• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
Na pokuszenie moviesroom 1200x200

Zanim przejdę do tekstu analizującego sam film chciałbym się podzielić z Wami pewną refleksją. Wydaje mi się bowiem, że wchodzimy w inny, nowy wymiar rozrywki, który ma wpływ zarówno na telewizję, internet jak i kino. Zwykle przesiaduję po nocach nadrabiając filmowe i serialowe zaległości, których nie udało mi się zobaczyć w dzień i dzięki temu natrafiłem na informację o nocnej premierze The Cloverfiled Paradox, która jest trzecią częścią filmowej antologii, w którą zamieszany jest min. J.J.Abrams (Lost, Fringe, Star Trek, Star Wars). Film miał dosłownie zerową promocję przed premierą, a jedyna jego zajawka miała miejsce w trakcie bloku reklamowego podczas Super Bowl. Kiedy z dnia na dzień człowiek dowiaduje się, że może obejrzeć zupełnie nowy film ze znajomego uniwersum i to nie w kinie, a na Netflixie, to może poczuć się co najmniej zaskoczony. Jeśli takie niespodzianki będą się przydarzać coraz częściej to całkiem prawdopodobne, że w końcu dojdziemy do scenariusza, w którym platformy streamingowe przejmą władzę nad salami kinowymi. Taka na przykład Anihilacja Alexa Garlanda (Ex Machina) wejdzie do kin w Stanach czy Japonii, ale w większości krajów pojawi się od razu na Netflixie, co wyraźnie sygnalizuje przynajmniej małą rewolucję. A od małych rewolucji do dużych droga niedaleka, w końcu przez lata przeżywaliśmy zmiany nośników filmowej czy muzycznej rozrywki. 

Paradoks CloverfieldKadr z filmu Paradox Cloverfield

Filmowa niespodzianka jaką jest The Cloverfileld Paradox zmusiła mnie do przypomnienia sobie dwóch poprzednich części antologii, które wyszły odpowiednio w 2008 roku i 2016. Pierwszy film stylizowany był na tak zwane found footage, czyli taśmę znalezioną zwykle po bardzo tragicznych wydarzeniach. Film zyskał u nas koślawy polski tytuł Projekt: Monster i po latach w sumie stał się takim samym zacnym zabytkiem s-f jak Dystrykt 9Druga część antologii swoją konstrukcją przypominała klasyczny, klaustrofobiczny dreszczowiec, w którym zwroty akcji miały za zadanie widza jak najbardziej zmylić. Znakomitą rolą popisał się John Goodman, którego świetnie się ogląda w rolach nieprzyjemnych typów. Oczywiście tym, którzy Lane 10 nie oglądali nie chcę zdradzić w jakim stopniu część druga jest powiązana z pierwszą, ale zdecydowanie jest to zgrabnie przemyślana "doczepka" do jedynki. The Paradox sytuuje się w tym uniwersum jako prequel, geneza całego kosmicznego zamieszania utrzymana w gruncie rzeczy w podobnym klimacie co zeszłoroczne Life Obcy: Przymierze. I tak się zastanawiam czy jako autonomiczna produkcja film się broni, odpowiedź leży gdzieś po środku, bowiem w pewnym momencie znajomość oryginału wydaje się niezbędna by lepiej docenić fabułę Paradoksu. 

Zdecydowanie nie jest to film, na który można sobie nieobowiązkowo zerkać i niczego z niego nie stracić. Nie rozwałka jest tutaj najistotniejsza, przemoc też nie dominuje na ekranie, zdecydowanie fabuła oparta jest na relacjach między bohaterami, którzy zostali wysłani w kosmos by powstrzymać kryzys energetyczny, który od ładnych paru lat trawi naszą planetę. Skoro widmo wojny wisi w powietrzu nie pozostaje nic innego jak wysłać w przestrzeń kosmiczną Rosjanina, Niemca, Amerykanina, Brytyjkę, Brazylijczyka i Chinkę. Owszem, postacie są stereotypowe w zachowaniu czy wyglądzie, ale dzięki wartkiej akcji i humorystycznym akcentom idzie bez bólu przełknąć kilka łopatologicznych rozwiązań. Szczególnie, że dylemat głównej bohaterki granej przez Gugu Mbatha-Raw (grała w moim zdaniem najlepszym odcinku trzeciego sezonu Black Mirror San Junipero) jest całkiem zajmujący, a wydarzenia wynikające z tytułowego paradoksu całkiem intrygujące. Z drugiej strony film nie oferuje niczego rewolucyjnego dla gatunku s-f, ale fanów samej serii może usatysfakcjonować bowiem dość jasno tłumaczy skąd na naszej planecie nagle pojawiły się stwory niewiadomego pochodzenia. Jest skomplikowana terminologia, są zabawy z czasem i przestrzenią, jest kilka momentów, w których dobrze jest zbudowane napięcie, a całość swoją wyluzowaną grą fajnie koloryzuje Chris O'Dowd (Roy z The IT Crowd).

Kadr z filmu Paradoks CloverfieldKadr z filmu Paradoks Cloverfield

Oczywiście jest to dziełko z serii "nie wszyscy przeżyją do końca", tak więc jeśli lubicie filmy z rodzaju eliminacyjnych to będziecie się bawić całkiem dobrze. Jeśli lubicie serię Cloverfield będziecie się bawić jeszcze lepiej. Moją ulubioną częścią pozostaje niezmiennie Lane 10, ale jak na niezobowiązującą rozrywkę, która słusznie trafia na Netflix zamiast do kin to jestem w stanie nawet dać ocenę na granicy punktów siedemdziesięciu. Niczego mega odkrywczego w filmowym gatunku nie oferuje, ale też wstydu swojej serii nie przynosi i należycie pewne wątki wyjaśnia pozostawiając furtkę do kolejnej części, która musiałaby być jeszcze bardziej zakręcona i paradoksalna. Tak więc fanom serii polecam bardzo mocno. Całkiem przyjemna niespodzianka na początek lutego, nie obraziłbym się gdyby Netflix zafundował ich w najbliższym czasie dużo więcej.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Dominik Stankiewicz

Dominik "Stanley" Stankiewicz

O mnie:

Bloger i dziennikarz. Koncertuje więcej niż wypada. Lubi jeździć na konwenty. Recenzuje i pisze artykuły o popkulturze od ponad 5 lat. Założyciel bloga Zryta Bania Stanleya i fanpage Filmy, Które Ryją Banie Zbyt Mocno. Metaluch i irytujący "śmieszek".


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Ludzie w konwersacji:
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.
  • Ten komentarz jest nie opublikowany
    J.J. Abrams · 14 dni temu
    Film wyjaśnia wiele niedomówień związanych z oryginalnym Cloverfield z 2008? Wątek głównej bohaterki jest intrygujący i sprawia, że nie jest widzowi obojętna? Humorystyczne akcenty rozładowują napięcie? No chyba nie, Panie blogerze, szukający poklasku poza swoim przereklamowanym fanpejdżem. Jakie niedomówienia filmu z 2008 wyjaśnia tegoroczna produkcja? Wątek głównej, pożal się Boże bohaterki, jest chyba najgorszy w całym tym filmie. Twórcy nie mogli wybrać sobie gorszej protagonistki. Tanie granie na emocjach? Serio? Humorystyczne akcenty są tu totalnie niepotrzebne. Albo bawimy się w powagę sytuacji, albo sobie śmieszkujemy. Te trzy rzekome plusy bardziej nadają się na minusy tej produkcji. Jedynym plusem jest warstwa audiowizualna i fakt, że widz nie zmarnował ~30 zł na bilet do kina, tylko dostał tę produkcję w netflixowym pakiecie.
  • Ten komentarz jest nie opublikowany
    Srantologia · 5 dni temu
    SRANTOLOGII kurwa. Otwarcie słownika nie boli.
Ilość ocen w tym artykule to : 0
Typ w bazie danych :
Wartość odebrana :

OCENA RECENZENTA

70/100

  • film wyjaśnia wiele niedomówień związanych z oryginalnym Cloverfield z 2008
  • wątek głównej bohaterki jest intrygujący i sprawia, że nie jest widzowi obojętna
  • humorystyczne akcenty rozładowują napięcie
  • mało odkrywczy w kategorii filmów science-fiction
  • kilka pourywanych wątków i niewykorzystanych do końca postaci
  • kilka przewidywalnych "twistów" 


PRODUKCJĘ POLECA:

100%

UŻYTKOWNIKÓW


CZY POLECASZ TEN TYTUŁ?

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.