Film z niespodzianką – recenzja Daru

Każdy, kto skończył przynajmniej gimnazjum, wie, że przypadkowe spotkania po latach z dawnymi znajomymi z klasy są dosyć dziwne. Jeszcze dziwniejsze jest nachalne wtrącanie się w życie po takim niespodziewanym natknięciu się i zwyczajowej wymianie kurtuazji. Joel Edgerton, aktor debiutujący Darem w pełnym metrażu jako reżyser, wie, jak wykorzystać powyższy koncept, by utrzymać widza w napięciu do samego końca i nie popaść w łatwe schematy.

Simona (J. Bateman) i Robyn (R. Hall) poznajemy, gdy przenoszą się na przedmieścia. W sklepie przypadkiem spotykają Gordo (J. Edgerton), kolegę Simona z liceum. Gordo wydaje się być pozytywnym dziwakiem. Może i wprasza się do domu bez zapowiedzi, ale przy okazji przyśle prezenty i pomoże naprawić telewizor. Jednak Simon zachowuje wobec Gordo dość chłodny i protekcjonalny stosunek. Okazuje się, że w przeszłości ich znajomość nie należała do najprzyjemniejszych. Robyn próbuje więc odkryć, co takiego wydarzyło się w czasach szkolnych.

Dar rozkręca się dosyć długo, lecz finałowe rozwiązania rekompensują czas oczekiwania. Początkowo myślimy, że to kolejny przewidywalny film, który po spokojnym początku zamieni się thriller-horror o napastowaniu rodzinki przez psychopatę. Nastawiają nas na taki obieg spraw fabularne i formalne zabiegi. Reżyser miesza tu sceny i ujęcia z różnych gatunków – thrillera, horroru, ale i dramatu społecznego. Jednak wraz z biegiem filmu to tych ostatnich jest najwięcej, a kwestia ofiara-dręczyciel nie jest oczywista. Główną siłą Daru są skrzętnie ukrywane tajemnice i twisty, z których ten najważniejszy nie zostaje wyjaśniony nawet po seansie.

W zaskakiwaniu widza pomagają również aktorzy, którzy są obsadzeni wbrew dotychczasowego emploi. Joel Edgerton, kojarzący się z rolami twardych gości, i Jason Bateman, znany z ról miłych facetów, pokazują swoje nowe oblicze. Pochwały należą się również Rebecce Hall, która może nie musiała zmierzyć się ze swoim ekranowym wizerunkiem, ale udanie wypadła w roli wrażliwej małżonki z delikatnymi problemami natury psychicznej.

Dar to udane połączenie dramatu i thrillera. Nie idzie w łatwym kierunku, dzięki czemu w odpowiednim momencie potrafi zaskoczyć widza. I udowadnia, że amerykańskie przedmieścia potrafią skrywać tajemnice równie dobrze co austriackie piwnice.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Dziennikarz

Kinonarkoman. Fan J. Chastain, M. Wasikowskiej i kina azjatyckiego (w szczególności południowokoreańskiego). W wolnych chwilach ogląda piłkę nożną i udaje, że prowadzi bloga. Kontakt: [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?