Julieta – przedpremierowa recenzja filmu Almodovara z #Cannes2016

Kobiety w centrum świata stworzonego przez Pedro Almodóvara zawsze wyglądały wspaniale, a ich historie były przejmujące i unikalne. Hiszpański reżyser buduje swój najnowszy film wokół życia tytułowej Juliety. Niczym w rasowym melodramacie albo telenoweli, nie zabraknie kilku nie rozwikłanych do samego końca tajemnic, dramatycznych wydarzeń, okraszonych melancholijną muzyką, sfotografowanych we wspaniałych kolorach.

Adriana Ugarte w filmie julieta

Madryt, czasy współczesne – Julieta (Emma Suárez) decyduje się wyprowadzić ze swoim partnerem do Portugalii, zostawiając przeszłość za sobą. Podczas pakowania rzeczy odnajduje niebieską kopertę z podartym zdjęciem. Spotkanie dawnej przyjaciółki jej nieobecnej córki wywoła ciąg wspomnień i zdarzeń. Najpierw kobieta zrezygnuje z wyjazdu, przeniesie się do mieszkania bezpośrednio sąsiadującego z jej dawnym lokum, potem zacznie pisać list, adresowany do córki. Z retrospekcji dowiemy się, jak poznała jej ojca i swojego pierwszego męża Xoana (Daniel Grao). Sunący nocą pociąg, przypadkowe spotkanie, dramatyczne zdarzenie oraz nieokiełznana przyroda za oknem – Julieta (Adriana Ugarte) jest uwiedziona. W namiętnej scenie seksu, w której ciała kochanków odbijają się w szybie, a delikatna, tęskna muzyka Alberto Iglesiasa snuje się w tle wiemy, że wyobraźnia plastyczna twórcy nie ma granic.

Inma Cuesta i Adriana Ugarte w filmie julieta

Zobacz również: Nasza najmłodsza siostra – recenzja filmu 

Jakże znamienite jest w tym kontekście pierwsze ujęcie filmu: czerwona, pofałdowana sukienka, pod którą pulsuje kobieca pierś. Materiał w jednym z dwóch głównych kolorów, które dominują kadry tego półtoragodzinnego obrazu, jest niczym kurtyna teatralna, delikatnie muskana podmuchami wiatru, za którą czeka pełen emocji spektakl. Albo ujęcie biegnącego za oknem jelenia: spowolnione, niemalże surretalistyczne. Czy też moment, w którym jedna aktorka zstępuje kolejną – Julieta wyciera mokre włosy jako Adriana Ugarte, by zdjąć go jako Emma Suárez. Niebieski to drugi ważny kolor – w języku greckim jedno ze znaczeń słowa morze (pontos) to przygoda. Nie zdziwimy się zatem, kiedy Xoan powie, że mieszka w domku na wybrzeżu, bohaterka ruszy za nim w świat, niczym Odyseusz ze swoją załogą.

Emma Suárez w filmie julieta

Zobacz również: Dzień matki – recenzja filmu z Julią Roberts i Jennifer Aniston

Miłość, namiętność i oczywiście zdrada rządzą światem Almodóvara. Ale jest to jednocześnie świat smutny i pełen poczucia winy, bo miłość jest usłana cierniami. Zdrada męża jest niewybaczalna, choć z perspektywy czasu pewne słowa wydają się zbyt surowe. Miłość do córki nigdy nie była priorytetem, co Julieta uzmysławia sobie dopiero po latach. Płynące z opowieści wnioski nie wywołują może łez płynących po policzkach, ale na pewno zostawiają nas ze ściśniętym gardłem.

Adriana Ugarte i Rossy de Palma w filmie julieta

Nie da się ukryć, że gdzieś przy całym mistrzostwie realizatorskim, najnowszy film Almodóvara pozostawia pewien niedosyt. Nie wina to aktorek, które sprawdzają się znakomicie. Równie barwny jest drugi plan, z ulubienicą reżysera Rossy de Palmy w roli szorstkiej guwernantki, kochankiem Lorenzo, którego gra znany Porozmawiaj z nią Darío Grandinetti, czy ojcem (Joaquin Notario), który po wielu latach choroby swojej żony zdecydował się poślubić młodszą kobietę. Jednak pospiesznie opowiadana historia zdaje się nie mieć wyraźnego centrum, za co można częściowo winić podstawę filmu. Oparty na luźno połączonych opowiadania laureatki Nobla Alice Munro scenariusz jest chyba największą wadą Juliety. Drugim są emocje, którymi czasem ociekały wręcz filmy Hiszpana. W tym przypadku zdecydował się on odrobinę przykręcić kurek i nie jest już tak poruszająco, jak w jego najlepszych produkcjach. Być może po przedobrzonych Przelotnych kochankach Almodóvar chciał uniknąć popadania w skrajności i przesadę. Szkoda, bo odrobina autorskiej pasji reżysera mogłaby wznieść ten film jeszcze wyżej.

https://youtu.be/ATcsHdyFVTE

Redaktor

Dziennikarz filmowy i kulturalny, miłośnik kina i festiwali filmowych, obecnie mieszka w Londynie. Autor bloga "Film jak sen".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?