Advertisement
Advertisement

Baranek Shaun Film. Farmageddon – recenzja kosmicznych przygód niesfornego baranka!

Toy Story 4? Kraina Lodu 2? Jak wytresować smoka 3? Nie, to właśnie na nowe przygody Baranka Shaun wyciągną was wasze dzieci czy młodsze rodzeństwo. I wiecie co, nie opierajcie się za bardzo, bo Farmageddon to całkiem fajna bajka.

Baranek Shaun to już kultowa animacja, która wychowuje najmłodszych od kilkunastu lat. Dlatego też fani niesfornej owieczki to nie tylko najmłodsi, ale również ci trochę starsi. Postać baranka Shaun powstała jeszcze w latach 90., gdy pojawiła się w jednej z animacji Wallace i Gromit. Później zyskała własny serial, który bawił dzieciaki przez długi czas i nadal ma duże grono fanów. W między czasie powstał pierwszy film pełnometrażowy, a ten przyjęto bardzo ciepło. Zaledwie cztery lata później dostajemy kolejny film kinowy zatytułowany Baranek Shaun Film. Farmageddon.

Muszę przyznać, że nie jestem jedną z osób wychowanych na Baranku Shaun, po prostu swoją uwagę skierowałem na inne tytuły. Nie żeby nie obiło mi się o uszy, jednak fanem nie byłem, a może zwyczajnie byłem już wtedy za stary. Z czasem jednak, gdy zauroczyłem się animacjami poklatkowymi od studia Laika, gdzie bardzo cenię stylistykę oraz ogrom pracy wkładany w produkcję, tak inaczej zacząłem patrzeć na Baranka. Bo to naprawdę oryginalna animacja, która wybija się na tle tanich i kiczowatych bajeczek dla dzieci. Widać tu pasję twórców, a sama produkcja wręcz bije pozytywną energią i ciepłem. Dlatego też z wielką chęcią podszedłem do drugiego filmu pełnometrażowego.

Zobacz również: Terminator: Mroczne przeznaczenie – recenzja 6 części kultowej serii!

Pod względem historii w Baranku Shaun Film. Farmageddon twórcy puścili wodze fantazji i jest bardzo nietypowo jak na ten tytuł. Na farmie baranka Shaun pojawia się tajemniczy przybysz z kosmosu. Mimo lat świetlnych dzielących ich domy, szybko odnajdują wspólny język. Razem biorą się za to, w czym Shaun jest najlepszy – za psoty. Jednak Lu-La – bo tak nazywa się przybysz z kosmosu – zaczyna tęsknić za domem, więc dobry kumpel Shaun kombinuje, jak pomóc jej wrócić do domu. Dziej się tu dość sporo, zważywszy, że przeważnie miejsce akcji ogranicza się dość spokojnej farmy na odludziu. Dodatkowo dochodzi jeszcze starcie z zaciekłą poszukiwaczką obcych. No i ci jej towarzysze w żółtych skafandrach – ci to dopiero są nierozgarnięci.

Fot. Kadr z filmu Baranek Shaun Film. Farmageddon

Humor w animacjach z barankiem Shaun to coś, czego zdecydowanie nie mogło zabraknąć. I w filmie jest się z czego pośmiać. Dziwne pomysły baranka oraz ciągle obrywający za to pies, to się po prostu nie nudzi. Ale najlepiej wypadają oczywiście bohaterzy drugiego planu, czyli owce. Tutaj pomysłów twórców nie ma końca i ciągle wypatrywałem, co też tam ciekawego puszyści i beczący kompanii Shaun wyprawiają. Jakby tego było mało, to dostaliśmy podobne postacie po drugiej stronie konfliktu, czyli panów w żółtych skafandrach. Ci kradną każdą scenę. Fajny pomysł na ich dodanie – to trochę takie minionki, tylko jeszcze się nie przejadły. Humor w filmie nie jest jednak równomiernie rozłożony, bo zdarzają się dłuższe przestoje, gdzie bywa trochę nudno. Potwierdza to tylko, że krótsza forma wypada lepiej w tego typu produkcjach.

Zobacz również: Czarownica 2 – recenzja kontynuacji aktorskiej Śpiącej Królewny!

A teraz dam powód, dlaczego warto iść na film, nawet jeśli nie trafia do was forma i humor. Baranek Shaun Film. Farmageddon to prawdziwa kopalnia easter eggów. Twórcy czerpali inspiracje całymi garściami z największych klasyków popkultury związanych z kosmitami i tym podobnym. Więc jeśli nie rozbawi was Shaun wrabiający w rozwalenie kombajnu Bitzera, to wielką frajdę sprawi wam odkrywanie kolejnych ukrytych nawiązań. A jest z czego wybierać – klasyczna scena lotu z księżycem w tle niczym z E.T., muzyczka Z Archiwum X, wirujący Toi-Toi przypominający TARDIS-a z Dr. Who lub przebranie Daleka z tego samego serialu. Do wyłapania jest ogrom easter eggów. I nie można zapomnieć o świetnej oprawie, czyli animacji poklatkowej. Ta wygląda jeszcze lepiej niż w pierwszym filmie i ogląda się to fantastycznie.

Fot. Kadr z filmu Baranek Shaun Film. Farmageddon

Czy warto iść na Baranka Shaun Film. Farmageddon? A to zależy od waszego podejścia i oczywiście z kim udacie się na seans. Najmłodsi będą zachwyceni, to pewne. Starsi za to muszą przymknąć oko na pewne uproszczenia, dzięki czemu będą mogli napawać się piękną animacją poklatkową oraz mnóstwem easter eggów. A i zaśmiać można się nieraz – potwierdzam.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor współprowadzący działu Gry

Zawodowy kanapowiec, którego siłą trzeba powstrzymywać przed obejrzeniem kolejnego odcinka serialu. Wieloletni fan kina azjatyckiego - żaden łamiący prawa fizyki chiński wojownik czy wytatuowany japoński gangster nie jest mu straszny. Podczas wypadu do kina ze znajomymi nie pogardzi również dobrym filmem superbohaterskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?