Minionki – recenzja animacji o postaciach, które skradły wasze serca

Banana! 

To był rok 2010, kiedy serca tych najmłodszych, jaki i tych starszych fanów kina, podbiła gromadka małych, żółtych, wyglądających jak cukierki Tic Tac potworków. Były one co prawda tylko tłem dla innych bohaterów, jednak nie powstrzymało to ich przed zdobyciem ludzkich serc. Wtedy to, wraz z najsławniejszym arcyłotrem galaktyki – Gru – ukradły księżyc w animacji Jak ukraść księżyc. Na fali sukcesu twórcy postanowili powrócić do znanych i kochanych postaci w 2013 roku. Tym razem Minionki rozrabiały na całego i odgrywały znacznie istotniejszą rolę niż w części pierwszej. Głupotą ludzką byłoby więc odstawienie naszych małych żółtych przyjaciół w kąt. Tak też pomyśleli włodarze Universal Pictures, czego efektem jest wchodzący właśnie do kin film Minionki.

min

Jak sam tytuł filmu wskazuje, główną rolę odgrywają w nim Minionki, a konkretnie Kevin, Stuart i Bob. Okazuje się bowiem, iż Minionki pojawiły się na Ziemi tysiące, jak nie miliony lat przed ludźmi. I zawsze ich największym pragnieniem było służyć największym łotrom, jacy stąpają po naszej planecie. Niestety, pech chciał, że grupka rozbrykanych stworków zawsze, ale to zawsze miała problem z utrzymaniem takiego łotra przy sobie. Tak było z wielkim Tyranozaurem, Hrabią Draculą, Napoleonem Bonaparte i wieloma innymi. Prędzej czy później Minionki zawsze zostawały bez swojego pana.

Problem ten postanowiło rozwiązać trzech wybrańców. Kevin, Stuart i Bob wyruszają więc w świat, w poszukiwaniu arcyłotra idealnego, któremu mogliby służyć przez lata. Takim sposobem trafiają do Wielkiej Brytanii, gdzie podczas Targów Zła otrzymują ofertę pracy od Scarlett Oharacz – królowej zbrodni. Jednakże jak to w życiu bywa, nie wszystko idzie po myśli małych żółtych Tic Taców.

min2 

Grzechem byłoby zdradzanie Wam, jakie przygody czekają na Minionki i w jakie tarapaty wpadną po drodze. Mogę Wam jednak obiecać, że nie raz, nie dwa sala kinowa wybuchała gromkim śmiechem. Jest to zasługa naprawdę przyjemnego i nienachalnego humoru, który na pewno spodoba się tym najmłodszym. Również starsi widzowie znajdą coś dla siebie, a każde sprawne oko wyłapie podczas filmu kilka naprawdę fantastycznych smaczków – czy to z popkultury, czy po prostu z historii ludzkości. Minionki nie mówią ludzkim głosem, a ich język to swoisty misz-masz angielskiego, hiszpańskiego i Bóg wie jeszcze jakiego. Wynika z tego kilka naprawdę przezabawnych sytuacji, ale to już warto sprawdzić samemu.

Muszę Was jednak zmartwić. Pomimo naprawdę udanego humoru, film cierpi na brak równego poziomu. Początek to klasa sama w sobie, jednak im dalej, tym poziom nieco spada. Dopiero końcówka filmu okazuje się być strzałem w dziesiątkę i puszczeniem oka w stronę fanów pierwszych dwóch części. Ciężko cały film oprzeć na śmiesznym gadaniu Minionków, a postać Scarlett Oharacz wcale im w tym nie pomaga. Mam wrażenie, że Minionki najlepiej sprawdzają się w pojedynczych, krótkich scenach, najlepiej bez udziału innych postaci. W połączeniu z nimi potrafią najzwyczajniej w świecie znużyć widza powtarzalnością gagów.

 min3

W ogólnym rozrachunku Minionki to film dobry. Rzekłbym, że to bardzo dobre dopełnienie trylogii i nie potrzeba dopowiadać już żadnej historii o żółtych potworkach. Jest to produkcja, na którą każdy rodzic powinien zabrać swoje małe pociechy i dać im te półtorej godziny radości. Zaręczam Wam, że będą się na filmie bawić naprawdę przednio. Bierzcie rodziny i pędźcie do kin.

Za seans dziękujemy: 

Redaktor

Miłośnik kina, gier wideo i komiksów. Online 24/7. Redaktor prowadzący działów: Recenzje premier, Powrót do przeszłości.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?