Recenzja filmu „Las samobójców” z gwiazdą „Gry o tron”!

Rok rozpoczyna się przyzwoitym uderzeniem ze strony horrorów. Do kin wchodzi właśnie najnowszy film grozy w reżyserii debiutanta ze sporym potencjałem. W swoim pierwszym pełnometrażowym dziele Jason Zada zabiera widzów w autentyczne miejsce: do owianego złą sławą lasu samobójców u podnóża japońskiej góry Fuji.

1_b9e5491c81

Aokigahara to gęsta, nieprzenikniona leśna połać, która z niewiadomych przyczyn przyciąga rocznie setki osób. Nie szukają oni jednak wypoczynku na łonie natury, tylko ukrócenia dręczących ich cierpień. To właśnie w tym lesie zostawiają oni swoje namioty i rzeczy osobiste, po czym odbierają sobie życie. To (nie)wdzięczny, a jednak rzadko poruszany w horrorach temat. Jeśli nawet ktoś zdecyduje się go podjąć, często kręci słaby film, nie ruszając się nawet poza granicę USA czy Kanady (patrz „Grave Halloween” z 2013 roku). Twórcy „Lasu samobójców” część zdjęć nakręcili w Japonii, co niewątpliwie nadaje produkcji dodatkowego smaczku.

Sam zarys fabuły nie jest specjalnie skomplikowany. Ot, młoda kobieta wyrusza do Kraju Kwitnącej Wiśni w poszukiwaniu swojej zaginionej w tajemniczym lesie bliźniaczki. Chociaż lokalni mieszkańcy pozostają sceptyczni, znając morderczą moc Aokigahary, Sara wciąż wierzy, że jej siostra żyje. Na miejscu poznaje przystojnego Aidena i razem z przewodnikiem ruszają w ciemny las. Jak możecie się domyślić, nie będzie to miła wyprawa.

forest-trailer-natalie-dormer

Rolę Sary, ale także jej siostry bliźniaczki, odegrała tutaj znana m.in. z seriali „Dynastia Tudorów” czy „Gra o tron” Natalie Dormer. Aktorka o niejednoznacznej urodzie ma w sobie coś uwodzicielskiego i tajemniczego, co sprawiło, że świetnie do tej roli się nadaje. Chociaż pierwsze minuty mnie nie przekonały, z czasem Dormer rozwinęła skrzydła, szczególnie w gwałtowniejszych scenach, gdzie kradła każdą minutę seansu. Drugi plan nie robi już takiego wrażenia, ale trzeba też przyznać, że dla nikogo nie zbudowano tu naprawdę dużej roli.

maxresdefault

Kiedy „Las samobójców” straszy, robi to bardzo klasycznie. Widzowie uodpornieni na jump scares będą mogli nieco obniżyć ocenę, jednak rzemieślniczo wykonane strachy wciąż działają skutecznie. Co więcej, gdyby wyciąć z filmu elementy grozy, wciąż pozostałby całkiem przyzwoitym thrillerem o paranoi i panice. Scenariusz przynajmniej stara się pozytywnie zaskakiwać, nawet niewielkimi zwrotami akcji. Dodajcie do tego mroczną tajemnicę z przeszłości, przyzwoitą reżyserię i mroczny nastrój i macie niezłą propozycję na spędzenie w kinie piątkowego wieczoru.

Z uwagę będę śledził karierę reżysera, którzy może nieprędko dostanie się do pierwszej ligi, ale z czasem powinien wytworzyć swój własny, charakterystyczny styl. W dobie produkowanych taśmowo, kiepskich filmów grozy, „The Forest” posiada znaczek jakości. Chociaż nie wyróżnia się niczym szczególnym, wszystkie elementy są tutaj na swoim miejscu. Nie powoduje opadu szczęki, ale też nie nudzi ani nie żenuje. A to już coś.

https://www.youtube.com/watch?v=RBc5YcuOThY

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?