Advertisement

Dziewczyna we mgle – recenzja filmowego debiutu włoskiego mistrza kryminałów

Czemu ludzie popełniają zbrodnie? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Donato Carrisi — autor powieści Dziewczyna we mgle, a jednocześnie reżyser jej filmowej adaptacji. Taki zabieg z pewnością usatysfakcjonuje fanów pisarza i jego twórczości. W końcu, gdy za przeniesienie książki na ekrany odpowiada jej twórca, możemy być spokojni, że nie przeoczy niczego ważnego. Z drugiej jednak strony Carrisi to amator, jeśli chodzi o opowiadanie obrazem. Pozostaje więc pytanie: czy włoski pisarz podołał zadaniu?

Niestety nie ma tutaj prostej odpowiedzi. Carrisi wie jaką historię chce nam opowiedzieć. Nie znajdziemy tu żadnych niekonsekwencji. Wszystkie elementy, choć początkowo mogą się wydawać nam bez sensu, składają się na spójną całość. Niestety pisarz zapomniał o jednej ważnej kwestii: książkowe rozwiązania nie zawsze sprawdzają się w filmie. Jego ubogi warsztat reżyserski momentami widać, co psuje nam trochę odbiór całości. Dziewczyna… zaczyna się klimatycznie, choć niespecjalnie oryginalnie. Takie wrażenie będziemy mieć zresztą przez cały seans. Co rusz napotykamy na znane nam schematy i klisze.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: 1. sezon Seven Seconds

Akcja filmu toczy się w fikcyjnym miasteczku Avechot, które leży we włoskich Alpach, lecz stylistyką bardziej przypomina skandynawskie mieściny. Miejscowość była niegdyś popularnym kurortem, lecz z niewiadomych przyczyn turyści przestali przyjeżdżać. Dzisiaj stanowi cień swojej dawnej chwały, gdzie mieszkańcy uciekają od żmudnej codzienności w religię. Wystarczy rzut oka na bohaterów paradujących z wielkimi krzyżami na szyjach, by w głowie pojawiły się skojarzenia z członkami sekty z Dziecka Rosemary. Wszystko tutaj budzi nasz niepokój, karząc sądzić, że społeczność ta skrywa jakieś mroczne tajemnice, a zniknięcie 16-letniej Anny Lou nie jest przypadkowe. Sama zaginiona nie jest też zwykła. Wzorowa i pobożna uczennica, z zamiłowaniem do kotów i plecenia biżuterii z koralików, zdaje się już antycznym okazem w dzisiejszej społeczności. Jej nagłe zaginięcie wywołuje popłoch w całej okolicy i doprowadza do ściągnięcia sławnego inspektora Vogela (Toni Servillo).

https://www.youtube.com/watch?v=5wp8Ve2jrdM

Niewinna dziewczyna ginie bez śladu, a genialny inspektor próbuje ją odnaleźć – to historia zbyt dobrze nam znana. Zanim jednak zaczniemy się martwić, że film na dobre ugrzęźnie w popularnych schematach, Carrisi serwuje nam niespodziankę. Bardziej niż na samym rozwiązaniu zagadki skupia się na bohaterach. Na początku obiektem zainteresowania reżysera staje się inspektor Vogel i jego nietypowe metody prowadzenia śledztwa. Vogel steruje mediami, wykorzystując ich siłę do własnych korzyści. Gdzieś w połowie filmu widz zaczyna wątpić, czy pobudki detektywa są czyste, czy chodzi mu tylko o swoją karierę. Toni Servillo pokazuje nam swoją interpretację człowieka krnąbrnego, przekonanego o własnej wyższości. Aktor zdołał wydobyć ze swojej postaci wiele charyzmy, ale też pokazał ludzką kruchości i emocjonalność. Ogromnym atutem jest tutaj zaprezentowanie destrukcyjnego wpływu mediów. Pomimo że są to rzeczy dobrze nam znane, Carrisi ukazuje nam to wszystko w nowym świetle, pokazując dwie strony medalu: jak wykorzystać media oraz jak to jest być przez nie wykorzystanym. I tutaj właśnie przechodzimy do drugiego bohatera: profesora Lorisa Martini (w tej roli świetny Alessio Boni) jako człowieka, który uległ manipulacją mediów.

Zobacz również: Nie jestem czarownicą – recenzja filmu z pogranicza faktu i mrocznej baśni

Niektórych widzów może drażnić fakt, że w połowie zmienia się sposób narracji i zamiast z perspektywy detektywa, poznajemy historię z punktu widzenia profesora Martini. Może nie był to zbyt trafiony pomysł, gdyż przez to spadło napięcie, a film został ostro podzielony na dwie części. Niemniej jednak był to zabieg potrzebny i ciekawy. Początkowo wiemy dokładnie, kto stoi po tej dobrej stronie, podczas gdy później te granice się zacierają, a dobrzy okazują się wrogami. W końcu wszystko zależy, od jakiej strony na to spojrzymy. Nie możemy przy tym zapominać też o trzecim bohaterze (mniej oczywistym, a równie ważnym) – psychiatrze Augusto Floresie (Jean Reno), który towarzyszy nam od pierwszych minut filmu. Można powiedzieć, że jest on elementem łączącym wszystkie części składowe produkcji w spójną całość.

https://www.youtube.com/watch?v=LbLLrR-D5PQ

Pomimo że film trwa ponad dwie godziny, nie musimy się martwić, że seans będzie się nam dłużył. Wprawdzie są momenty, gdzie akcja spada i mamy wrażenie, jakby nic nie posuwało się do przodu, musimy jednak pamiętać, że wszystko ma swoje znaczenie. Wprawdzie kilka scen moglibyśmy spokojnie pominąć, jednak nadają one specyficznego klimatu produkcji. Wszystko tutaj z resztą ma swój cel, nawet jeśli początkowo go nie widzimy. Ekscentryzm inspektora, który wszelkimi sposobami stara się zwrócić na siebie uwagę, kontrastuje ze spokojem i pokorą Martiniego. Kto tutaj jest prawdziwym winowajcą, nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Zobacz również: TOP 20 – Najlepsze seriale kryminalne w historii!

Carrisi do końca bawi się z widzami, choć nie zawsze dobrze mu to wychodzi. Sztampowe rozwiązania narracyjne możemy wybaczyć, gdyż historia sama w sobie nie jest konwencjonalna. Niestety świetne aktorstwo i ładne ujęcia nie przykrywają wszystkich braków. Po seansie wciąż pozostają pewne niejasności i pytania. O ile zawsze chwalę dzieła, które wywołują długie godziny rozmyślania, o tyle tutaj wynikają one z pewnych fabularnych braków i niedopowiedzeń. Tego już nie da się tak łatwo wybaczyć. Jednak jak na debiut reżyserski, to i tak Pan Carrisi całkiem nieźle sobie poradził. Byle tak dalej…

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Stały współpracownik

Studentka dziennikarstwa. Miłośniczka kina. Zafascynowana Azją, a w szczególności koreańską kinematografią. Fanka Sherlocka. W wolnych chwilach ogląda seriale, podróżuje lub rozczytuje się w romansidłach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?