Niewygodna prawda – recenzja

Filmy o dziennikarskich śledztwach przechodzą ostatnio chyba renesans. Wpierw był świetny Spotlight Toma McCarthy’ego, słusznie nagrodzony Oscarem za Najlepszy Film, teraz do kin wchodzi Niewygodna prawda będąca reżyserskim debiutem Jamesa Vanderbilta. Gdyby tylko jego dzieło chociaż zbliżyło się do poziomu Spotlight
 
Film oczywiście też jest oparty na faktach. W 2004 roku w Stanach Zjednoczonych prezydent George W. Bush walczył o drugą kadencję. Duet pracowników stacji CBS, Mary Mapes i Dan Rather, wraz z pomocnikami zaczęło badać wojskową przeszłość Busha i szybko doszło do wniosku, że w rzeczywistości wyglądała ona inaczej niż w oficjalnej wersji. Szybkie wypuszczenie materiału doprowadziło do kontrofensywy zwolenników prezydenta, którzy znajdywali kolejne luki w dowodach dziennikarzy.
 
 
Zobacz również: Kim jest Leonardo DiCaprio? Infiltracja #54
 
I w zasadzie w tym jest największy problem Niewygodnej prawdy, bo sam punkt wyjściowy, chociaż twórcy bardzo starają się odwrócić od tego uwagę, sprawia, że film ten nie mógł się udać. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że Mary Mapes i jej drużyna popełnili błędy, wykorzystali materiały, co do których nie mieli 100% pewności, że są prawdziwe, a potem dziwili się, że są za to atakowani. Oczywiście mieli rację, pobyt Busha w wojsku (a raczej Gwardii Narodowej) rzeczywiście był przekrętem, który umożliwił mu uniknięcie Wietnamu. Tyle, że trzeba było umieć to rzetelnie udowodnić. Niewygodna prawda nie wspomina o wielu rzeczach. Jak chociażby o tym, że sprawą tą zajmowało się wiele innych mediów, zaś największy sukces, który opierał się wyłącznie na sprawdzonych informacjach, odniósł Boston Globe. Przy tym śledztwie pracowali nawet Mike Rezendes i Sacha Pfeiffer, których znamy ze Spotlight. Nie mówi się tu też o tym, że porażka CBS sprawiła, że od tej pory za każdym razem gdy ktoś zarzucał Bushowi kłamstwa, otoczenie prezydenta odwoływało się do historii Mapes i Rathera. Był to więc swoisty prezent dla ówczesnego przywódcy USA, dzięki któremu mógł zbywać wszystkie pytania i wątpliwości.
 
Vanderbilt przemilczał wiele kwestii związanych z kontekstem sprawy, nie udało mu się jednak całkowicie odwrócić uwagi od tego, że to Mapes i Rather zawalili. Owszem, konkluzja, że prawda coraz rzadziej kogokolwiek interesuje, bo zanim się do niej dojdzie, każda kwestia zostanie zakrzyczana i przekręcona w taki sposób, że nikt nie będzie pamiętał o meritum jest nie tylko ciekawy, ale i prawdziwy. Tylko, co z tego? Niewygodna prawda mogła być bardzo dobrym filmem o dziennikarskiej odpowiedzialności. Ale nie jest. Zamiast tego widz dostaje mnóstwo patosu i nieznośnego dydaktyzmu, kiedy o wartościach swojego zawodu perorują ludzie, którzy popełnili oczywiste błędy. Trudno jest też zaangażować się emocjonalnie w przedstawione wydarzenia, przynajmniej ja nie miałem ochoty z nikim tu trzymać sztamy i nikogo nie było mi żal. Nie pomaga też aktorstwo. O ile Cate Blanchett stara się jak może, by stworzyć bohaterkę z krwi i kości, o tyle reszta obsady wyraźnie od niej odstaje. Albo dlatego, że są to postacie posągowe, jak Dan Rather nijako grany przez Roberta Redforda, albo dlatego, że postacie nie mają wiele do roboty i głównie błąkają się po ekranie. Najlepiej widać to po zupełnie zmarnowanej Elisabeth Moss, która ma ledwie kilka dialogów na krzyż.
 
 
Zobacz również: Humans – szczegóły 2. sezonu!
 
Niewygodną prawdę ogląda się, mimo wszystko, nieźle, trudno jednak pozbyć się wrażenia, że film ten mógł być znacznie ciekawszy. Niełatwo jest też przetrawić to, że twórcy wyraźnie uważają widzów za idiotów, przez co duża część dialogów dokładnie wyjaśnia, co się dzieje. Produkcję w reżyserii Vanderbilta zobaczyć można, ale po to, by mieć punkt wyjścia do dalszej lektury na temat przedstawionej tam sprawy. Potem można o tym filmie spokojnie zapomnieć.
 
Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe
 

Przede wszystkim redaktor serwisu warszawa.ngo.pl. Do tego dziennikarz piszący o filmach i serialach dla wielu portali internetowych. Wszystkie recenzje można znaleźć na fanpage'u Cisza na planie. W ten sposób można się też ze mną skontaktować ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?