Belfer – recenzja 2. sezonu hitu Canal+

Mam taką zasadę, że bardzo dobry serial poznaję nie po tym, jak się zaczyna, ale po tym, jak się kończy… po kilku sezonach. Nie sztuką jest przecież stworzyć produkcję, która zachwyca pierwszą odsłoną. Z prawdziwą sztuką mamy do czynienia wtedy, kiedy serial z sezonu na sezon potrafi utrzymać swój poziom lub też stawiać sobie coraz to wyższe poprzeczki do przeskoczenia i wyjść przy tym obronną ręką. Czy Belfer od Canal+ pasuje do mojej maksymy? Jak już zdążyliście spojrzeć na ocenę to wiecie… że niekoniecznie.

Belfer

Jak wiemy, po odnalezieniu sprawcy morderstwa Asi Walewskiej, Paweł Zawadzki a.k.a. Belfer, szantażowany przez Radka Kędzierskiego z wywiadu, nie udaje się na swoją detektywistyczną emeryturkę i zostaje wysłany do Wrocławia. Tam zbadać ma sprawę rzekomego zniknięcia kilku uczniów prestiżowej szkoły. Sprawa zaczyna poważnie cuchnąć, kiedy uczniowie jak gdyby nigdy nic pojawiają się na lekcjach, a w szkolnym budynku dochodzi do strzelaniny. Jak się niedługo potem przekonujemy, z odcinka na odcinek sytuacja robi się coraz bardziej zagmatwana, pojawiają się nowe postacie, otwierane są kolejne wątki i w głowie tworzy nam się piramida pytań z „o co w tym wszystkim chodzi” na czele i kiedy dochodzi do wielkiego finału, trudno jest ukryć rozczarowanie. Nie na wszystkie pytania otrzymujemy odpowiedzi, a jeśli rzeczywiście takie się pojawiają, to nie dostarczają one ani grama satysfakcji i czujemy, że twórcy ewidentnie pod koniec odlecieli razem z dronem, którego operatora nie udało się zakamuflować. Rozwiązanie głównej zagadki jest bowiem tak przekombinowane, że człowiek aż tęskni za przyziemnym zwieńczeniem śledztwa w Dobrowicach. Dodatkowo, domykanie wątków zostało tutaj zrobione za szybko i mniej rozgarniętemu widzowi może przyjść z trudem poukładanie kilku elementów układanki, ale i tak wszystkie puzzle mogą nie złożyć się w spójną całość, gdyż wiele tutaj trzeba sobie dopowiedzieć i wcale nie jest to zaleta. Widać też, że Canal+ nie chce po osiemnastu odcinkach zabijać tej kury znoszącej złote jaja, gdyż twórcom udało się w tym natłoku wydarzeń wstawić jeszcze furtkę do kolejnego sezonu.

Jak już wylałem to wiadro goryczy, pora na kilka cieplejszych słów, którymi postanowiłem przede wszystkim obdarzyć obsadę. Maciej Stuhr jako Zawadzki kolejny raz daje radę, a twórcy w wielu scenach stwarzają mu spore pole na popisanie się swoimi umiejętnościami. Niejednokrotnie Paweł stawiany jest w sytuacjach kryzysowych, co aktorowi udało się bardzo dobrze oddać na ekranie. Na uwagę zasługują także nowe twarze, szczególnie te młode. Wyrazy uznania kieruję przede wszystkim w stronę Michaliny Łabacz, Elizy Rycembel oraz Dawida Kreta i trzymam kciuki za ich kolejne występy. Szymon Piotr Warszawski jako Radek Kędzierski, dzięki rozwojowi, jaki przechodzi jego postać, w końcu ma co grać, przez co jego bohater stał się jednym z najciekawszych w tym sezonie. Brakowało mi natomiast konkretnego antagonisty w stylu Grzegorza Molendy, na którego widok krew gotuje się ze złości.

Pierwszy sezon Belfra, pomimo kilku drobnych wad, stał się jedną z najciekawszych pozycji, jakie zawitały do polskiej telewizji w ubiegłym roku. Twórcy, zachłyśnięci tym sukcesem, zaserwowali nam jednak niezbyt godną swojej poprzedniczki kontynuację, której oglądanie przez większą część nie angażuje i której finał pozostawia spory niesmak. Czy czekam na trzecią odsłonę? Niezbyt – już w przypadku drugiego sezonu Belfra niespecjalnei chciało mi się odpalać kolejne odcinki, ale przełamywałem się, jako że pozostali domownicy z niecierpliwością wyczekiwali kolejnych epizodów, więc głupio było im w tym nie towarzyszyć. Od początku nie pasowało mi jednak kilka zabiegów scenariuszowych, nie mogłem również przymykać oka na notorycznie pojawiające się błędy i głupoty, których z racji bycia przeciwnikiem spoilerów, nie mogę w tym tekście zdradzić.W porównaniu do drugich sezonów swoich kolegów z HBO – Paktu oraz WatahyBelfer wypada niestety średnio.

Ilustracja wprowadzenia: Robert Pałka

Redaktor

W kinie szuka pozycji, która przebije Pulp Fiction, w telewizji - Breaking Bad oraz Rodzinę Soprano, w świecie gier - serie Bioshock oraz God of War.
Kontakt: d.dudek@moviesroom.pl

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?