Advertisement

Niewinne – recenzja polsko-francuskiej koprodukcji

Najnowszy film Anne Fontaine, inspirowany historią Madeleine Pauliac, to poruszający dramat o kobietach, które zachowują solidarność pomimo odmiennych światopoglądów oraz zahaczający o temat przemocy seksualnej w czasie wojen.

20150131 Anna Wloch Aeroplan Film 0076 1s 

Zobacz również: Lista zagranicznych produkcji zrealizowanych w Polsce w 2015 roku

Fabuła Niewinnych przedstawia starania Mathildy, młodej pracownicy Czerwonego Krzyża, która postanawia w sekrecie przed przełożonymi pomagać ciężarnym polskim zakonnicom. Problemem jest nie tylko potajemność tych działań, ale i opór ze strony niektórych mniszek. Żyjące w odizolowanym od społeczeństwa klasztorze próbują zachować resztki ze złożonych przed Bogiem surowych ślubów, które zostały rozerwane na strzępy przez seksualne rajdy czerwonoarmistów. Część z nich woli cierpieć i zdać się na Opatrzność niż dać się zbadać i odsłonić przed Francuzką swoje ciało. Mur niechęci kruszy się powoli, ale systematycznie, dzięki obecności personalnych wyłomów, niczym ten w budynku klasztoru, którym młoda nowicjuszka w emocjonalnych odruchu ruszyła po pomoc i wprowadziła do zamkniętego świata francuską pielęgniarkę.

Siłą scenariusza Niewinnych jest to, że nie jest jednostronnym filmem stawiającym wyżej laickość albo religijność. Nie ma tu czarno-białych postaci, a racje obu stron potraktowane są jednakowo. Dla młodej idealistycznej lekarki priorytetem jest ratowanie życia. Jednak „drugi etat” odbija się na jakości pracy wykonywanej dla Czerwonego Krzyża. Natomiast dla większości zakonnic priorytetem są wiara i przyjęte zasady, dla których skłonne są narazić swoje życie. Najlepiej obrazowała to oderwana od poważnego tonu filmu scena, w której to jednoczesny poród dwóch zakonnic był co chwilę przerywany, bo wypadł akurat w czasie pory na modlitwę.

 20150120 AnnaWloch Aeroplan Film 0017 1 2

Zobacz również: Kontrowersje wokół filmu „Niewinne”!

W powyższym zniuansowaniu wielka rolę obok scenariusza odgrywają świetne kreacje aktorskie. Sztuka była o tyle trudniejsza, gdyż polskie aktorki z racji ciał ukrytych w habitach musiały ograniczyć ekspresję i operować samą twarzą. Wszystkie z tego zadania wywiązały się bezbłędnie oddając tragedię poradzenia sobie w sytuacji, gdy wyznawane wartości zostają wystawione na najwyższą próbę.  Największe oklaski należą się oczywiście dwóm Agatom: Kuleszy i Buzek, które przyćmiły całkiem ciekawy występ Lou De Laage w głównej roli.  Imponuje szczególnie ta pierwsza, która wciela się w postać związaną sztywnymi regułami, ale biorącą na siebie całą odpowiedzialność za zachowanie tajemnicy, której ujawnienie wywołałoby skandal skutkujący rozwiązaniem zgromadzenia oraz starającą się w jak najlepszy sposób przywrócić stan pierwotny.

Stylistycznie Niewinne nie odbiegają od obecnych trendów przedstawiających życie zakonne. Film podobny jest chociażby do nagrodzonych w Cannes Ludzi Boga. Zarówno jeśli chodzi o przedstawienie codzienności składającej się z modlitw, pieśni, rozrywek czasu wolnego, jak i formę zdjęć, za które odpowiedzialna w obu przypadkach była Caroline Champetier. Te są głównie statyczne, a jeśli pojawia się ruch kamery to jest on delikatny. Odmienna jest zimowa sceneria, która w połaczeniu z surowością życia zakonnic dodatkowo wzmacnia ciężką atmosferę filmu. Cieplejsze barwy pojawiają się wyłącznie w powracających scenach z nocnego klubu, gdzie główna bohaterka próbuje odreagowywać stres związany z prowadzeniem podwójnego życia. 

 20150219 Anna Wloch Aeroplan Film 0053 1s

Zobacz również: Najciekawsze propozycje filmowe i serialowe w marcu 2016!

W Niewinnych można odnaleźć kilka słabości, takich jak nadmierna maniera portretowania cierpiących w ciszy twarzy czy dopowiedzenia, które rzutują na ocenę jednej z postaci. Część z widzów może również odrzucić sielankowe zakończenie historii. Są to jednak detale, które nie wpływają mocno na ostateczną oceną filmu, który dzięki dobremu scenariuszowi oraz świetnemu aktorstwu oraz zdjęciom zapada głęboko w pamięć.

Dziennikarz

Kinonarkoman. Fan J. Chastain, M. Wasikowskiej i kina azjatyckiego (w szczególności południowokoreańskiego). W wolnych chwilach ogląda piłkę nożną i udaje, że prowadzi bloga. Kontakt: [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?