Advertisement
banner

Operacja Overlord – recenzja nietuzinkowego połączenia filmu wojennego z horrorem

Rok 2018 horrorem stoi, można rzec. Po świetnym Dziedzictwie czy niezwykle artystycznej Suspiriina finiszu roku dostajemy kolejną wartą uwagi produkcję z gatunku. Dużo mówiło się o tym, iż produkowana przez J.J. Abramsa Operacja Overlord będzie spokrewniona z uniwersum filmowym Cloverfielda. Efekt finalny okazał się jednak znacznie bardziej oryginalny.

Fabuła Operacji Overlord opowiada o grupie spadochroniarzy, którzy w przededniu D-Day lądują we Francji. Ich celem jest uderzenie w jedno z centrów dowodzenia nazistów i wyłączenie sieci komunikacyjnej. Pech (a może traf?) chciał, iż właśnie w podziemiach tej bazy przeprowadzane są tajne eksperymenty, mające pomóc Hitlerowi wygrać wojnę. Overlord niczym Predator trzydzieści lat temu, zaczyna się jak rasowy film wojenny, aby w pewnym momencie przekształcić się w coś zupełnie innego. Filmowi Avery’ego zabiera jednak to znacznie więcej czasu niż kultowej produkcji ze Schwarzeneggerem, bo dopiero pod koniec seansu w pełni uświadczymy tego gatunkowego przeskoku.

Zobacz również: TOP 50 – Dobre horrory godne polecenia!

Pierwsze, genialne sceny w samolocie zapowiadają widowisko, którego nie powstydziłby się sam Christopher Nolan, lecz im dalej w głąb historii, tym Operacja Overlord odkrywa przed widzem co raz śmielej swoje prawdziwe oblicze. Oblicze kina klasy B – i w żadnym wypadku nie jest to powód do wstydu! Ciężko zrobić dobry film klasy B, a Overlord niewątpliwie takim jest. Niestety, nie wykorzystuje on w pełni swego potencjału i zdecydowanie zbyt dużo uwagi skupia na byciu dramatem wojennym, a za mało na byciu horrorem. Przez tę decyzję reżysera, ociekająca krwią i juchą końcówka nie hamuje apetytu widza i pozostawia go z dużym niedosytem.

Ostatnimi czasy sporą uwagę zwracam na muzykę w filmach (zalety bycia w związku z fanką muzyki filmowej) i soundtrack Operacji Overlord stanowi dla mnie nie lada zaskoczenie. Dawno nie miałem styczności z tak klimatycznymi utworami, idealnie wpasowującymi się wydarzenia na ekranie. Drugim głównym atutem tego horroru wojennego, okazują się być bohaterowie. Może nie są oni bardzo skomplikowani z niezwykle ciężkim bagażem emocjonalnym na plecach, bo trudno się spodziewać po takim filmie czegoś innego niż prostej rozrywki, ale nie sposób ich nie polubić. Warto zaznaczyć, iż kolejny ekranowy występ zalicza tu Wyatt Russell, syn legendarnego Kurta i daje całkiem niezły występ.

Zobacz również: TOP 30 – Najlepsze filmy o zombie!

Operacja Overlord

Operacja Overlord to przysłowiowa wisienka na torcie oraz świetne zwieńczenie tego roku jeśli chodzi o horrory. Nie jest może tak ambitny czy straszny jak dwie wymienione przeze mnie na początku produkcje i na pewno mógłby zawierać w sobie więcej rozwałki, ale dostarcza sporą dawkę charakterystycznej dla kina klasy B zabawy.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?