Człowiek bez pamięci – recenzja mrocznego azjatyckiego kryminału

Nudny, zbudowany z klisz, przewidywalny, pozbawiony oryginalności, schematyczne postaci, znudzeni aktorzy. To mógłby być zbiór epitetów będących opisem sporej części thrillerów i kryminałów, które miały okazję zawitać w rodzimych multipleksach na przestrzeni ostatnich miesięcy. Na szczęście reprezentujący kino azjatyckie Człowiek bez pamięci nie jest jednym z nich. Smutno zaś, że widzowie raczej nie ujrzą go w kinach sieciowych.

Wiecie, nie może być inaczej skoro Człowiek bez pamięci to film o samozwańczo emerytowanym seryjnym mordercy, który cierpi na zaawansowanego Alzheimera, a do tego prowadzi na własną rękę śledztwo w sprawie nowej fali zbrodni, a za jednego z podejrzanych uważa samego siebie. Jest tu więc nietypowe prowadzenie historii z perspektywy postaci, która w większości filmów byłaby antagonistą. Bądźmy jednak sprawiedliwi, reżyser też nie tworzy z Byung-su odrażającego typa. Wręcz przeciwnie. Dopingujemy w dojściu do prawdy starszawego samotnego ojca lubiącego zwierzęta oraz mającego populistyczny motyw dla swoich morderstw z przeszłości.

człowiek bez pamięci film korea

fot. materiały prasowe

Zobacz również: Lament – recenzja filmu

A dojść do prawdy jest mu ciężko ze względu na wspomnianą chorobę i zaniki pamięci. Jedyną pomocą w układaniu kryminalnych puzzli jest prowadzony na dyktafonie dziennik. Co więcej, szwankująca pamięć to tylko początek. W późniejszej fazie filmu okazuje się, że główny bohater ma również problemy z odróżnianiem rzeczywistości i wyobrażeń. Jest tu więc akcja prowadzona z perspektywy mało obiektywnego bohatera, a cała narracja oparta jest właściwie  na ciągu pozornych dziur fabularnych. To zaś skutecznie zwiększyło reżyserskie możliwości manipulowania widzem, przez co prawie do końca udaje się trzymać nas w niepewności kolejnymi zwrotami akcji. A prawie, bo jednak Shin-yeon Won nie wyciska do końca konceptu i  finalnie zbyt łatwo podaje odpowiedź na pytanie: kto zabija?

Warto dodać, że w nieoczywistym odbiorze postaci pomagają świetne kreacje aktorskie. Największe pochwały należy kierować w stronę imponującego w głównej roli  Kyung-gu Sola. Koreański aktor bezproblemowo daje radę utrzymać na swoich barkach cały film tworząc na ekranie fascynującą i niejednoznaczną postać zagubionego człowieka walczącego o każdy skrawek pamięci. Nieźle wypada również Nam-gil Kim, który w zależności od stanu głównego bohatera przeobraża się z niewinnej ofiary w nihilistycznego i podstępnego psychopatę. Obaj dobrze wpasowują się w posępną i dołującą atmosferę produkcji.

człowiek bez pamięci korea fillm

fot. materiały prasowe

Zobacz również: Dlaczego warto oglądać kino koreańskie?

Człowiek bez pamięci w tle próbuje również przemycić oskarżenie modelu rodziny na koreańskiej prowincji, w której przemoc domowa wydaje się być równie stałym elementem co obiad. Stanowi to jednak wyłącznie tło dla kryminalnego śledztwa koreańskiego antybohatera. To zaś ogląda się z wielkim zaciekawieniem i podziwem dla reżyserskiej szarży. Takich kryminałów i thrillerów życzymy sobie jak najwięcej!

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Dziennikarz

Kinonarkoman. Fan J. Chastain, M. Wasikowskiej i kina azjatyckiego (w szczególności południowokoreańskiego). W wolnych chwilach ogląda piłkę nożną i udaje, że prowadzi bloga. Kontakt: [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?