Niepoczytalna – recenzja filmu nakręconego przy użyciu iPhone’a!

Steven Soderbergh nie może oderwać się od reżyserii, co deklarował kilka lat temu. Nowe technologie i łatwość, z jaką można dziś nakręcić film sprawiły, że twórca Ocean’s 11 złamał swoje przyrzeczenie. Niepoczytalna to kino gatunkowe, zrobione jakby od niechcenia, przy małym budżecie i za pomocą smartfona. Choć nie jest to arcydzieło, miłośnicy zakręconych dreszczowców nie przejdą obok tego tytułu obojętnie.

Sawyer Valentini (Claire Foy z serialu The Crown) usiłuje wieść normalne życie po tym, jak zmuszona była wyjechać z rodzinnego miasta, by uwolnić się od prześladującego ją mężczyzny (Joshua Leonard). Ma nową pracę, nowy krąg znajomych, ale ciągle wydaje się jej, że dręczyciel depcze jej po piętach. Udaje się do kliniki medycznej, by zapisać się na terapię, ale wbrew swojej woli zostaje zamknięta, ponieważ stanowi zagrożenia dla życia swojego i innych. Początkowo tylko na 24 godziny, ale przez wybuchy złości ma tam spędzić co najmniej siedem dni. Jak wyjaśnia jej inny pacjent, Nate (Jay Pharoah), prywatne ośrodki medyczne przetrzymują w ten sposób pacjentów, by wyłudzić pieniądze z ubezpieczenia medycznego. Tylko czy Sawyer jest tak naprawdę zdrowa, skoro teraz wydaje jej się, że stalker podążył za nią do szpitala?

Zobacz również: Pierwsze zdjęcie z trzeciego sezonu The Crown!

Kadr z filmu Niepoczytalna / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Niepoczytalna / fot. materiały prasowe

Akcja Niepoczytalnej może potoczyć się w dwóch kierunkach: albo twórcy budują ciągłą wątpliwość w zdrowie psychiczne bohaterki, albo decydują się przedstawić prawdziwą wersję wydarzeń. Ze względu na spoilery nie będę zdradzał, którą opcję wybrał Soderbergh, ale robi to dość konsekwentnie. Części widzów ten wybór może nie przypaść do gustu. Film ma dobrą dynamikę, niezłe aktorstwo (Juno Temple ma chyba najciekawszą rolę) i aktualną otoczkę, krytykującą amerykański system zdrowia oparty na prywatnych firmach. Soderbergh porusza również motyw stalkingu kobiet przez mężczyzn, zjawisko socjologiczne jeszcze bardziej obecne w dobie mediów społecznościowych i łatwego dostępu do technologii. Tym bardziej użycie iPhone’a jako kamery w filmie wzmacnia ten przekaz, będąc jednocześnie ironicznym komentarzem.

Kadr z filmu Niepoczytalna / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Niepoczytalna / fot. materiały prasowe

Zobacz również: Ant-Man i Osa – recenzja sequela filmu o najmniejszym herosie Marvela!

Nie oszukujmy się – Niepoczytalna nie jest jakimś skomplikowanym społecznym dramatem, a nastawionym na efekt kinem gatunkowym klasy B. Z punktu widzenie formalnego wybór medium okazał się strzałem w dziesiątkę, bo kamera telefonu stosuje dość dziwne kąty widzenia (zbliżenia, żabia perspektywa) i nadaje niepokoju obrazowi, co z dość „ziarnistą” fakturą wzmaga wrażenie szorstkości przestawionego świata. Wścibski obiektyw momentami „siedzi” na twarzy bohaterki, to znów przytwierdzony jest do tyłu jej głowy. Montaż i przesycona a to brązem, a to błękitem kolorystyka potwierdzają tylko, że jesteśmy gdzieś na granicy zdrowia i szaleństwa. Założeniem twórców było uchwycenie poczucia paranoi i to udało im się całkiem nieźle.

Kadr z filmu Niepoczytalna / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Niepoczytalna / fot. materiały prasowe

Fabularnie jednak Niepoczytalna jest odrobinę rozczarowująca. Zbyt wcześnie wszystko zostaje wyjaśnione, zostawiając widza na pastwę dość schematycznych postaci drugoplanowych. Narracja podąża w dość spodziewanym kierunku, a wszelkie zabiegi scenarzystów, by nas zaskoczyć, zdają się tanimi sztuczkami cyrkowymi.

Forma oraz krótki czas trwania produkcji zdają się sugerować, że docelowym odbiorcą produkcji ma być widownia platform VOD. Warto jednak zobaczyć Niepoczytalną na dużym ekranie i przekonać się, że obecnie nie trzeba wielu pieniędzy, aby nakręcić dobrze wyglądający film. Potwierza się stara prawda, że nic nie zastąpi wiarygodnego, dobrze napisanego scenariusza.

Ilustracja wprowadzenia i plakat: materiały prasowe / Imperial – Cinepix

Redaktor

Dziennikarz filmowy i kulturalny, miłośnik kina i festiwali filmowych, obecnie mieszka w Londynie. Autor bloga "Film jak sen".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?