Serpentário | Ars Independent 2019

Manoel de Oliveira, Pedro Costa, Manuela Viegas, Joaquim Sapinho, Miguel Gomes… mogłoby się wydawać, że nazwiska tych twórców łączy wyłącznie ich ojczysta Portugalia. Jest to jednak podobieństwo znaczące więcej niż każda z występujących między nimi różnic. Portugalscy artyści kamery przyzwyczaili nas bowiem do posługiwania się specyficznym językiem filmowej wypowiedzi, który już teraz mógłby uchodzić za narodową cechę tamtejszej kinematografii. Ten język to język kina „idei” – kina, w którym niezależnie od podejmowanego tematu, stylistyczny prym wiedzie relatywizm obserwacji oraz koncentracja na ogólnych prawidłach rzeczywistości, a nie indywidualnej sprawczości. Nie znajdziemy tu więc zainteresowania psychologią i mimetyzmem, nie poznamy portretów silnych osobowości i jednostkowych skutków tragicznych, międzyludzkich dramatów. Wszystko, co portugalski film stara się uchwycić, ulokowane jest w sferze znaczeniowego idealizmu, który komentuje zachowania, działania i efekty globalne, a nie wyizolowane, pojedyncze anomalie.

Nie inaczej sprawa się ma w przypadku Carlosa Conceição i jego Serpentário. Film urodzonego w byłej portugalskiej kolonii Angoli reżysera to poetyckie kino drogi, w którym wędrówkę zabetonowanymi ulicami zastępuje podróż przez czas i historię. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość tworzą tu niedookreślony acz podporządkowany narracji boleści teoremat wyrzutu i wybaczenia, zawodu i nadziei, rozpaczy i bojowości. Na jego kanwie dochodzi zaś do rozliczenia dziedzictwa kolonializmu, wygłoszenia przestrogi przed skutkami kryzysu klimatycznego oraz dokonania zadumy nad gwiezdnymi ambicjami człowieka. Dysponując tak szerokim spektrum tematycznym, Conceição odnalazł powinowactwo problematyki każdej z części składowych w ideologicznym wyrażeniu antropoceńskiej natury znanego nam świata, gdzie pamięć i odpowiedzialność są skutecznie wypierane przez perspektywę i niepohamowany rozwój.

Zobacz również: Gniazdo kolibra (Beol-sae) | Ars Independent 2019

Oferując tak ambitne i skomplikowane pod względem strukturalnym rozwiązania merytoryczne, reżyser stanął jednak przed nie lada wyzwaniem realizacyjnym. Jak bowiem opisać tak różne pod względem jakości, czasowości i wrażliwości rozważania na przestrzeni jednego, zwartego metrażu? Odpowiedzi na to pytanie Conceição szukał poprzez odwołania do równie różnorodnych konwencji filmowych. Prócz wspomnianego kina drogi, które zdaje się tu stanowić jedynie ramę narracyjną, odnaleźć można w Serpentário śladowe ilości slow cinema, westernu, czy nawet formy eseistyczno-reportażowej, dającej znać o swoim istnieniu szczególnie w przypadku retrospektyw lub futurystycznych imaginacji. Ten konwencyjny eklektyzm rzutuje rzecz jasna na znaczne zróżnicowanie strukturalne samego filmu, który przypomina raczej luźno powiązane ze sobą epizody tematyczne aniżeli skonkretyzowaną ciągłość przyczynowo-skutkową. To też sprawia, że śledzenie kolejnych połączeń narracyjnych przypomina wchodzenie po schodach, gdzie każdy stopień dysponuje inną wysokością i szerokością – ostatecznie dobrniemy do celu, ale wysiłku włożonego w ich pokonanie nikt nam nie zwróci.

fot. kadr z filmu

Co rozumie się również samo przez siebie, Conceição nie dokonuje żadnej ekspozycji świata przedstawionego i głównego bohatera. Wrzuca nas w świat obcy, choć tak doskonale znany, zapoznaje nas z problemami abstrakcyjnymi, mimo że dotyczącymi naszej rzeczywistości i każdego z nas. Nie stawia on przy tym wyraźnych akcentów rozdzielających to co było, od tego co jest, lub też dopiero będzie. To widz jest w tej sprawie podmiotem decyzyjnym, który filtruje ekranowe wydarzenia poprzez własne doświadczenia i to pomimo faktu, że te zostały już wcześniej przepuszczone przez pamięć samego reżysera. Prócz ewidentnych ambicji windykatorskich posiada Serpentário bowiem również aspekt autobiograficzny, dzięki któremu twórca komunikuje się z naczelnymi zagadnieniami filmu. Finałowy powrót do „domu” rozpatrywany być może zatem jako ogólna chęć człowieka do wymazania złych wyborów z kart historii jego istnienia, ale też jako zwyczajnie ludzka potrzeba schowania się we własnej skorupie. A to, że ta skorupa nie oferuje już żadnego schronienia, ma w tym momencie drugorzędne znaczenie.

Osobistość Serpentário, wyrażająca się nie tylko w przygrywaniu autobiograficznych nut, ale też w niemal kompletnej kontroli twórczej nad dziełem (Conceição nie tylko pełnił funkcję reżysera, lecz również napisał scenariusz, odpowiadał za produkcję, stanął za kamerą i okrasił swoim głosem narrację z offu), sprawia jednak, że film posiada ten bezkompromisowy urok, który cechuje dzieła wszystkich silnych osobowości reżyserskich. Na pewno nie można uznać go za produkcję totalną i spełnioną, ale przy powzięciu tak odważnych decyzji realizacyjnych cenić należy już samą odwagę. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy takowa wyważy jeszcze nieruszone drzwi ludzkiej świadomości.

fot. Ars Independent 2019

Ilustracja wprowadzenia: kadr z filmu

Redaktor

Najbardziej tajemniczy członek redakcji. Nikt nie wie, w jaki sposób dorwał status redaktora współprowadzącego dział publicystyki i prawej ręki rednacza. Ciągle poszukuje granic formy. Święta czwórca: Dziga Wiertow, Fritz Lang, Luis Bunuel i Stanley Kubrick.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?