Bergman – rok z życia – recenzja dokumentu o mistrzu światowego kina

Ernst Ingmar Bergman, niewątpliwie jeden z najwybitniejszych twórców kina. Zdobywca niezliczonych nagród, uhonorowany Palmą Palm na 50-lecie Festiwalu w Cannes. Wielki artysta, przenikliwy badacz ludzkich charakterów i umysłów. Autor największych i najbardziej znanych dzieł w historii filmu, takich jak „Persona”, „Tam gdzie rosną poziomki”, „Siódma pieczęć”, „Fanny i Aleksander”. Reżyser docenianych spektakli teatralnych i niekwestionowany mistrz sztuk wizualnych. A jednak, Jane Magnusson w swoim najnowszym dokumencie „Bergman – rok z życia” nie pisze Szwedowi hagiografii. 

Nominowana do Złotego Oka w Cannes biografia skupia się na roku 1957. Uznany jest on za najznamienitszy w kinematograficznej historii Ingmara Bergmana. Jest to bowiem czas premier takich arcydzieł jak „Tam gdzie rosną poziomki” i „Siódma pieczęć”. Wykorzystując jednak jako podstawę ten bergmanowski złoty rocznik film odnosi się do znacznie trudniejszych czasów w życiu szwedzkiego reżysera. Tworzy obraz głęboko straumatyzowanego, neurotycznego erotomana. Człowieka, którego dzieciństwo i seria mało znanych, trudnych wydarzeń, ukształtowało na mistrza światowego kina.

bergman - rok z życia

fot. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Jane Magnusson rozdrapuje naprawdę stare rany w życiu Bergmana. Odwołuje się do jego skomplikowanej relacji z ojcem i bratem. Szwed zawsze stawiał się w niej na pozycji pokrzywdzonego. Autorka „Roku z życia” zdaje się jednak powątpiewać w te opowieści. Sugeruje, że Ingmar Bergman mógł być mitomanem, a sprawozdania z jego młodości mogły być fałszywe. Wszystkie historie, które reżyser opowiadał w swoich często dyskretnie autobiograficznych filmach ( w szczególności w „Fanny i Aleksander” ) miałyby należeć do jego brata, a nie do niego.

Zobacz również: Donbas – recenzja ukraińsko-zaangażowanego obrazu Siergieja Łoźnicy!

Mimo wielu żon i kochanek (Między innymi Else Fisher, Gun Grut, Liv Ullmann, Bibi Andersson, i ostatnia największa miłość Bergmana – Ingrid von Rosen) szwedzki reżyser był potwornie samotny. Palmy Palm nie odebrał osobiście, informując w liście, że był zbyt przerażony aby pojawić się na gali. Miał destrukcyjną naturę i swoje problemy z wrzodami żołądka napędzał uzależnieniem od szwedzkiego jogurtu i krakersów Marine. Z filmu Jane Magnusson możemy zaczerpnąć naprawdę wiele wyjątkowo interesujących informacji o mistrzu. Kreują one jednak obraz despoty, człowieka skrajnie nerwowego i wieloletniego (aż do 1946 roku!) wyznawcę ideologii Adolfa Hitlera. Bergman wstydził się i przepraszał za to do końca swojego życia. Skrupulatnie omijał jednak tę niechlubną kartę swojej historii w reżyserowanych filmach.

Bergman

fot. kadr z filmu

Ingmar Bergman nie był człowiekiem z którym żyło się łatwo. Wzbudzał postrach i wiele osób skrzywdził, zmieszał z błotem i skrytykował. Mimo to wszyscy z towarzyszących mu w życiu osób, które wypowiadają się w dokumencie Jane Magnusson oddają mu wielki hołd. Wspominają go z podziwem i prawdziwym szacunkiem. Świadomi jego destrukcyjnej natury wiedzą, że to był jego motyw. Jego problemy były jego motorem napędowym. Były tym, co sprawiło, że nazwisko Bergman jest znane na całym świecie i jego dziedzictwo będzie zawsze jednym z największych filarów światowego kina.

Fan wszystkich ruchomych obrazków, miłośnik kina artystycznego i blockbusterowych hitów, gdyby mógł być filmem to byłby The Royal Tenenbaums, panicznie boi się parasoli i nowych pomysłów Larsa von Triera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?