Jurassic World: Upadłe królestwo – recenzja sequela udanego powrotu dinozaurów!

Recenzje nowego Jurassic World są strasznie rozbieżne. Krytycy dzielą się na dwa obozy, jedni chwalą produkcję za spektakularne sceny akcji, genialnie stopniowane napięcie czy kilka niewątpliwie trafionych pomysłów inscenizacyjnych. Drudzy uderzają w pretekstową fabułą, odtwarzanie wzorców z poprzedniczek i ogólny zastój serii, która według nich ma dwa wyjścia: albo zginąć razem z dinozaurami, albo dostosować się do konkurencji i wreszcie ewoluować.

Dla mnie Upadłe królestwo było udanym doświadczeniem, przy którym spędziłem dwie pełne wrażeń godziny. Jako że za oknem słonecznie, a upał niewątpliwie daje się we znaki, nowy Jurassic World w kategorii niezobowiązującego, letniego blockbustera sprawdza się idealnie. Jest dobrą i satysfakcjonującą rozrywką dla każdego fana akcji, jak również niezłą rozgrzewką przed tegorocznym sezonem wakacyjnym. Zainteresowani? Po szczegóły zapraszam do lektury poniższego tekstu.

Kadr z filmu Jurassic World: Upadłe królestwo

Fot.: Universal Pictures

Minęło kilka lat od wiekopomnej katastrofy z udziałem dinozaurów na Isla Nublar. Niesamowita turystyczna atrakcja przepadła, park zdewastowany, a  niebezpieczne drapieżniki bez żadnej kontroli zwiedzają sobie oddaną w ich ręce wyspę. Rozległy ocean oraz wzniesiony w wodzie mur stanowią jedyną barierę pomiędzy dinozaurami oraz ludźmi… Niemniej, nawet w obliczu globalnej katastrofy, człowiek nie opanuje swoich żądz… W mediach pojawia się głośna debata. Na Isla Nublar niedługo wybuchnie aktywny wulkan. W tej sytuacji uwięzione na wyspie dinozaury są bez szans, kolejny raz w historii doszczętnie wyginą na drodze naturalnej katastrofy. Wydarzenie dzieli społeczność – jedni domagają się śmierci niebezpiecznych drapieżników, inni ich uratowania. Wśród tych drugich znajduje się Claire Dearing, która właśnie odebrała bardzo ważny telefon, od którego zależy przyszłość jej ulubieńców.

Kadr z filmu Jurassic World: Upadłe królestwo

Fot.: Universal Pictures

W taki sposób zaczyna się wielkoekranowa przygoda, która bez wątpienia potrafi porwać na całe dwie godziny i zapewnić niesamowite wrażenia. Zanim jednak do nich przejdziemy, skupmy się na samej fabule widowiska. Niestety nie należy ona do odkrywczych i w dużej mierze pokrywa się z tym, co mogliśmy zobaczyć w Jurassic World. Można odnieść wrażenie, iż twórcy wyszli ze słusznego założenia – Skoro schemat poskutkował przy jedynce, czemu nie dać widzom po prostu więcej tego samego? Mnie się spodobała taka decyzja, jednakże bardziej wymagający kinomani, mogą czuć się nieco rozczarowani, ewidentnym recyklingiem pomysłów z poprzedniczki. Niemniej historia wciąga od pierwszych minut, a ilość wydarzeń nie pozwala się nią znudzić aż do napisów końcowych. Film charakteryzuje ogromna dynamika i pomimo przewidywalności, nie ma czasu na zastanowienia w stylu: Gdzie to ja już widziałem?   Stracimy bowiem w takim wypadku sporo wybitnie nakręconych scen.

Kadr z filmu Jurassic World: Upadłe królestwo

Fot.: Universal Pictures

Kolejny raz motorem napędowym całej opowieści są jej bohaterowie podążający za swoimi ideałami. Bez Claire i Owena film z pewnością dużo by stracił. Ekranowa para jest źródłem nie tylko najzabawniejszych w produkcji momentów, ale też inspiruje oraz zmusza do przemyśleń. Spodobało mi się, iż scenarzyści postanowi jeszcze mocniej rozbudować portrety psychologiczne swoich bohaterów. Tym razem widzowie mogą zobaczyć Owena z nieco innej strony, gdy zajmował się raptorami i zdobywał zaufanie Blue. To już nie ten cwaniak, co zawsze. Z kolei Claire – zadufana w sobie paniusia z jedynki, odkrywa przed nami swoje znacznie bardziej emocjonalne oblicze. Jest niepoprawną idealistką. Ponadto twórcy dali jasno do zrozumienia, mimo iż w ich dziele podział na postacie dobre oraz złe został wykonany grubą i wyraźną kreską, że każdy, nawet największy bohater popełnia błędy. Przykładem jest właśnie rzeczona dwójka.

Na dalszym planie znalazły się dość stereotypowe postacie, czyli Daniella Pineda w roli Zii Rodriguez oraz Justice Smith jako Franklin. Oboje w produkcji pełnią przede wszystkim funkcję humorystyczną i chwilowo odwracają wzrok kinomanów od głównej linii fabularnej. Niestety nie spodobała mi się kreacja głównego antagonisty. Rafe Spall jako Eli Mills zwyczajnie zawodzi. To maminsynek, na którego patrzenie boli. Nie wzbudza praktycznie żadnych emocji i jest niepotrzebnym wypełniaczem. Niemniej, podobnie do Rampage: Dzika furia, każdego złoczyńcę spotyka tutaj zasłużona kara, co sprawia, że zakończenie jest ogromnie satysfakcjonujące.

Kadr z filmu Jurassic World: Upadłe królestwo

Fot.: Universal Pictures

Poza tym omawiając Upadłe królestwo, nie sposób wspomnieć o walorach komediowych widowiska. Trzeba przyznać, że humor w najnowszej części Jurassic World stoi na naprawdę dobrym poziomie. Poza tym twórcy bardzo umiejętnie wyważyli jego poziom, dzięki czemu produkcja nie popada w skrajności, czyli nie jest karykaturą samej siebie oraz nieznośnie nadętą papką, pełną górnolotnych i nieadekwatnych do kina przygody przemyśleń, jak również patosu.

Kadr z filmu Jurassic World: Upadłe królestwo

Fot.: Universal Pictures

Sequel niewątpliwego przeboju garściami czerpie z poprzednich części, co niewątpliwie działa na jego korzyść. Odniesienia do Johna Hammonda czy też charakterystyczne berło dzierżone przez Benjamina Lockwooda to niewątpliwe smaczki warte uwagi fanów tej wieloletnie serii. Już samo pojawienia się Dr Iana Malcolma warte jest czasu i pieniędzy zwolenników omawianej sagi! Nie zawodzi też przemyślana symbolika, będąca cechą charakterystyczną reżysera J.A. Bayony. Bardzo zgrabnie udało mu się zobrazować w filmie podtytuł swojego widowiska, który można rozumieć na kilka sposobów: jako upadek ludzi, dinozaurów, a może współczesnej ery – przecież obraz jawnie sugeruje, iż nastała nowa epoka zwana Jurassic World.

Kadr z filmu Jurassic World: Upadłe królestwo

Fot.: Universal Pictures

Przejdziemy teraz do najważniejszego aspektu nowego Jurassic World – efektów specjalnych. Trzeba przyznać, że rozmachem widowisko bije na głowę poprzednią część. J.A. Bayona zna się na rzeczy. Świadczy o tym, chociażby produkcja Niemożliwe. Nikt inny nie potrafi w tak piękny, artystyczny niemalże sposób uchwycić katastrofę naturalną. Aż ciarki przechodzą po plecach na samą myśl o wybuchu wulkanu. Jednakże, mimo iż ta scena jest zdecydowanie najgłośniejsza i najdłuższa z całego filmu, to akcja dziejąca się w posiadłości Lockwooda wydaje się znacznie ciekawsza i bardziej stylowa. Ustawienie kadrów, gra świateł, pomysły inscenizacyjne – sprzedaż dinozaurów, chodzący po dachu domostwa, zmodyfikowany raptor oraz sekwencja w pokoju dziewczynki z cieciem drapieżnika nakładającym się na jej zabawkę – zachwycają. Te kilka trudno zauważalnych czasem drobnostek to prawdziwe artystyczne arcydzieła. Poza tym osadzenie finału przygody w rozległej posiadłości po zmroku dodaje produkcji dreszczyku, napięcia oraz niesamowitego klimatu. Musicie to po prostu sami zobaczyć!

Kadr z filmu Jurassic World: Upadłe królestwo

Fot.: Univesal Pictures

Wiem, że kinie rozrywkowym nie oczekuje się żadnych ważnych refleksji… to rodzaj kinematografii mający dostarczyć niezapomnianych wrażeń oraz niezobowiązującej rozrywki, jednakże w Upadłym królestwie znalazło się kilka interesujących kwestii, które warto przytoczyć. Pierwszą z nich jest prawo do zabawy w Boga i decydowania, kto ma żyć, a kto umrzeć. Ludzie naruszyli swoimi eksperymentami równowagę na Ziemi, sprowadzając z powrotem najniebezpieczniejsze drapieżniki, jakie kiedykolwiek widział świat. Film w nienachalny sposób sugeruje, iż nasza ciekawość i żądza nie zna żadnych granic. Prawne, a nawet moralne bariery nie mają żadnego znaczenia, jeśli tylko możemy ziścić swój cel.

Mowa tu też o odpowiedzialności za nasze czyny. Podczas seansu szybko zdacie sobie sprawę, że nikt nie przejmuje się konsekwencjami swoich działań. Tymczasem każda podjęta przez nas decyzja ciągnie za nami bagaż odpowiedzialności, któremu musimy stawić czoła. Końcowy wybór w finale produkcji został dokonany już znacznie wcześniej, gdy założono pierwszy Park Jurajski, tylko nikt nie chciał wtedy wziąć wynikającego z niego ciężaru na własne barki…. a może nikt nie miał na tyle odwagi? Obraz skłania do refleksji, a zakończenie sugeruje, że kolejny Jurassic World będzie wyjściem poza znane fanom serii granice – oto czas na prawdziwą rewolucję!

Kadr z filmu Jurassic World: Upadłe królestwo

Fot.: Universal Pictures

Kończąc swoją recenzję, chciałbym Wam polecić najnowsze dzieło J.A. Bayony. Może nie jest one aż tak fabularnie rozbudowane, co jego wcześniejsze dzieła, lecz w niczym nie ustępuję pierwszej części nowej serii, powiem więcej, sequel ewidentnie ją biję. Serdecznie zapraszam was do kin, naprawdę warto kolejny raz wrócić na Isla Nublar. Nie będziecie żałować tej podróży, mogę Wam to zagwarantować!

Redaktor

Redaktor prowadzący działu: Z ostatniej chwili. Miłośnik kina akcji lat 80., produkcji młodzieżowych oraz wysokobudżetowych filmów przygodowych, fantasy i science-fiction. Widz szczególnym podziwem darzący oldskulowe animacje, a także pełne magii i wdzięku obrazy Disneya. Poza tym meloman i zwolennik gier komputerowych - fan Tomb Raidera i urody panny Lary Croft - który ukończył Politechnikę Gdańską i z wykształcenia jest specjalistą w dziedzinie szeroko pojętej chemii. Poza tym osoba publikującą na wielu portalach, którymi są: Filmweb.pl, Altao.pl i CdAction.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

agusia26166 pisze:

Oglądałam , płakałam moja córka ma 14 lat patrzyła na mnie z niedowierzaniem , ale film polecam naprawdę super

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?