Czerwona Jaskółka – recenzja thrillera szpiegowskiego z Jennifer Lawrence

Co do zwiastuna Czerwonej Jaskółki miałem mieszane uczucia. Film szpiegowski osadzony w czasach zimnej wojny, Jennifer Lawrence jako rosyjski szpieg… Z jednej strony brzmi to jak pokłosie sukcesu Johna Wicka czy też Atomic Blonde, a z drugiej – razem z redaktorem Tomaszewskim śmialiśmy się, że jakby co nieco tutaj pozmieniać, to Disney nie musiałby się zbytnio starać z nakręceniem origin story Czarnej Wdowy. Skupmy się jednak na Czerwonej Jaskółce jako produkcie finalnym. Jennifer Lawrence i Francis Lawrence ponownie po Igrzyskach śmierci łączą swoje siły. Efekt jednak nie jest piorunujący.

Główną bohaterką produkcji jest Dominika Jegorowa, primabalerina rosyjskiego teatru Bolszoj, która w wyniku wypadku podczas występu doznała kontuzji, która dożywotnio wykluczyła ją z dalszego tanecznego performance’u. Niepewna sytuacja materialna oraz obowiązek opieki nad chorą matką zmusza Dominikę do skorzystania z propozycji wuja pełniącego ważną funkcję w rosyjskim wywiadzie. Zostaje tym samym wciągnięta w program szkoleniowy jaskółek, które przy pomocy swojego ciała mają za zadanie wydobywać ściśle tajne informacje od rosyjskich nieprzyjaciół. Celem bohaterki staje się Nate Nash z CIA, który może posiadać informacje dotyczące kreta wśród rosyjskich przełożonych.

Jennifer Lawrence and Sasha Frolova in Red Sparrow (2018)

Na papierze fabuła prezentuje się całkiem obiecująco, jednakże w praktyce nie jest już tak wspaniale. Zaczyna ona po niedługim czasie nużyć, nie tylko dlatego, że z minuty na minutę robi się coraz bardziej schematycznie, ale Czerwona Jaskółka jest po prostu niemiłosiernie rozwleczona. Sceny szkoleń, podczas których rekruci uczą się wykorzystywać swoich walorów fizycznych jako broni, a intymność postrzegać jako narzędzie służące do zaspokajania najróżniejszych perwersji celów wypadają jednak całkiem przyzwoicie. Potem mamy do czynienia ze smutną przewidywalnością i jazdą na kliszach. Scenarzyści zdecydowanie nie wysilili się, pisząc kolejne twisty fabularne, gdyż w jakikolwiek sposób nie są one w stanie zrobić takiego wrażenia, jakie powinny były zrobić. W tym wszystkim zabrakło też reżyserskiej odwagi, do jakiej skory byłby na przykład David Fincher, który raczej nie zawahałby się do zagrania na mocniejszych strunach, wywołując tym samym w widzach większe pokłady emocji niż praca Francisa Lawrence’a. Mamy do czynienia ze scenami, które mogą powodować szybsze bicie serca, jak scena tortur z wykorzystaniem narzędzia do skórowania, ale na te dwie godziny z hakiem jest ich zdecydowanie za mało.

Zapewne większość osób, które zdecydują się pójść na Czerwoną Jaskółkę, zrobią to z jednego prostego powodu – Jennifer Lawrence. Ja jej wielkim fanem nigdy nie byłem, choć jej rola w mother! Aronofsky’ego przypadła mi do gustu. Tutaj jest poprawnie, ale trudno, żeby mówić o jakichkolwiek fajerwerkach. Ulubieńcy urody Jennifer znajdą jednak tutaj coś dla ciebie, bowiem mamy do czynienia ze scenami, w których aktorka nie boi się eksponować nagich części swojego ciała. Oprócz niej na ekranie możemy zobaczyć także Joela Edgertona w roli agenta amerykańskiego wywiadu, fuzję w Vladimira Putina i Madsa Mikelsena w osobie Matthiasa Schoenaertsa, wcielającego się w podstępnego wuja Dominiki z SWR, Charlotte Rampling jako bezlitosną nauczycielkę technik seksualnych, czy też Jeremy’ego Ironsa grającego rosyjskiego generała. Z taką obsadą można było liczyć na coś więcej i ciężko nie mówić tutaj o zmarnowanym ich potencjale, a ich zrusyfikowany angielski momentami boli bardziej niż ten z Systemu z Tomem Hardym i Garym Oldmanem. Mająca w filmie swój epizod Mary-Louise Parker wypadła tutaj chyba najlepiej.

To, co nie dało mi spokoju podczas seansu, to umiejscowienie akcji w ramach czasowych. Z jednej strony mamy do czynienia z wystrojem mieszkań czy też budynkami żywcem wyjętymi z zimnowojennej epoki. Z drugiej strony, nowoczesne komputery tudzież telefony komórkowe naszym bohaterom nie są obce. Trudno jednak potem się nie zaśmiać, kiedy przykładowo bohaterka ma za zadanie podmienić nieużywane już dzisiaj dyskietki o pojemności megabajta mieszczące w sobie cenne informacje. Takie sceny potrafią razić w oczy, a w tym filmie znajdzie się ich kilka.

Czerwona Jaskółka mogła być całkiem interesującym thrillerem szpiegowskim. W zestawieniu ze Szpiegiem czy też wspomnianym wcześniej Atomic Blonde wypada niestety mizernie pod wieloma względami. Twórcom zdecydowanie zabrakło odwagi w paru scenach, żeby był to seans godny zapamiętania. Biorąc pod uwagę, że razem z Czerwoną Jaskółką do sal kinowych trafiły także Lady Bird oraz Jestem najlepsza. Ja, Tonya, wydają się one znacznie lepszym wyborem niż omawiany przeze mnie film z Jennifer Lawrence.

Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe

Redaktor

W kinie szuka pozycji, która przebije Pulp Fiction, w telewizji - Breaking Bad oraz Rodzinę Soprano, w świecie gier - serie Bioshock oraz God of War.
Kontakt: [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?

Dbamy o Państwa prywatność.

Państwa dane są u nas bezpieczne, a szczegółowe informacje w zakresie bezpieczeństwa danych osobowych w Movies Room mogą Państwo w każdej chwili uzyskać na stronie Dane Osobowe.

Administratorem danych jest Movies Room Tomasz Rewers z siedzibą w Tarnowskich Górach, ul. Radosna 23, 42-600. Państwa dane będą przetwarzane w zarejestrowania Państwa w portalu (art. 6 ust. 1 lit b) RODO), prowadzenia badań statystycznych w celu usprawnienia działania portalu (art. 6 ust. 1 lit f) RODO) a także kontaktu na życzenie osoby, w tym wysyłania treści informacyjnych oraz o charakterze handlowym, wyłącznie za Państwa zgodą (art. 6 ust. 1 lit a) RODO).

Dane osobowe będą przetwarzane do usunięcia przez Państwa konta na naszym portalu. Odbiorcą Państwa danych będą pracownicy administratora odpowiedzialni za kontakt oraz podmioty zewnętrzne świadczące dla nas usługi takie jak outsourcing usług księgowych oraz IT. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do udzielenia informacji. Przysługuje Państwu prawo dostępu do swoich danych i do ich sprostowania, ograniczenia przetwarzania danych osobowych lub do ich usunięcia oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych. W przypadku naruszenia zasad przetwarzania danych, Wykonawcy przysługuje prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Zrozumiałem/-am