Advertisement



Przedszkolanka – recenzja nietuzinkowego dramatu z genialną Maggie Gyllenhaal

Najsmutniejsze oczy w show-biznesie znalazły po wielu latach miejsce w doskonale obsadzonej roli. Maggie Gyllenhaal wciela się gra nowojorską przedszkolankę, której podopieczny okazuje się mieć niezwykły talent. Film Sary Colangelo to złożona z niuansów i niedopowiedzeń historia pewnej obsesji, która wymyka się spod kontroli.

Są rodzice, którzy własne niespełnione marzenia przekładają na swoje dzieci. Mają być muzykami, malarzami, naukowcami. Nie zawsze jednak pociechy mają ochotę czy potrzebę realizowania planów swojej mamy. Co stanie się, gdy niezwykłe zdolności wykazywać będzie zupełnie obce dziecko? Próba ukształtowania go może stać się pasją, która przeradza się w manię. Przedszkolanka, intrygujący dramat obyczajowy oparty na izraelskim filmie o tym samym tytule, doskonale ten stan oddaje.

Zobacz również: Słodki koniec dnia – zwiastun filmu z Krystyną Jandą i Kasią Smutniak

Lisa Spinelli (Gyllenhaal) gra tytułową postać, która na codzień zajmuje się pięciolatkami w Nowym Jorku, a wieczorami wraca do swojego domu na przedmieściach. W jej małżeństwie zdaje się wygasł płomień, obcowanie z mężem (Michael Chernus) nie ma w sobie nic ciepłego. W wielu kadrach jest sama, przegląda się bez refleksji, a może z rozczarowaniem, w lustrze. Jej codzienność jest nijaka, powtarzalna, pozbawiona smaku. Wszystkie te obserwacje i emocje odczytujemy z twarzy i gestów, a obraz barwą i muzyką dopowiada swoje.

Kadr z filmu Przedszkolanka / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Przedszkolanka / fot. materiały prasowe

Lisa jest matką dwójki nastolatków, którzy za nic nie chcą pracować nad rozwojem swojej osobowości. Syn marzy o karierze w armii, a córka spędza wolny czas na mediach społecznościowych, a na zachętę mamy, żeby zaczęła robić zdjęcia starym aparatem ojca mówi, ze przecież cyka niezłe fotki na Instagram. Dlaczego dla Lisy rozwój duchowy jest taki ważny? Ponieważ ona sama próbuje to zrobić, od zawsze czuła, że ma artystyczną osobowość. A oderwaniem od szarego i monotonnego życia mają być warsztaty poezji, prowadzone przez przystojnego nauczyciela – Simona (Gael García Bernal). Kobieta stara się obudzić swoją pasję przez pisanie wierszy. Reakcja na jej twórczość w grupie jest bardziej niż chłodna. Czy będzie musiała pogodzić się z tym, że nie ma talentu?

Katalizatorem wydarzeń jest zetknięcie z Jimmym (Parker Sevak), pięciolatkiem z jej przedszkola. Niby przeciętny wychowanek ma w sobie coś unikalnego. Ową magię i ulotność stara się też oddać kamera. Zbliżenia, inna kolorystyka, skoncentrowany na maluchu obiektyw. Chłopczyk nagle zaczyna dreptać tam i z powrotem i recytować słowa, które niewytrenowane ucho odbierze jako mamrotanie bez sensu. Lisa słyszy geniusza, poetę o wielkim talencie. Jimmy nie wie, skąd biorą się te słowa. Jest opętany, może zwyczajnie ma dar. To nie jest ważne. Kluczowe jest to, ze nikt, poza jego nauczycielką, nie zwraca na niego uwagi.

Kadr z filmu Przedszkolanka / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Przedszkolanka / fot. materiały prasowe

Pięciolatek wychowuje się bez matki, jego ojciec zajęty jest swoim lukratywnym biznesem klubów nocnych, a opiekunką, która odbiera go z przesłodka, jest jedna z jego pracownic – Becca (Rosa Salazar). Lisa czuje, ze jest jedyną osobą, która dostrzega niezwykły talent chłopca. Spisuje pierwszy wiersz, a potem prezentuje podczas warsztatów pisania. Wszyscy są zachwyceni. Kobieta chce więcej poezji – prosi opiekunkę, by je zapisywała. A potem podejmuje kolejny krok, dając dziecku swój numer telefonu. Prosi go by dzwonił, gdy będzie miał wiersz. Czy to odpowiednie, żeby przedszkolanka dzwoniła do swojego podopiecznego bez wiedzy jego opiekunów?

Zobacz również: Złodziejaszki – recenzja japońskiego arcydzieła nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes

Balansując pomiędzy tym, co właściwe, a tym, co słuszne, Przedszkolanka jak ognia unika osądzania i stawiania wyroków. Wiele posunięć bohaterki rodzi moralne pytania, każe kwestionować jej zdrowie psychiczne i stabilność emocjonalną. Granica pomiędzy byciem szaleńcem a ostatnim człowiekiem przy zdrowym zmysłach jest bardzo krucha. Maggie Gyllenhaal, które jest również producentką filmu, potraktowała ten projekt z pełnym zaangażowaniem. Dzięki jej fenomenalnym performasie precyzyjne widzimy, jak postać rozwija się przez cały czas trwania filmu i jak trudna jest do uchwycenia i jednoznacznego osądzenia.

Kadr z filmu Przedszkolanka / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Przedszkolanka / fot. materiały prasowe

Nie wiadomo do końca, czy kieruje ją pasja, miłość czy obsesja. Czasem mamy wrażenie, że Lisa się zakochała. Czasem, że chce być menadżerką, a czasem – kochającą matką. Z będącej spokojną panią z przedszkola staje się koniec końców niemalże wrogiem publicznym. Jej akcje są coraz bardziej kontrowersyjne, ale nie można jednoznacznie powiedzieć, że mają one zaspokoić jej próżność. Przykładem jest prezentowanie cudzych wierszy jako swoje. Film mógłby zamienić się w historię o tym, jak to próżna kobieta kradnie poezję utalentowanemu dziecku, by potem otrzymać nauczkę. Na szczęście Przedszkolanka to o wiele bardziej inteligenta bestia.

Będąc dramatem rodzinnym i psychologicznym, Sara Colangelo bezboleśnie wplotła w narrację sceny komediowe, liryczne oraz spowijającą całość melancholię. Płynące wnioski z filmu nie są budujące, a niektóre obserwacje i akcje bohaterów wytracają widzów z równowagi. Ale właśnie taki ten film miał być. Byśmy poczuli się niekomfortowo, żebyśmy zaczęli kwestionować nasze utarte osądy. Także po to, żeby zobaczyć, że odrobina piękna i unikalność bardzo łatwo mogą zostać zdeptane.

Ilustracja wprowadzenia i plakat: materiały prasowe / M2 Films

Redaktor

Dziennikarz filmowy i kulturalny, miłośnik kina i festiwali filmowych, obecnie mieszka w Londynie. Autor bloga "Film jak sen".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?