądam
      • Ten komentarz jest nie opublikowany
        Gosia · 1 miesięcy temu
        Z tego co dowiedziałam się z wywiadów z aktorami i reżyserem Bowers jest tak "patologiczny" z powodu swojego ojca, który się nad nim znęca, psychicznie i fizycznie. I faktycznie chcieli to pokazać w filmie, ale koniec końców wycięli te sceny, ponieważ jak twierdził Muschietti nie miały one takiego uderzenia w odbiorce jakby chciał, więc zostawili tylko jedną - te z bronią, by widz miał jakiekolwiek pojęcie co się dzieje za zamkniętymi drzwiami Bowersów i dopowiedział sobie resztę.
    • Ten komentarz jest nie opublikowany
      Aleksandra · 2 miesięcy temu
      Niezaznajomienie się z książką może wynikać z jej obszerności. Biorąc pod uwagę to, że młodzież wychowuje się na grach, wcale mnie to nie dziwi.
  • Ten komentarz jest nie opublikowany
    Pentrolo · 2 miesięcy temu
    Świetny tekst. Obok pani Aleksandry najlepsze pióro na stronie!
Ilość ocen w tym artykule to : 0
Typ w bazie danych :
Wartość odebrana :

OCENA RECENZENTA

75/100

  • Jak na wysokobudżetowy horror - ambicje
  • Tajemnica
  • Świetne role młodych aktorów
  • Nie pluje nam krwią w twarz
  • Dla niecierpliwych - przydługi i dezorientujący wstęp
  • Nowy wymiar szkolnej patologii
  • Jeśli idziesz się bać, rozczarujesz się 


PRODUKCJĘ POLECA:

100%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.