Advertisement



Jak wytresować smoka 3 – recenzja zamknięcia trylogii animacji Dreamworks

Jak wytresować smoka to ta seria Dreamworks, która mogła tworzyć w szeregach studia złudzenie, że dalej tworzą filmy, będące na tej samej półce to zagarnięta i pompowana pieniędzmi Myszki Miki konkurencja. Szczerbatek i Czkawka w dwóch swoich pierwszych częściach trzymali formę, o której reszta flagowców spod znaku siedzącego na księżycu rybaka mogła jedynie pomarzyć. Na drobne rozmienił się Shrek, którego co prawda co jakiś czas chcą reanimować, ale zbyt optymistycznych prognoz nie widać. Podobnie było z Madagaskarem, a z nowych stworzeń rynek zalewały sympatyczne, ale przeciętne Trolle czy Dzieciak rządzi. Ubiegły rok był nawet pierwszym w XXI wieku, w którym studio animacji nie dało nam żadnej. Może to jednak dlatego, że na sam początek roku szykowali działo ze swej najlepszej obecnie serii. I po raz trzeci spełniło ono oczekiwania.

Nad Berk krąży kolejne śmiertelne zagrożenie. Grimmel, najbardziej plugawy ze wszystkich łowców smoków zamierza udowodnić Czkawce, że smoki z ludźmi w harmonii żyć nie będą. Co by nie mówić ma trochę racji, a to, że trochę jej ma zajmuje w filmie bardzo ważne miejsce. Nie jest to co prawda wątek nowy, a raczej ewoluujący na przestrzeni serii, jednak tutaj potraktowany z nieco innej strony niż poprzednio. Stosunek ludu Berk do smoków zmienił się już bowiem na tyle, że prawdy znane lata wcześniej nie są już uniwersalne. Każda kolejna część jest tu więc bardzo dobrą lekcją dla najmłodszych. Także taką, którą spokojnie można przenieść na własny dom i ulubionego czworonoga. Z trójką nie jest oczywiście inaczej.

Show znowu kradnie Szczerbatek. Nasz smok również z części na część się rozwija w coraz to ciekawszym kierunku. W trójce Szczerbatek poznaje swoją miłość, a film skupia się właśnie na zalotach naszego wodza smoków. Trzeba powiedzieć, że rozwiązania zaprezentowane przez twórców w tej romansowej materii przypomniały mi to, co ładnych parę lat temu zachwyciło ponad skalę w przypadku Wall-ego. Sceny, w których prezentuje swoje wdzięki to zdecydowanie najbardziej urocze momenty filmu. Relacja jest zbudowana subtelnie i bardzo ciekawie. Dokładnie tak jak być powinna. W dodatku dwójka naszych głównych bohaterów, mimo silnego szkicu  indywidualnych wątków osobistych, dostaje też okazję do wykazania się w relacji wzajemnej.

Zobacz również: Ralph Demolka w internecie – recenzja animacji Disneya

Bajka sprawia wrażenie posiadania dużej samoświadomości i recepty na rozrywkowy seans. Od początku do końca akcja jest tutaj naprawdę szybka, nie ma momentów przestoju ani takich, w których podkręca tempo aż za bardzo. Sceny akcji przeplatają się podróżami, te adaptowaniem do nowych warunków, które znowuż dają czasem miejsce niecnym planom naszego antagonisty. Czasem można odnieść wrażenie, że niektóre rzeczy dzieją się trochę za szybko, co wybija z atmosfery wielkiej przygody. Kiedy bowiem bohaterowie w miejscu poszukiwanym od wielu, wielu lat, o którym krążą legendy, pojawiają się ot, tak, logika filmu zostaje nieco zachwiana. Nie jest to jednak wada, która w znaczącym stopniu zabiera przyjemność z oglądania.

Animacja jest przepiękna. To już w dla serii standard, ale tutaj również warto o tym wspomnieć. Wszystkie nowe krainy pokazane w tej części są śliczne, a i nasi bohaterowie dostali widoczny retusz względem pięknej już w dniu premiery pięciolatki, jaką jest teraz druga część. Oprócz tego walki zachwycają mnóstwem ciekawych pomysłów inscenizacyjnych. Napisy końcowe filmu mówią jednak, że konsultantem wizualnym filmu był sam Roger Deakins. Chyba nie muszę dodawać nic więcej.

Zobacz również: Hilda i Ukryjcy już w sklepach!

Jak wytresować smoka 3 dopełnia więc świetną dreamworksową trylogię z klasą. To animacja, która dostarczy znakomitej rozrywki zarówno dorosłym, jak i tym najmłodszym widzom. To pierwsza stojąca na naprawdę wysokim poziomie bajka, jaką przynosi rok 2018. Może się liczyć w walce o przyszłoroczne nagrody. Czkawka podczas swego debiutu trafił w tej dziedzinie na niesamowicie mocną opozycję w postaci Toy Story 3. Teraz czas na drugą rundę. I odpowiedź pixarowej konkurencji. Łatwo mieć nie będzie…

Redaktor prowadzący działu recenzji filmowych

Od 2015 w Movies Room, od 2018 odpowiedzialny za działalność działu recenzji filmowych. Uwielbia Wesele Smarzowskiego, animacje Pixara i Breaking Bad. A, no i zawsze kiedy warto, broni polskiego kina.

Kontakt pod [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ga pisze:

Kali jeść, Kali pić.
Ciężko czytać ten tekst…

Dr Jokerkaa pisze:

Dobrze się czytało, konkretna recenzja, bez spoilerów, zrozumiała i mega zachęcająca do tego by sie ruszyc na to do kina ❤

4 części pisze:

Jak oglądałem film a potem przeczytałem że to może być na 95% koniec to serce mnie zaczęło boleć

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?