Liga sprawiedliwosci

Lady Bird – recenzja komediodramatu, który zachwycił krytyków!

Christi… O pardon, „Lady Bird” McPherson (Saoirse Ronan) to z pozoru nastolatka jakich wiele. Uczęszcza do typowego liceum, otrzymuje typowe oceny, ma typową koleżankę, przejawia typowe skłonności do buntu, a i jej problemy oraz wątpliwości zdają się być najbardziej typowe z typowych. Pierwsze miłości, konflikty z rodzicami, poszukiwanie celu w życiu, marzenia o college’u – któż nie doznał w swoim życiu podobnych refleksji niech pierwszy rzuci kamieniem! Co jednak wyróżnia naszą protagonistkę, to niesłychanie silny kompleks własnego pochodzenia. A ściślej mówiąc kompleks statusu materialnego własnej rodziny. Lady Bird przechadza się uliczkami Sacramento, śniąc na jawie o białych, purytańskich domach „swoich bogatych znajomych” i zastanawiając się jednocześnie, dlaczego to jej przyszło żyć po tej „złej stronie torów”. Pragnie więc wyrwać się z domniemanej niedoli, a za najlogiczniejszą alternatywę dla północnej Kalifornii uchodzi Wschodnie Wybrzeże. O tak, Nowy Jork, uniwersytet w Yale… to jest życie. I to też jest cel naszej bohaterki, do którego realizacji dąży z całą posiadaną werwą i zaciętością. Dąży i w ostateczności realizuje, uprzednio jednak przechodząc przyspieszony kurs odpowiedzialności oraz miłości.

https://www.youtube.com/watch?v=cNi_HC839Wo

Czy zatem Lady Bird to moralitet z klasycznym happy endem? Być może. Jednak pomimo faktu, że reżyserka Greta Gerwig nie oferuje nam zbyt rozbudowanych zabiegów narracyjnych i fikuśnych rozwiązań formalnych, to oryginalność osiąga za pomocą odwołań do całkowicie innych rejonów struktury dzieła filmowego. Tych rejonów, które odpowiadają za emocjonalne zaangażowanie widza. Jak natomiast taki efekt osiągnąć? Szkoły i metody są różne, ale Gerwig wychodzi z najprostszego i zarazem najbardziej skutecznego założenia – jeśli zaangażuje się sam autor, to i widz poczuję tę siłę przyciągania. Lady Bird jest wszak wypełnione wątkami autobiograficznymi, które najdobitniej przejawiają się w stosunku bohaterki do otoczenia. Christina pragnie zasmakować „wielkiego świata”, lecz gdy już wchodzi w kontakt z pędem i wewnętrznym wyzuciem metropolii, to zaczyna tęsknić za malowniczymi osiedlami, domkami, alejkami, muralami Sacramento, które w przeciwieństwie do wieżowców Nowego Jorku, mogą pochwalić się DUSZĄ. Główna oś fabularna zasadza się tu więc na konfrontacji centrum z peryferiami, a co za tym idzie na zderzeniu prymatu rozumu z sentymentalizmem serca.

ladybird3

I jest to szczytna idea, lecz jej wydźwięk wiele traci z powodu zastosowania niedostatecznych środków ekspozycyjnych. W filmie, w którym na pierwszy plan wysuwa się relacja jednostki z otoczeniem, to właśnie ono musi przybrać cechy żywego organizmu, przyjaciela lub wroga naszego bohatera, stanowiącego dla niego kontrast bądź lustrzane odbicie. Jednak prócz domu i samego pokoju Christiny otrzymujemy tu po prostu za mało Sacramento w formie, która mogłaby stanowić punkt zaczepienia dla tak żywotnego przywiązania postaci. Prócz kilku ujęć na wejściu i wyjściu oraz jednej krótkiej sekwencji gdzieś w środku, nie znajdujemy w zasadzie żadnego powodu, aby sądzić, iż nasza lejdi coś do tego miejsca czuje. Większość akcji rozgrywa się wewnątrz pomieszczeń, które nie posiadają szczególnych cech walorowych ani ilustrujących. Służą one jednak w czynieniu przez reżyserkę wielu pomniejszych, mocno osadzonych na odniesieniach do amerykańskiej kultury oraz obyczajowości, obserwacji. Gerwig podszywa prowadzoną narrację pokaźną dozą ironii i dystansu względem „amerykańskości”, traktując ją jako pewien niezależny od woli acz w gruncie rzeczy kochany i wiecznie żywy schemat organizacji lokalnego społeczeństwa. Dzięki temu też uzasadnia ona bunt samej Christiny jako bunt stricte młodzieńczy, przejściowy, a swoistej parafrazy doczekał się tutaj biblijny motyw syna… córki marnotrawnej.

MV5BMjQ5ODM5OGUtNzZmNi00MWVlLWFkOTctYzljYzYxY2QwYzU3XkEyXkFqcGdeQXVyNTAzMTY4MDA. V1

Ten znowuż znajduje swoje ujście szczególnie za pośrednictwem relacji bohaterki z matką. Obie prezentują niezwykle zdecydowane podejście do życia, obie posiadają niezwykle silne charaktery. Ich konfrontacje zatem zawsze obfitują w soczyste wymiany zdań, z których reżyserka wydobywa najznamienitsze pokłady emocji. W tym kontekście nie sposób nie wspomnieć o profesorsko skrojonej ekspozycji postaci, która w dużym stopniu opiera się o motywy widzialne, „gadżety” jakimi te postacie dysponują i w jaki sposób się z nimi obnoszą. Pod tym względem obecny rok nie przyniósł nam bodajże żadnej równie dobrej produkcji. Może Baby Driver, ale nie czepiajmy się…

Do Baby Drivera nie umywa się jednak również strukturalnie uzasadniona ścieżka dźwiękowa, ale grzechem byłoby stwierdzenie, iż Gerwig potratktowała ten aspekt z przymrużeniem oka. Fakt, tego stopnia zaawansowania co Edgar Wright reżyserka Lady Bird nie osiąga, lecz wcale nie przeszkadza jej to w snuciu swoich własnych muzycznych ilustracji. Tym bardziej, że w znacznym stopniu nie pochodzą one z montażowego offu, lecz z wnętrza kadru. To w oczywisty sposób wpływa zarówno na immersyjność świata przedstawionego, jak i na symbolikę sytuacji oraz zachowań bohaterki.

ladybird2

W wymiarze całkowitym mamy więc do czynienia z daniem smacznym i raczej słodkim, choć podszytym nutką goryczy. No i ponadto podanym na niezwykle uroczej zastawie stołowej. Greta Gerwig opatentowała całkiem interesujący przepis, który jednak zadziałał w tym przypadku wyłącznie z racji wykorzystania silnie nacechowanych emocjonalnie składników autobiografii. Tych natomiast może nie wystarczyć na kolejny posiłek. Niemniej Lady Bird do filmowej czołówki roku 2017 należeć będzie, nawet pomimo tego, że w tej takiej „młodzieżowej” tematyce wszelką konkurencje zgniecie The Florida Project

Ilustracja wprowadzenia: kadr z filmu Lady Bird

Redaktor

Najbardziej tajemniczy członek redakcji. Nikt nie wie, w jaki sposób dorwał status redaktora współprowadzącego dział publicystyki i prawej ręki rednacza. Ciągle poszukuje granic formy. Święta czwórca: Dziga Wiertow, Fritz Lang, Luis Bunuel i Stanley Kubrick.

Więcej informacji o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta