Thelma – recenzja najnowszego filmu Joachima Triera

Wygląda na to, że natura kinematograficzna, podobnie jak natura w ogóle, nie znosi próżni. Skoro jeden Trier się kończy, a jego filmy wywołują skandale dla samych skandali, to drugi Trier się zaczyna. Joachim staje się bowiem dla filmowego świata tym, kim w latach 90. był Lars Von – piekielnie utalentowanym reżyserem, który wyzwalając w pełni własny potencjał twórczy, może skutecznie namieszać w rozkładzie dotychczasowych sił. Jest to jednak jedyne podobieństwo (prócz tego rodzinnego oczywiście) łączące obu artystów, natomiast różnic moglibyśmy mnożyć w nieskończoność. Ta najważniejsza dotyczy zaś rozumienia tego, czym jest dzieło filmowe – podczas gdy jeden stara się dekonstruować jego granice i sprawiać, by widz zapomniał o znaczeniu słowa „komfort”, tak drugi liczy na to, że zanurzymy się w nim bez reszty. I Thelma jest na to niezbitym dowodem.

Fot. kadr z filmu Thelma

Fot. kadr z filmu Thelma

Jak myślicie, co skłoniłoby kochającego i religijnego ojca do wymierzenia strzelby myśliwskiej we własną, kilkuletnią córkę? Choroba psychiczna? Krytyczna sytuacja rodzinna? A może byłaby to forma ochrony przed pewnym niebezpieczeństwem? Przypadek Thelmy (Eili Harboe) odnajdziemy w tym ostatnim rozwiązaniu, co jednak nie oznacza, iż owo zagrożenie zostało w jednej chwili zneutralizowane. Pochodzi ono bowiem z wewnątrz jej istoty, ujawnia się w najmniej oczekiwanych chwilach i dotyczy najpotężniejszych emocji, trawiących duszę oraz serce naszej bohaterki. Thelma jest zdolna do czynienia rzeczy niezwykłych – cudów, rzekłby pewnie ktoś głęboko wierzący. I te właśnie cuda nie pozostają bez wpływu na życie zarówno bohaterki, jak i osób z jej najbliższego otoczenia.

Czy jest to jednak prawdziwa osobliwość, czy może przejaw psychicznych zaburzeń, które – jak dowiadujemy się z fabularnego przebiegu zdarzeń – ciągną się za rodziną Thelmy od pokoleń, nie wie nikt. Joachim Trier, pełniący w tym wszystkim rolę mistrza stylistycznych marionetek, zagnieżdża swój wywód w gąszczu religijnej (protestanckiej) symboliki, skutecznie jednak unikając tematycznego zaszufladkowania. Bezustannie balansuje bowiem na granicy jawy i snu, absurdu i rzeczywistości, fantazji i praktyki, a mnogość konwencji oraz sprawne ich „przełączanie” i łączenie, umożliwia mu zachowanie swej neutralnej, acz wszechmocnej pozycji. Thelma nie odpowie więc na żadne z wielu postawionych przez siebie pytań, ale bynajmniej nie taki też był jej cel. Film ten to oniryczna próba nadania wyrazu przeszłości poprzez jej wpływ na teraźniejszość; to próba uchwycenia umysłowej impresji, pamięci, związanej z minionymi, jednostkowymi doświadczeniami oraz tej impresji – wielokrotnie przetrawionej i zmodyfikowanej – wyrażenia i omówienia. Omówienia, które wymaga od nas wyzbycia się przekonania o istnieniu absolutnych i niepodważalnych prawd.

Fot. kadr z filmu Thelma

Fot. kadr z filmu Thelma

Do tego celu Trier wykorzystuje szereg kompozycyjnych środków i nawiązań, których odszyfrowanie pozwala krok po kroku, warstwa po warstwie odkrywać intencje, jakie kierowały nim przy realizacji niniejszego dzieła. Jego zainteresowanie jaźnią oraz możliwością jej swobodnego kreowania uwydatniły się już w Głośniej od bomb czy nawet debiutanckim Reprise, lecz dopiero w Thelmie przybierają w pełni opierzonego (bo całkowicie wyzwolonego z okowów empirycznego „tu i teraz”) formatu. Reżyser buduje obraz z fragmentów obserwowanej rzeczywistości, ale przy tym odbiera im ich obiektywne znaczenie, przypisując wszystko subiektywnemu spojrzeniu bohaterki. W tym wypadku przebrzmiewają tu echa Antonioniego, którym Trier ewidentnie posługiwał się przy definiowaniu swojej filmowej wiarygodności i nadawaniu specyficznego brzmienia postrzeganej materii. Lekko podniosła i wyraźnie uduchowiona atmosfera Thelmy to z kolei zasługa Carla Theodora Dreyera, najwybitniejszego cywila wśród kleryków, który prócz tchnięcia w film Triera merytorycznego żywota, dostarczył również zaprawy pod kompozycyjną budowę. W niektórych ujęciach brakowało tylko dźwięku dzwonów kościelnych lub całkowitego wyzbycia się muzyki ilustrującej, co w sposób jednoznaczny wskazywałoby na odniesienie do spuścizny tego wielkiego Duńczyka. Co więc zakrawa o pewną ironię, Joachim odziedziczył po Larsie nie tylko nazwisko, ale także słabość do Dreyera. Los bywa przewrotny.

Fot. kadr z filmu Thelma

Fot. kadr z filmu Thelma

Można by jeszcze wspomnieć i powiedzieć co nieco o niedociągnięciach Thelmy, bo takowe również występują, lecz tracą one większe znaczenie w konfrontacji z subtelną i niesamowicie impresyjną poetyką Triera. Takie ubytki jak upraszczanie i „przepychanie” konkretnych elementów fabuły i akcji czy momentami zbyt agresywne wyłamywanie się z konwencji, pozostaną całkowicie niezauważone i w konsekwencji zapomniane, gdy uda nam się już wejść w intymną relację ze światem przedstawionym. Bo Thlema właśnie na to liczy – na to, że będziecie w stanie ją poczuć, a nie tylko obejrzeć. Ja wciąż ją czuję. Zobaczymy, czy i na was zadziała w podobny sposób.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor

Najbardziej tajemniczy członek redakcji. Nikt nie wie, w jaki sposób dorwał status redaktora współprowadzącego dział publicystyki i prawej ręki rednacza. Ciągle poszukuje granic formy. Święta czwórca: Dziga Wiertow, Fritz Lang, Luis Bunuel i Stanley Kubrick.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?

Dbamy o Państwa prywatność.

Państwa dane są u nas bezpieczne, a szczegółowe informacje w zakresie bezpieczeństwa danych osobowych w Movies Room mogą Państwo w każdej chwili uzyskać na stronie Dane Osobowe.

Administratorem danych jest Movies Room Tomasz Rewers z siedzibą w Tarnowskich Górach, ul. Radosna 23, 42-600. Państwa dane będą przetwarzane w zarejestrowania Państwa w portalu (art. 6 ust. 1 lit b) RODO), prowadzenia badań statystycznych w celu usprawnienia działania portalu (art. 6 ust. 1 lit f) RODO) a także kontaktu na życzenie osoby, w tym wysyłania treści informacyjnych oraz o charakterze handlowym, wyłącznie za Państwa zgodą (art. 6 ust. 1 lit a) RODO).

Dane osobowe będą przetwarzane do usunięcia przez Państwa konta na naszym portalu. Odbiorcą Państwa danych będą pracownicy administratora odpowiedzialni za kontakt oraz podmioty zewnętrzne świadczące dla nas usługi takie jak outsourcing usług księgowych oraz IT. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do udzielenia informacji. Przysługuje Państwu prawo dostępu do swoich danych i do ich sprostowania, ograniczenia przetwarzania danych osobowych lub do ich usunięcia oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych. W przypadku naruszenia zasad przetwarzania danych, Wykonawcy przysługuje prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Zrozumiałem/-am